WoleProstoHeader

30 lis 2011

Z zimowego niezbędnika :)

W związku z tym, że listopad dobiegł końca i do zimy zaczyna być coraz bliżej, rozpoczynam serię zimowych postów, w których prezentować będę recenzje kosmetyków używanych przeze mnie zimą ale również makijaże, które najchętniej noszę właśnie w tą śnieżną (mniej lub bardziej) porę roku, pojawią się również zimowe paznokcie, ogólnie zmieniamy klimat na nieco bardziej mroźny ;)

Dzisiaj opisać bym chciała dwa produkty, które zimą muszą znaleźć się w mojej kosmetyczce. O czym mowa?

Po pierwsze - krem do rąk!



To dla mus, nie tylko zimą. Jednak w związku z niskimi temperaturami, skóra na dłoniach wymaga zimą szczególnej troski. Warto zaopatrzyć się w krem, który przeznaczony jest do pielęgnacji rąk zimą - takie są bardziej treściwe, tłuste.
Krem, który widzicie na zdjęciu wyżej to propozycja FlosLeku z serii Winter Care. Zaczęłam go używać już jakiś czas temu i z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że na zimę będzie idealny. 

Przede wszystkim bardzo podoba mi się konsystencja tego kremu - krem jest dość tłusty, gęsty, po prostu bardzo treściwy. Wchłanianie może nie jest natychmiastowe, jednak przy przy tej konsystencji i tak jest nieźle, krem zostawia lekką, tłustawą powłokę na skórze, która po jakimś czasie się całkowicie wchłania.

Od raz po posmarowaniu rąk kremu, czuć różnicę w nawilżeniu i natłuszczeniu skóry, zwłaszcza jeśli ręce były suche, spierzchnięte. Moje pierwsze skojarzenie było takie, że krem działa jak opatrunek. Skóra jest nawilżona, natłuszczona, bardziej miękka, znika szorstkość i uczucie spierzchnięcia. Efekt utrzymuje się przyzwoicie długo, zauważyłam ogólną poprawę kondycji skóry rąk. Zawsze przed wyjściem z domu smaruję ręce kremem i po powrocie nie czuję aby skóra była sucha, "przemarznięta".

Wyczytałam, że krem zawiera substancje takie jak: witamina E, prowitamina B5, alantoina czy keratyna. Poniżej możecie zobaczyć pełny skład:

INGREDIENTS (INCI): Aqua, Mineral Oil, Vaselinum Album Glycerin, Sorbitan Oleate,  Ceresin, Hydrolyzed Keratin, Panthenol, Parfum, Magnesium Sulfate,  Tocopheryl Acetate, Imidazolidinyl Urea, Cetyl Alcohol, Cholesterol, Allantoin, Methylparaben, Propylparaben

Krem zamknięty jest w miękkiej tubce o pojemności 100 ml. Przy jego wydajności, myślę, że spokojnie wystarczy mi do końca zimy. Cenę również uważam za całkiem atrakcyjną - za krem zapłacimy zaledwie ok. 10 złotych.

Drugim produktem, bez którego zimą nie ruszam się z domu jest ochronna pomadka do ust. Używałam już całej masy tego typu pomadek od Nivei, przez oriflamowskie "miodki", carmexy i inne wazeliny. Zdecydowanie bardziej lubię klasyczne pomadki niż takie w słoiczku, choćby przez wzgląd na wygodę aplikacji. Tej zimy odkryłam pomadkę, która w rankingu moich zimowych pomadek wybiła się bardzo wysoko.




To kolejny produkt z serii Winter Care (ogółem - całą serię uważam za bardzo udaną). Czym wg mnie różni się od innych stosowanych przeze mnie pomadek?

Przede wszystkim konsystencją. Pomadka przyjemnie ślizga się po ustach, nie jest "tępa". Zostawia na ustach wyczuwalny film, ale usta nie kleją się. Efekt utrzymuję się umiarkowanie długo, ja używam jej średnio co 2-3 godziny, gdy przebywam na dworze. Nawilżenie ust jest odczuwalne, nie są spierzchnięte, suche. Ja zimą często borykam się z problemem zwyczajnie pękającej skóry na ustach (nie jest to nic przyjemnego) i już niestety miałam "przyjemność" doświadczyć tego w tym sezonie. Na szczęście ta pomadka złagodziła sytuację, pomogła w wygojeniu i póki co skutecznie zapobiega nawrotom tej wątpliwej przyjemności.

