WoleProstoHeader

29 lut 2012

Chocomania trwa?

Trwa! Czekoladowe produkty z The Body Shop goszczą w mojej łazience już miesiąc i mimo regularnego stosowania ani trochę mi się nie znudziły. Mimo, że zapachy tego typu (słodkie, dość charakterystyczne, po prostu trzeba je lubić) często męczą mój nos, po czekoladowy scrub i równie czekoladowy balsam sięgam bez oporów.


Co mnie urzekło w tej serii? Oczywiście zapach. Sama jestem tym zaskoczona, ponieważ z reguły czekoladowe/waniliowe/inne równie słodkie zapachy w kosmetykach pielęgnacyjnych staram się omijać z daleka - większość z nich ma okropny, chemiczny zapach, który obok choćby czekolady nigdy nie leżał. Do kosmetyków z serii Chocomania podeszłam więc z pewną dozą ostrożności, ale na szczęście okazało się, że zupełnie niepotrzebnie - moje nozdrza pokochały ten zapach - aromatycznej, prawdziwej czekolady - który kojarzy się z bardzo smakowitym deserem. Zapach jest, przynajmniej dla mnie, kompletnie niedrażniący, na skórze czy ubraniach utrzymuje się dość długo. Smarując się wieczorem balsamem rano wciąż mam pachnącą skórę, zapach przenika na piżamę czy pościel, ale nie unosi się w pokoju, dusząc innych mieszkańców. A jak z właściwościami pielęgnacyjnymi tych kosmetyków? Równie smakowicie.

Scrubu do ciała używam 2-3 razy w tygodniu. Nie jest to jakiś super mocny zdzierak, ale jak dla mnie zupełnie wystarczający. Dobrze złuszcza, nie podrażniając przy tym skóry - pozostawia skórę aksamitną, gładką i co ciekawe - nawilżoną. Na upartego można by nie stosować balsamu. Jest to dla mnie interesujące zjawisko, ponieważ używane przeze mnie do tej pory peelingi czy scruby, zajmowały się głównie zdzieraniem, o nawilżenie trzeba było zadbać dodatkowo. Ja jednak, mimo wszystko, sięgam po balsam, choćby dla samej radości używania ;)
Scrub ma dość zbitą konsystencję, zatopione są w nim drobiny, które mają za zadanie wypolerować naszą skórę. Porównałabym je do drobinek cukru, jednak są łagodniejsze, nie tak ostre. Baza, w której zatopione są drobiny wydaje się być lekko...tłustawa? Nie mam pojęcia jak to określić - w każdym razie, scrub nie jest szorstki. Kosmetyk zamknięty jest w odkręcanym "słoiku", dzięki czemu uda się go zużyć do samego końca. Mnie taka forma odpowiada, nie wyobrażam sobie kosmetyku o tej konsystencji wydobywać z butelki. Jedyny minus (obok ceny, ale to jak wiadomo rzecz względna) to upaprana wanna. Scrub mimo, że dość dobrze czepia się skóry, lubi jednak czasem się porozbryzgiwać na około i tym sposobem wanna przedstawia obraz małej apokalipsy. Jednak spłukanie wanny to żaden problem, aczkolwiek widok czasem niemal pocieszny ;) Wydajność oceniam jako umiarkowaną - nie skończy się po kilku użyciach, ale na wieczność też na pewno nie wystarczy.


Balsam do ciała polubiłam równie mocno jak scrub. Oczywiście tutaj też dużą rolę odgrywa zapach - w przypadku balsamów/maseł do ciała kieruję się nim w głównej mierze. Oprócz zapachu dostrzegam również całkiem niezłe właściwości nawilżające. Może nie są one jakieś spektakularne, jednak zapach zachęca do częstego, regularnego stosowania, z czym ja akurat mam problem. Tym razem opakowanie to butelka z wygodną pompką. Balsam ma lekką konsystencję, nie jest tłusty, szybko się wchłania i dobrze ślizga się po skórze. Skóra po użyciu jest miękka, nawilżona, no i oczywiście pachnąca :) Tutaj z wydajnością sprawa wygląda trochę inaczej - balsamu potrzeba niewiele, aby wysmarować całe ciało, więc podejrzewam, że starczy na dość długo.



