WoleProstoHeader

19 cze 2012

Tuli Tuli :)

Z mydłami nigdy się jakoś specjalnie nie lubiłam, denerwował mnie ten charakterystyczny, mydlany "nalot" jaki zostawał na skórze i efekt był mniej więcej taki, że po umyciu się mydłem, miałam natychmiastową potrzebę umycia się raz jeszcze. Nawet pięknie pachnące, mydlarniane mydła jakoś mnie nie kręciły, o myciu twarzy mydłem, ze względu na moją suchą cerę, nawet nie pomyślałam. A potem przez blogi zaczęły się przedzierać mydła z Tuli czy Lawendowej Farmy, dużo osób je chwaliło, że sama natura, że świetne też do twarzy, no normalnie cud, miód i orzeszki. Pozostałam bezsilna wobec tego kuszenia i poczyniłam małe zamówienie w mydlarni Tuli.


W Tuli, obok pełnowymiarowych mydeł (kostka ok. 100 g), można kupić mini - mydełka (kostka około 40 g) i na taką formę się zdecydowałam. Chciałam wypróbować kilka mydeł, więc taka "próbkowa" gramatura jest wg mnie strzałem w dziesiątkę. Wybrałam 5 mydełek - oliwkę, owsiankę, marchewkę, z jedwabiem i z glinką multani mitti. Małe mydło kosztuje 4 złote, więc jak łatwo policzyć moje zamówienie wyniosło mnie 20 złotych. Jako gratis otrzymałam wersję mini mydła dla alergików - bardzo pozytywnie mnie to zaskoczyło, nie przypuszczałam, że do tak skromnego zamówienia dostanę jakikolwiek prezent :)))


Przesyłka dotarła do mnie błyskawicznie - w poniedziałek wieczorem złożyłam zamówienie, w środę moja wpłata została zaksięgowana, a na następny dzień paczka była już u mnie.
Mydełka przyszły do mnie zafoliowane, na każdym z nich widnieje nazwa, skład, data przydatności. Na stronie mydlarni mydełka są bardzo dokładnie opisane - mamy wgląd w skład, informacje  o działaniu, wskazaniach i stosowaniu. Dzięki temu możemy łatwo wybrać to, co teoretycznie powinno odpowiadać naszym preferencjom. Jak było ze mną?
Wybrane przeze mnie mydła miały mi posłużyć do mycia twarzy, ciała, planowałam też eksperyment z użyciem ich do mycia włosów - do tego dołożyłam wymagania mojej suchej skóry i tak oto skompletowałam swój startowy zestaw. I okazało się, że strzeliłam w dziesiątkę (czy właściwie w piątkę :), mydełko dla alergików powędrowało dalej).

Ciężko będzie mi opisać działania każdego mydła z osobna, ponieważ używałam ich jednocześnie, spragnionych wiedzy odsyłam więc na stronę Tuli. Opowiedzieć bym chciała natomiast o swoich wrażeniach, o tym, które mydło stało się moim hitem, a bez którego mogę się obejść.

Przede wszystkim - dość szybko odrzuciłam pomysł używania tych mydełek do mycia ciała. Powód był prosty - było mi ich najzwyczajniej szkoda, stwierdziłam, że więcej dobrego zrobią mojej twarzy, a do ciała z powodzeniem mogę nadal używać żeli pod prysznic. Nie bez znaczenia był też fakt, że mydełka pachną dość przeciętnie - zwyczajnie, zapach jest typowo mydlany, bez fajerwerków (ale przecież nie o to w tym chodzi), a ja uwielbiam pachnące, odświeżające żele.

W myciu twarzy spisały się znakomicie. Używam ich zamiast żelu do mycia twarzy czy mleczek - mleczkiem zmywam jedynie makijaż oczu, ponieważ do tego mydełka się nie nadają, gdyż dość konkretnie szczypią w oczy. Większość z nich dobrze się pieni, do mycia używam po prostu rąk - maltretuję przez chwilę mydełko w mokrych dłoniach i następnie powstałą pianą myję twarz. Mydła świetnie oczyszczają skórę, bardzo dokładnie, dogłębnie, po umyciu skóra aż skrzypi! Jednocześnie nie pozostawiają tego irytującego nalotu, o którym wspomniałam wcześniej, nie ściągają skóry, nie wysuszają, nie podrażniają. Po dłuższym stosowaniu zauważyłam *znaczną* poprawę stanu mojej cery, widoczne to było zwłaszcza po czystych porach na nosie czy policzkach, mało tego - mam wrażenie, że moje kraterowate pory uległy zmniejszeniu i nie są już tak bardzo widoczne. Problem z wągrami (które pojawiały się najczęściej na nosie czy brodzie) też został zminimalizowany. Minął miesiąc odkąd porzuciłam wszelkie żele do twarzy i nawet przez myśl mi nie przeszło żeby do nich wrócić.

