WoleProstoHeader

20 kwi 2012

Mineralnie - Pixie, podkład Natural Finish

Do podkładów mineralnych kiedyś podchodziłam bardzo nieufnie, jakoś nie wierzyłam, że proszek może zapewnić dobre krycie i nieskazitelny wygląd cery. Jednak kiedy pierwszy raz spróbowałam - przepadłam. Okazuje się, że a i owszem, zapewnia.
Jako, że wiosna już na dobre się rozgościła, ciężkie, "zimowe" podkłady poszły w kąt, a ja z chęcią sięgnęłam po coś lżejszego. Tym razem padło na podkład Pixie.


Miałam okazję przetestować wszystkie trzy dostępne formuły, moje pełnowymiarowe opakowanie to wersja Natural Finish. To wykończenie najbardziej przypadło mi do gustu, na mojej cerze prezentuje się o niebo lepiej niż np. Complexion Perfector. Ale po kolei ;)

Podkład zamknięty jest w przeuroczym opakowaniu - szata graficzna jest naprawdę piękna! Opakowanie jest wygodne, przez sitko możemy wysypać na nakrętkę odpowiednią ilość podkładu.
Sam podkład ma przyjemną, miałką, mocno zmieloną konsystencję, jest dość suchy, jednak na twarzy nie widać tej jego suchości - nie podkreśla suchych skórek, nie wchodzi w zmarszczki, nie wygląda "kredowo". Konsystencja wszystkich trzech formuł jest do siebie bardzo podobna, różnicę widać dopiero na twarzy, kiedy wykończenie okazuje się inne.
Natural Finish - to mój faworyt. Na twarzy wygląda bardzo naturalnie, w ogóle go nie widać, mimo, że świetnie tuszuje wszelkie niedoskonałości. Krycie określiłabym jako średnie (przy jednej warstwie) w kierunku mocnego (przy dwóch warstwach). Nie podkreśla porów, nie waży się w ciągu dnia, mam wrażenie, że moja skóra pod nim oddycha. Trwałość jest zadowalająca - nie ściera się, nie zauważyłam abym się zaczynała świecić po jakimś czasie.Wykończenie jest matowe, ale nie jest to płaski mat, bardziej taki satynowy. Nie mam mu absolutnie nic do zarzucenia.
Complexion Perfector - ten podkład to takie trochę "za dużo szczęścia na raz". Zawiera pigmenty odbijające światło, ma wykończenie matowe, mocno kryje itd. itd. Na twarzy rzeczywiście wygląda znakomicie, lecz tylko z większej odległości. Jak bardzo dokładnie przyjrzałam się swojej skórze to podkład niestety w przeciwieństwie do Natural Finish, był dość mocno widoczny. Kryje bardzo dobrze, ale jednocześnie podkreśla rozszerzone pory - o ile NF je delikatnie maskował, tak CP w nie wchodzi przez co nie wygląda zbyt estetycznie. Zauważyłam również, że przy większej aktywności w ciągu dnia lubił się ważyć na twarzy. Przypuszczam, że lepiej będzie się nadawał do cer ładniejszych - gładkich, bez rozszerzonych porów.
Cover De Luxe - tu sprawa prezentuje się dość podobnie jak wyżej. Krycie mocne, jedna warstwa wystarczy, żeby zakryć wszystkie niedoskonałości. Porów nie podkreśla aż tak jak jego kolega wyżej, ale też jest widoczny na skórze. Mój chłopak jak miałam ten podkład na twarzy  pytał mnie co mi się za proszek roluje na czole. Mimo, że nakładałam go i na lekki krem i na żel aloesowy, jakoś nie do końca mnie przekonuje.
Pamiętajcie jednak, że co przy każdej jednej cerze podkłady te mogą sprawować się różnie. Ja akurat stawiam na Natural Finish, ale znam osoby, które bardzo zadowolone są z CP, a z NF już nie. Warto przed kupnem pełnowymiarowego opakowania zaopatrzyć się w próbki nie tylko różnych kolorów, ale również różne pod względem wykończeń.

Kolejna sprawa - odcień. Ja wybierałam między Ayperi 0 a Ayperi 1. Mimo, że bardziej zbliżony do odcienia mojej cery był ten z numerem 0, zdecydowałam się na jedynkę, ponieważ wyglądałam w tej wersji bardziej zdrowo. Jak nałożę ten podkład na twarz, to nie odcina mi się ona od koloru szyi, więc mogę być zadowolona. Kolor jest raczej neutralny, ale bardziej w stronę oliwki, na pewno nie ma w sobie różowych tonów. Zarówno wersje 0 jak i 1 są bardzo jasne. Gama kolorystyczna jest naprawdę szeroka, więc każda z nas na pewno znajdzie coś dla siebie.