Pomadka ma dość intensywny zapach, jednak mi on nie przeszkadza, powiedziałabym nawet, że go lubię. Po aplikacji na usta zapach się ulatnia, więc w tej kwestii problemów też nie ma. Co do wydajności nie mogę się wypowiedzieć bo po prostu nie widzę jeszcze czy pomadka znika czy nie ;)

Bardzo też podoba mi się efekt, jaki się osiąga po nałożeniu na tą pomadkę szminki. Usta pięknie błyszczą, wyglądają na gładkie, nawilżone. No i większość "suchych" szminek zwyczajnie lepiej się rozprowadza na takich śliskich ustach.

Pomadka zawiera witaminę E i oraz filtr UVB. Pełny skład:

INGREDIENTS (INCI): Stearyl Heptanoate, Stearyl Caprylate,  Vaselinum Album, Paraffinum Liquidum, Mineral Oil, Copernicia Cerifera Wax,  Ceresin, Glyceryl Stearate, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Cetyl Alcohol, Beeswax, Tocopheryl Acetate, Cholesterol, Parfum, Chlorhexidine Digluconate, Ethylparaben, Retinyl Palmitate, Hexyl Cinnamal, Linalool, Geraniol, Cinnamyl Alcoho

Opakowanie mieści 3,5 g produktu, kosztuje ok. 6 złotych.


A Wy macie już skompletowane zimowe kosmetyczki?

Pozdrawiam,
Panna Joanna

9 komentarzy:

  1. Pomadka i treściwy krem do rąk to także moje typy na zimę. Tych kosmetyków jeszcze nie miałam

    OdpowiedzUsuń
  2. Treściwy krem do rąk to dla mnie podstawa, kiedy na zewnątrz wieje i mrozi. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kosmetyki zimowe najlepsze. ;D
    Tych nie używałam jeszcze. : )

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też uwielbiam te kosmetyki. Nawet na odmrożone ręce mojego faceta ten krem podziałał zbawiennie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja musze dokupić tylko pomadke ochrona

    OdpowiedzUsuń
  6. Zimą szczególnie trzeba dbać o skórę buzi i rąk, tylko pytanie czy to co mamy teraz za oknem to zaliczamy do jesieni, zimy a może wiosny....

    OdpowiedzUsuń
  7. Z góy dzięki za inspirację mnie do posta u siebie.
    Też mam krem z którym się nie rozstaje i pomadkę ochronną z kamforą z Wibo ;)
    A makijaży, już się nie mogę doczekać. Bo albo chodzę bez... Przy 15 stopniowym mrozie, makijażu się ode chciwa tzn. oczu Lub maluję tylko kreskę na powiece eyelinerem, więc czekam na Twoje propozycje makijażowe na zimę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. zoila - ja je odkryłam dopiero w tym roku, ale czuję, że zostaną ze mną prze kolejne sezony :)

    Viollet - a no ba :) widzę, że większość osób ma chyba podobne typy :)

    laleczka... - nie mogę się nie zgodzić :)

    moniaaa - ja muszę swojego namówić do używania :D

    Yasminella - to widzę, że przygotowania do nadejścia zimy też daleko posunięte :)

    Anuullaa - o buzi również nie zapomniałam, po prostu podzieliłam wcześniej cały materiał na kilka postów :) dla mnie każda pogoda poniżej 5 st. to już zimno, które skłania mnie do zimowej ochrony :)

    Licho - proszę bardzo :))) pomadkę ochronną z Wibo miałam (nawet chyba dalej mam), tyle że porzuciłam ją ze względu na to, że musiałabym ściągać rękawiczki, grzebać w słoiczku i dopiero potem smarować usta, więc u mnie lenistwo wygrało na korzyść pomadki w sztyfcie :) Co do makijaży - u mnie to głównie kwestia kolorystyki, zaczynam używać kolorów, po które nie sięgam latem itd. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja wlasnie sie rozgladam za bardzo porzadnym kremem do rak na zime:)

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...