Scrub ma pojemność 200 ml i kosztuje 59 złotych, balsam ma pojemność 250 ml i kosztuje 39 złotych.

A Wy dałyście się ponieść czekoladowemu szaleństwu?

Pozdrawiam,
Panna Joanna

23 komentarze:

  1. Moja recenzja też będzie pozytywna :) Zapach tej serii podbił moje serce!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cammie to tak jak moje! :) czekolada, która nie idzie w biodra - ideał!:)

      Usuń
  2. za ten peeling jestem gotowa zabić:) mimo tego, że przypomina mi psią kupę, to kocham go miłoscia płomienną:) balsam już mniej, bo slabo nawilża, ale pachnie oblednie, więc jestem na duże TAK!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha coś z tą psią kupą jest na rzeczy bo to było moje pierwsze skojarzenie po zobaczeniu zawartości opakowania :D ale nie liczy się wygląd :D:D

      Usuń
  3. mam czekoladowy błyszczyk jest super:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie pewnie byłoby to nieekonomiczne, bo bym zjadała z ust cały czas :D

      Usuń
  4. Również przyłączam się do zachwytów nad tą serią :)
    Mam żel pod prysznic, scrub i masło, wersje mini, ale jak skończę to pokuszę się o jakieś większe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzę, że nie tylko mnie uwiodła ta czekolada ;)

      Usuń
  5. ja miałam zel pod prysznic czekoladowy z Sephory i ten zapach był wspaniały. Ja robiłam sobie naturalną czekoladową maseczkę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. naturalna czekoladowa maseczka? brzmi super - można dostać przepis?:D

      Usuń
  6. Trochę obawiam się kupić tego zestawu, boję się mdlącego zapachu, ale finalnie przy nastepnych zakupach w the body shop, chyba sie na nie zdecyduje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. warto powąchać, nie wiem czy w TBS mają jakieś testery, ale zapach jest obłędny :)

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. wygląda średnio fajnie, ale poza tym scrub jest naprawdę super :)

      Usuń
  8. Uwielbiam czekoladowe kosmetyki! Mniam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nigdy nie lubiłam, bo większość nie pachniała czekoladą tylko jakimś chemicznym świństwem (mam uraz zwłaszcza do takiej serii Czekolada i pistacje z Farmony) a tu proszę - piękna czekoladka :D

      Usuń
  9. Dałam się ponieść kupując żel pod prysznic, kusił mnie peeling ale nie lubię opakowań TBS - niewygodnie operuje mi się tymi peelingami pod prysznicem. wolę tuby:) nooo i robiłam już u siebie recenzję- uwielbiam ten zapach ah !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a widzisz a mi wygodniej właśnie z tym słojem :D ale to może dlatego, że mam wannę, pod prysznicem rzeczywiście lepiej sprawują się tuby :)

      Usuń
  10. a ja o ile lubie czekolade w kosmetykach, to jak zwykle sie zawiodlam ale u mnie czasto tak bywa z kosmetykami TBS... i ta seria zupelnie mi nie podeszla :]

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie przepadam za spożywczymi zapachami w kosmetykach, ale muszę przyznać, że ten wąchałam i mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  12. uwielbiam ten peeling i uwielbiam czekoladę! dobrze, ze nie ma kalorii ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Brak dostępu do TBS jeszcze bardziej zaostrza chęć posiadania tych kosmetyków :) Uwielbiam zapach czekolady!

    OdpowiedzUsuń
  14. Gdyby cena była niższa:D Ale może kiedyś sobie zażyczę na jakąś okazję:):)

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...