Aplikacja tego kosmetyku jest bajecznie prosta i przyjemna. Kiedyś, dawno, dawno temu jak czytałam o tym ileż to kółek pędzlem trzeba wykonać aby zrobić mineralny makijaż, byłam przerażona i trzymałam się od tego wszystkiego z daleka. Oglądałam swojego czasu filmik, na którym dziewczyna wykonuje makijaż i mimo, że całość była nagrana w przyspieszonym tempie to filmik i tak był przeraźliwie długi. Tymczasem okazuje się, że to tak naprawdę kwestia minuty. Pokład aplikuję małym pędzlem Everyday Minerals - początkowo myślałam, że to maleństwo za wiele mi nie pomoże, ale szybko zmieniłam zdanie, pędzel jest mięciutki, zbity, wygodnie się nim operuje. Piorę go codziennie i początkowo wychodziły z niego włoski, natomiast po kilku praniach problem zniknął.


Teraz to co najważniejsze, czyli mała fotodokumentacja tego jak podkład wygląda na twarzy. Oczywiście tradycyjnie ostrzegam - będę świecić gołą skórą, którą próbuję doprowadzić do porządku po zimie oraz na której z okazji pierwszego słońca pojawiła się masa piegów.


Na zdjęciu mam jedną, cienką warstwę podkładu. Jak widać - zakryła ona zaczerwienienia, naczynka koło nosa, zamaskowała rozszerzone pory. Podkład przy tym wszystkim nie odznacza się na twarzy i wygląda bardzo naturalnie.

Rzecz, której się mocno obawiałam to przesuszenie - w końcu jest to "tylko" proszek, poza tym czytałam nie raz, że minerały lubią wysuszać czy zapychać. U mnie nic z tego nie miało miejsca, nawet zaryzykowałabym określenie, że łatwiej jest mi doczyścić (w sensie choćby porów, które mają u mnie sporą tendencję do zapychania) skórę, kiedy mój makijaż twarzy stanowi jedynie podkład mineralny.

Jedyne znaczący minus jaki znalazłam to niestety cena - za 7 g opakowanie podkładu trzeba zapłacić od 69,90 - 86,00 złotych (Cover De Luxe i Natural Finish - 69,00, Complection Perfector 86,00). Jednakże podkład jest naprawdę wydajny i starczy nam na długie miesiące.

Skład dla zainteresowanych:


Podkłady Pixie można kupić na stronie kosmetyki-mineralne.com
Znacie, używacie?

Pozdrawiam,
Panna Joanna

47 komentarzy:

  1. Koniecznie muszę przyjrzeć się Pixie. Pięknie kryje ta formuła- przynajmniej u ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. krycie ma świetne :) nie tak mocne jak Cover de luxe czy CP, ale tamte wydaje mi się, że kryją aż za bardzo ;)

      Usuń
  2. Bardzo mnie ciekawią minerały i mam ochotę dalej je testować :). Boję się tylko tego wyglądu "z bliska"- wymagam żeby mój makijaż wygładał idealnie, niezależnie od odległości z której patrzymy ;))
    U Ciebie na buźce wygląda ślicznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dużo zależy od formuły - niby ten sam podkład, ale dwie z formuł po prostu widać mi na twarzy, a ta trzecia wtapia się idealnie :) trzeba próbować :) na szczęście dużo drogerii internetowych, gdzie można nabyć minerały oferuje też sample :)

      Usuń
  3. Lubiłam minerały Pixie, ale od czasu jak zaczęli podnosić ceny jakoś się zniechęciłam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no niestety, do najtańszych nie należą, ale ceny mają dość zbliżone do cen innych firm

      Usuń
  4. uwielbiam minerały. z pixie mam próbki tej nowej formuły, a także używałam CDL. i tak najbardziej lubię lumiere. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lumiere nie miałam okazji testować, ale przyznam, że jestem ich bardzo ciekawa ;)

      Usuń
  5. Wygląda cudownie. Ja używam Lily Lolo.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czuję, że te Lily Lolo będą kolejne do wypróbowania choćby dla porównania :0

      Usuń
  6. Naprawdę, wygląda świetnie. Bardzo zachęciłaś mnie do tego, by spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wygląda bardzo miło, ale ja jakoś mam opory przed minerałami, chyba boję się, że przesuszą mi skórę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja się tego też obawiałam, ale o dziwo ten podkład mniej podkreśla mi suche skórki niż jakiś inny, płynny...a wysuszenia nie odczuwam, naprawdę przyjemnie się je nosi :)

      Usuń
  8. wow pięknie u Ciebie wygląda :) Muszę się za nim rozejrzeć;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja jakaś anty minerałowa jestem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też byłam :P
      jednak na wiosnę czy lato to super alternatywa dla cięższych, płynnych podkładów ;)

      Usuń
  10. a ja jeszcze nie miałam okazji korzystać z minerałów.

