WoleProstoHeader

14 gru 2011

Uriage - recenzja kremowych nowości

Uwaga, uwaga, będę zachwalać. Nie bezpodstawnie oczywiście. Ale po kolei.

Jakiś czas temu otrzymałam do testów dwie kremowe nowości firmy Uriage. Jako, że miałam już wcześniej przyjemne doświadczenie z kosmetykami tej firmy, przeczuwałam, że i tym razem się nie zawiodę. Moja intuicja jest na szczęście niemal bezbłędna (nie dotyczy to niestety strzelania na egzaminach) i rzeczywiście kremy okazały się bardzo udane.

Zacznę od tego, który dla mojej cery okazał się świetnym kremem na dzień, pod makijaż czy luzem.


Aqua PRECIS to krem nawilżający, przeznaczony do skóry suchej i bardzo suchej. Wg producenta:
Opis serii Aqua PRECIS:
"Zawarty w gamie AquaPrécis, innowacyjny kompleks H2O to połączenie niezwykłej siły minerałów, zawartych w Wodzie Termalnej Uriage z osmolitami organicznymi, aby intensywnie i natychmiastowo nawilżać skórę. Kompleks H2O aktywuje naturalny komórkowy mechanizm nawilżenia skóry, długotrwale chroniąc ją przed wysuszeniem. Każdego dnia dostarcza skórze uczucia świeżości i odpowiednio dopasowany do Twoich potrzeb poziom nawilżenia. Sprawia że skóra staje się promienna i odzyskuje zdrowy wygląd. Subtelny, świeży zapach całej gamy zapewnia wyjątkową przyjemność stosowania produktów."

Oraz opis kremu:
"Ten przyjemnie pachnący, lekki krem zawiera ochronny filtr przeciwsłoneczny. Intensywnie nawilża skórę i otula ją niewidzialną ochroną. Idealny w warunkach miejskiego życia, chroni przed negatywnym wpływem zanieczyszczenia środowiska."

Opis świetnie odzwierciedla moje odczucia wobec tego kremu. Mieszkam w sporym mieście, gdzie się nie obejrzę mam jakieś elektrownie, ciepłownie, kopcące kominy, o takich oczywistościach jak kłęby spalin samochodowych nawet nie będę wspominać. Pomijam już kwestie tego, jak wpływa to na środowisko (nawiasem mówiąc jestem na studiach, na których muszę się o tym uczyć, więc mam świadomość wagi problemu), ale zauważam również znaczący wpływ na moją skórę. Prosty przykład - przy każdorazowym wyjeździe w "zdrowszy" region, moja skóra przeżywa coś w rodzaju detoksu i przez pierwsze dni pobytu przeważnie mam na twarzy wysyp wszystkich możliwych paskudek. Po jakimś czasie sprawa się normuje i moja skóra zaczyna wyglądać lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. Zakładam, że to wpływ właśnie czynników środowiskowych, czystego powietrza i miękkiej wody. Kończąc odbieganie do tematu - używanie tego kremu rzeczywiście sprawia wrażenie, że tworzy on barierę między skórą a wszystkimi szkodliwymi substancjami unoszącymi się w powietrzu. Nie wiem jak można bardziej sensownie opisać to uczucie, polecam po prostu spróbować :)

Pierwsze, na co zwróciłam uwagę, to zapach tego kremu. Jest po prostu cudny. Pachnie bardzo delikatnie, świeżo, przyjemnie, aż miło się go używa. Gdy już nałożymy go na twarz, zapach po chwili zanika.
Konsystencję określiłabym jako lekką, krem nie jest jakoś specjalnie gęsty czy tłusty. Wchłania się błyskawicznie. Jest to duży plus, bo używam go zawsze rano (na serum) i dzięki temu, że szybko się wchłania, nie muszę długo czekać z robieniem makijażu.
Krem po wchłonięciu nie zostawia na skórze tłustego filmu, mimo, że wchłania się bardzo dobrze czuć, że coś na tej skórze jest. Nie jest to jednak uciążliwe uczucie (nic lepko/klejąco/świecącego), wręcz przeciwnie, można odnieść wrażenie, że to taka ochronna otoczka :)

Skóra po zastosowaniu jest miękka, wręcz aksamitna, wygładzona, wygląda bardziej promiennie. Odczuwam też coś w rodzaju ukojenia, skóra przestaje być szorstka, napięta, ściągnięta. Przy długotrwałym stosowaniu można zauważyć poprawę stanu cery - mam tu na myśli głównie poziom nawilżenia cery. Po posmarowaniu twarzy wieczorem, rano skóra wciąż jest w dobrym stanie.