Moimi absolutnymi hitami zostały - owsianka i mydło z glinką multani mitti. Owsiankę stosuję w ramach peelingu - zatopione w mydle drobiny świetnie oczyszczają skórę, sprawiają, że jest bardzo gładka i przyjemna w dotyku. Mydło z glinką natomiast ma wg mnie najlepsze właściwości oczyszczające - oliwkowe czy z jedwabiem wydają mi się nieco delikatniejsze. Mydło z glinką posłużyło mi również do eksperymentu z myciem włosów - tu efekty również były zadowalające, choć metody tej nie kontynuowałam, dla mnie trochę za dużo z tym zachodu, włosy dość długo trzeba płukać, potem zastosować płukankę o lekko kwaśnym odczynie - prawdę mówiąc jestem na to nieco zbyt leniwa. Niemniej jednak rozważam aby raz na jakiś czas się poświęcić, ponieważ miałam wrażenie, że moje włosy i skóra głowy były bardzo dobrze oczyszczone, z reguły myję włosy codziennie, a wtedy nawet na drugi dzień włosy wyglądały nieźle.

Najmniej polubiłam się z mydłem marchewkowym, wynika to głównie z jego zapachu - w przeciwieństwie do pozostałych mydełek, to pachnie dość konkretnie, goździkami, lekko korzennie. Mnie ten zapach po jakimś czasie zaczął drażnić, ale podejrzewam, że fanki takich zapachów byłyby zadowolone.

Wydajność mydełek jest imponująca, po miesiącu regularnego stosowania nadal je mam, z każdego została mi mniej więcej połowa (największe zużycie ma oczywiście owsianka i glinka multani mitti, marchewki czy oliwkowego zostało 3/4). Biorąc pod uwagę cenę, wydaje mi się, że jest to opłacalna zabawa, duża kostka, która kosztuje 10 złotych posłuży nam na pewno kawałek czasu. Ważne jest odpowiednie suszenie mydełek - muszą mieć możliwość porządnego wyschnięcia, warto wybierać "przewiewne" mydelniczki.

Podsumowując - ja jestem jak najbardziej na tak, do żeli do mycia twarzy już nie wracam, zamierzam zamówić duże kostki owsianki i mydła z glinką, do tego może kolejne próbki :)


Znacie? Używacie? A może macie swoich ulubieńców i chciałybyście coś polecić?

Pozdrawiam,
Panna Joanna

43 komentarze:

  1. Muszę w końcu też się przemóc i zamówić coś z tych osławionych mydełek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja się dość długo opierałam i teraz pluję sobie w brodę :D

      Usuń
  2. Ja używam teraz mydełka ze słodkich migdałów zakupionego w mydlarni u Franciszka i jestem bardzo zadowolona:) W kolejce czeka różane:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to ze słodkich migdałów brzmi smakowicie :)

      Usuń
  3. kurczę nigdy nie próbowałam tych mydełek, ale może warto...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moim zdaniem - warto :) grunt to dobrze dobrać mydełko do swoich potrzeb, ale przejrzyste opisy czy możliwość zakupu właśnie takich mniejszych wersji znacznie to ułatwiają :)

      Usuń
  4. na pewno wkrotce zamowie mydełko z glinką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że będziesz równie zadowolona jak ja :)

      Usuń
  5. nie kusiły mnie, ale po Twoim poście zaczęły więc chyba się skuszę:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hah, to samo jakiś czas temu pisałam innym blogerkom :D

      Usuń
    2. haha szybko Ci to poszło :D

      Usuń
  6. dla mnie takiego rodzaju mydła to podstawa codziennego mycia twarzy, u mnie się sprawdzają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) ja żałuję, że spróbowałam dopiero teraz, mydełka rulez :D

      Usuń
  7. Na razie mam mydełka z Lawendowej Farmy :) Fajne są, ale przy myciu buzi przeszkadza mi szczypanie oczu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja się już przyzwyczaiłam, że koło oczu trzeba uważać, ale za pierwszym razem się zdziwiłam :))

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. to węglowe chyba zamówię w kolejnym zamówieniu, bo sporo dobrego o nim czytałam :)