    OdpowiedzUsuń
  11. nie znam a widzę, że to mój błąd :)
    jakoś tak fluidy się u mnie zadomowiły i nie chcą wpuszczać obcych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. heh to to samo co u mnie, ale jak drzwi otworzyłam to wszystko zaczęło wlatywać - bb kremy, minerały :D

      Usuń
  12. Mnie właśnie cena od Pixie odstraszyła, dlatego ostatecznie skusiłam się na Lily Lolo i teraz już chyba nie chcę próbować niczego innego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a LL dużo tańsze? aż sprawdze :)

      Usuń
    2. na tej stronce z której mam Pixie, Lily Lolo tyle samo kosztuje :)

      Usuń
  13. Twoja cera z nim wyglada pieknie!

    ja sobie testuje teraz lucy Minerals i na poczatku wszystko jest cudownie ale w ciagu dnia mam wrazenie ze podklad wazy mi sie z sebum... :( na 6-8 h na uczelni nie odwazylabym sie go uzyc...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to ja tak miałam z formułami Cover de Luxe i Complection perfector ... Trzeba szukać tej swojej, jednej, jedynej :)

      Usuń
  14. och jakie urokliwe opakowanie :)
    i na buziuni wygląda całkiem smakowicie :P
    pozdrawiam i zapraszam do siebie na konkursik

    OdpowiedzUsuń
  15. o kurcze rzeczywiście daje wspaniały efekt!

    OdpowiedzUsuń
  16. "Do podkładów mineralnych kiedyś podchodziłam bardzo nieufnie, jakoś nie wierzyłam, że proszek może zapewnić dobre krycie i nieskazitelny wygląd cery." - jakbym czytała o sobie (tylko u mnie to nadal czas teraźniejszy) ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może jeszcze Ci się odmieni :D warto :)))

      Usuń
  17. Ja też się długo nie mogłam przekonać do podkładu w tej formie, ale kupiłam swego czasu i kryć kryje, tylko trzeba się nauczyć operować pędzlem. Ja na początku nie wiedziałam, ze trzeba go nakładać kolistymi ruchami i wychodziły mi plamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, technika nakładania jest tu dość istotna, ale szybko idzie opanować co i jak :) podkład po prostu trzeba dobrze "wetrzeć" w skórę, przynajmniej ja to tak czuję, żadne wklepywanie itp. się nie sprawdzi :)

      Usuń
  18. ja mam odsypki podkładów mineralnych, ale podchodzę jak pies do jeża :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odsypki to dobra rzecz bo można popróbować różnych firm, kolorów, formuł :) Mało tego - przy wydajności minerałów, takie odsypki starczają na naprawdę długo :)

      Usuń
  19. Miałam Cover i mi totalnie nie przypadł do gustu, rzeczywiście było go widać, bardzo się cieszę że dałaś takie porównanie, zamówię sobie próbki tego Natural Finish :) I też nie wiem skąd takie mity o minerałach, ja błyskawicznie je nakładam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak dla mnie różnica między Cover a Natural Finish na skórze jest ogromna :) ten Natural rzeczywiście jest naturalny i chwała mu za to :)))
      a nakładanie...no cóż, dziś aż sprawdziłam z zegarkiem w ręku nawet minutę to nie trwało :)

      Usuń
  20. W jaki sposób nakładasz podkład mineralny? Właśnie zamówiłam ten sam, który Ty masz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podkład mineralny nakładam na nawilżoną kremem twarz, używam do tego pędzla, który widać na zdjęciu - nabieram odrobinę na pędzel, strzepuję i kolistymi ruchami wsmarowuję (dosłownie) w skórę :) na koniec zawsze spryskuję twarz hydrolatem, to scala makijaż ze skórą :) tak samo robię gdy potrzebuję większego krycia - warstwa podkładu, psik psik hydrolatem, kolejna warstwa podkładu i na koniec hydrolat :)

      Usuń
    2. A mogę spryskać twarz wodą mineralną albo tonikiem?

      Usuń
    3. przypuszczam, że tak, w końcu hydrolat to nic innego jak właśnie woda np. kwiatowa, można korzystać również z wody termalnej więc nie widzę przeciwwskazań do życia mineralki, z tonikiem bym uważała, bo część z nich jest odświeżająca, a część taka bardziej "demakijażowa" :)

      Usuń
  21. Dzięki :) a jeszcze jedno pytanko, jako że zaczynam dopiero z minerałami, to niewiele o tym wiem. Czy jeśli nie spryskam twarzy po aplikacji podkładu, to będzie on nieładnie wyglądał?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nic z tych rzeczy :) ten krok nie jest obowiązkowy, ja tak robię bo wtedy makijaż mi się bardziej scala ze skórą :)

      Usuń
  22. chyba jednak potrzebuję lepszego krycia :O

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...