Jako, że jest to obecnie mój podstawowy krem na dzień, muszę wspomnieć również o tym jak na kremie zachowuje się w ciągu dnia makijaż. Przede wszystkim podkład lepiej rozprowadza się na cerze (znika problem suchych skórek), w kwestii trwałości nie zauważyłam żadnych negatywnych wpływów - makijaż na kremie trzyma się świetnie.

W kwestii podrażnień czy zapychania - nic z tych rzeczy. Krem jest naprawdę delikatny, łagodny, hipoalergiczny, w składzie nie znajdziemy np. parabenów.
Krem posiada filtr, konkretnie SPF20.

Opakowanie - miękka, zakręcana tubka, z której łatwo wydostać kosmetyk, który można będzie zużyć do samego końca. Pojemność to 40 ml, krem z tego co zauważyłam jest bardzo wydajny, używam go codziennie, a zużycie wcale nie jest jakieś duże. 

Skład dla zainteresowanych:


Podsumowując - polecam gorąco, naprawdę próbowałam znaleźć jakiegokolwiek minusa, ale okazało się to niemożliwe, nawet cena wydaje się zachęcająca - około 50-60 złotych.

Drugi z kremów to całkiem inna historia. Tym razem mamy do czynienia z emulsją matującą z serii Hyséac.


Wg producenta jest to krem przeznaczony do skóry mieszanej, tłustej, trądzikowej. I tu niestety pojawia się problem - moja skóra nie jest ani mieszana, tłusta tym bardziej, a trądzik to już kompletnie nie mój problem. Ciężko więc mi ocenić działanie kosmetyku. Użyłam go co prawda kilka razy z ciekawości, jednak efekt był taki, że....nie było efektu. Krzywdy mi nie zrobił - podobnie jak w przypadku kremu opisanego wyżej, ten również zdaje się być lekki, delikatny. Aczkolwiek ocena jego działania w kwestii matującej była niemożliwa ( nie wiem czy da się zmatowić suchą skórę :)). Jedyne co zauważyłam to to, że krem przy swojej głównej funkcji (matowieniu) nie wysusza skóry (przynajmniej przy krótkotrwałym stosowaniu), wręcz przeciwnie, można odnieść wrażenie, że lekko nawilża, co jest przyjemnym zaskoczeniem, ponieważ dawno kiedyś, gdy moja skóra rzeczywiście była tłusta i wymagała matowienia (w sumie cieszę się, że to już za mną) wszelkie kremy, emulsje, których używałam opierały się chyba na samym wysuszeniu cery, o nawilżeniu można było co najwyżej pomarzyć.

Nie chciałabym aby recenzja tego kremu ucierpiała i nie była konkretna czy dokładna, więc kremik powędrował do cioci (którą poznaliście w TYM poście). Ciocia ma skórę zdecydowanie tłustą, więc krem powinien sprawdzić się u niej idealnie. Ciocia obiecała zdać mi szczegółową relację z używania emulsji, więc za jakiś czas, gdy wyrobi sobie już o nim opinię, pojawi się dodatkowa, gościnna recenzja tego produktu.

Na razie pokażę Wam skład, może ktoś już się zainteresował i jest ciekawy:


Pozdrawiam,
Panna Joanna

5 komentarzy:

  1. to ja z chęcią zobaczę recenzję kremiku do skóry tłustej bo niestety z taką walczę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja zaczęłam od tego zielonego i właśnie powoli go wykańczam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też oczekuję na recenzję tego dla skóry mieszanej/tłustej..

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię Uriage, przydałby mi się taki 'dzienny nawilżacz' :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawi mnie ten matujący.. :) Czekam na informacje od Cioci :D xx

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...