      Usuń
  9. na pewno coś wybiorę też dla siebie, bo kuszą mnie one. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wybór jest spory :) dlatego fajne, że są te "miniatury" :)

      Usuń
  10. mam jedno mydełko, ale jakieś Alepio czy jakoś tak :) już się niestety kończy i będę szukała następnego jakiegoś fajnego :) Do żeli do mycia twarzy nie mam zamiaru już wracać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba wiem, o którym mówisz :) ja Tulę mogę polecić z ręką na sercu :)

      Usuń
    2. i kupiłam :D:D:D wzięłam glinka multani mitti, kokosowe, owsianka, węglowe, z jedwabiem

      ty niedobra kusicielko :PPP

      to teraz czekać na paczuszkę i myć facjatę :P jak mi któreś pomoże, to będę Ciebie nosić na rękach ;)))))

      Usuń
    3. o to potem ja u Ciebie będę czytać o kokosowym i węglowym bo mam je na liście "chcę wypróbować" :)))
      i aj tam zaraz niedobra :D raz ja mogę dla odmiany czymś pokusić :D

      Usuń
    4. na pewno węglowe mydełko pójdzie pierwsze w ruch, opis jest baaaardzo obiecujący :)

      Usuń
  11. ja uwielbiam glinkę różową :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mówisz?:D to chyba chapnę próbkę, bo to co mam glinkowe jest super :)

      Usuń
  12. Wow, wkręciłam się w Twojego bloga. O ile wszelakie długie i nudne recenzje kosmetyków mnie odstraszały, tak tym razem kawał tekstu, który napisałaś bardzo mnie zaciekawił. Gratuluję :) Co do mydełek- o ile używałam mydła całe dzieciństwo, a dopiero później przeniosłam się na żele, tak teraz nie znoszę właśnie tego dziwnego uczucia 'nalotu' czy osadu na skórze. Chyba mnie jednak namówiłaś na te mydełka i skłoniłaś do refleksji, coś czuję, że niedługo też takie sobie zamówię :))
    Pozdrawiam serdecznie, http://rouge-blush.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Ha! Ciśnie mi się na usta: a nie mówiłam?! :DDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak :D cieszę się, że jednak się skusiłam, wszystko przez Was!:)))

      Usuń
  14. O Tuli slyszalam i marzy mi sie bardzo, ale musi to poczekac ;]

    Ja obecnie myje mydlem sandalowym, a czekaj na mnie mydlo rozane i mydlo z seaweed ;)

    ale tak kusisz, tak jak Cammie, ze za jakis czas sie zdecyduje na zamowienie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. koniecznie daj potem znać jak się sprawują te mydełka u Ciebie :)

      Usuń
  15. Nie mam i nie używałam, ale już czuję się skuszona :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo treściwa recenzja!
    Czuję się zachęcona :)
    Też wypróbuję wersję małych mydełek.

    Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Owsiankowe mydełko, nieźle :)
    Od mydełek odrzuca mnie tylko fakt, że nie da sie ich zamknąć, wydają się przez to niehigieniczne itd. Ale myślę, że dla osób takich jak ja, brzydzących się mydeł, dobrym rozwiązaniem byłoby po prostu okrojenie kawałka mydła bezpośrednio przed użyciem

    OdpowiedzUsuń
  18. http://siempre-la-belleza.blogspot.com/2012/06/blogowa-zbiorka-dla-zwierzakow-oddaj.html

    OdpowiedzUsuń
  19. Już za sam wygląd mają u mnie 10!:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Na stronę mydlarni trafiłam kilka tygodni temu - bardzo zainteresowały mnie mydełka , ale jakoś wtedy nie bylam 'przy kasie' Kiedyś przez przypadek weszłam do Mydlarni u Franciszka - kupiłam mydełko i kostki do manicure i pedicure( recenzja u mnie na blogu ) :) Wszystko zdało egzamin, ale ceny są Wysokie, za standardowe mydełko zapłaciłam 16zł ( była jeszcze przecena) . Tuli ma zdecydowanie niższe ceny! W przyszłym tygodniu chyba wreszcie skuszę się na zakupy!!!:) :):)

    OdpowiedzUsuń
  21. Gdy skończy się mój mały zapas, napewno zamówię kilka mydełek tuli

    OdpowiedzUsuń
  22. kurcze... tyle razy zastanawiałam się nad zakupami w tej mydlarni... chyba się skuszę zwłaszcza po takiej recenzji :)

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...