WoleProstoHeader

4 lis 2011

Weekendowy misz masz - Panna Joanna zapowiada i poleca :)

Najpierw ogłoszenia parafialne - trochę się ich zebrało, więc od nich zacznę :)
Po pierwsze primo - dostałam już kilka wiadomości czy żyję, więc odpowiadam - tak, żyję, ale ledwo...Obecny tydzień był strasznie męczący, mam do oddania ciężki projekt, który nie dość, że sam w sobie jest dość trudny i pracochłonny, to na dodatek jest bardzo zbity w czasie - myślę, że spokojnie mógłby zająć cały semestr, a nie ledwie 4 tygodnie. W każdym razie ostatnie dni spędziłam głównie projektując sieć wodociągowo - kanalizacyjną i na same słowa rury/wodociągi/rurociągi/wodomierze i inne takie, reaguję wysypką. Mam nadzieję, że przyszły tydzień będzie choć odrobinę luźniejszy (prawdę mówiąc - nie zapowiada się) i tym samym będę miała więcej czasu na blogowanie, malowanie, recenzowanie itd. :)
Po drugie - mam nadzieję, że tego czasu będzie sporo, gdyż zebrało mi się całkiem sporo kosmetyków, które czekają na recenzje. Ostatnimi czasy do mojej kosmetyczki wpadło kilka produktów, które chciałabym Wam bardzo polecić, ale niestety również i takich, które okazały się dużo poniżej moich oczekiwań. Liczę, że uda mi się to jakoś sprawnie ogarnąć i tym samym, na jakiś czas, będę mogła zająć się tylko i wyłącznie "swoimi" tematami, które z różnych powodów, leżakują w "szufladzie" (czyli mojej głowie po prostu). Stąd moje przedwczesne noworoczne postanowienie:
Będę twardo trzymać się mojej magicznej tabelki stworzonej w Excelu, regularnie ją uzupełniać. 

W międzyczasie zrealizuję w końcu dwie serie postów, które dość długo chodzą mi po głowie - "7 grzechów głównych w makijażu" oraz "Dlaczego warto...?"(dlaczego warto podkreślać brwi/dlaczego warto używać różu itd. - z naciskiem na zdjęcia, które będą obrazować różnicę). Obie serie mam już gotowe w głowie, pozostaje mi tylko porobić zdjęcia i mogę startować :) Z tym, że tutaj chciałabym np. cały jeden tydzień poświęcić na jedną serię (codziennie jeden makijażowy grzech ;)), więc muszę wykroić na to sporo czasu.

Po trzecie - mam już gotowy "reportaż" z pewnego nietypowego miejsca :) Te z Was, które mają mnie w znajomych na "prywatnym" (nieblogowym) Facebooku już miały okazję zobaczyć wczoraj dwa zdjęcia. Zdjęć mam dużo więcej, sprawa jest ciekawa, więc postaram się zainteresować również i Was :)


Pogadałam, popisałam więc przechodzę do zasadniczej części posta.

Jakiś czas temu zaczęłam testy dwóch produktów, dość podobnych, ale o nieco innym przeznaczeniu. Oba polubiłam tak bardzo, że zmieniły miejsce zamieszkania z pielęgnacyjnej szuflady na komodę koło łózka, tak abym codziennie pamiętała o ich użyciu. O czym mowa?

O kremach Dermactolu - jeden przeznaczony jest do pielęgnacji stóp, drugi - rąk. Oba produkty posiadają na opakowaniach informację, że są mocno skoncentrowane, testowane dermatologicznie, nie są testowane na zwierzętach. Producent opisuje je jako kosmoceutyki oparte o naturalne składniki odżywcze.

Krem do rąk zawiera następujące składniki: masło shea, oliwa z oliwek, drobnoustrojowy olej pszenny, aloes. Ma bardzo delikatny, ledwie wyczuwalny zapach i przyjemną, jak się okazało, konsystencję. Ma za zadanie nawilżać, natłuszczać, uelastyczniać, zapobiegać utracie wilgoci, działać przeciwstarzeniowo.
Krem do stóp zawiera składniki aktywne, takie jak: masło shea, oliwa z oliwek, drobnoustrojowy olej pszenny, pantenol. Jego działanie jest nieco rozszerzone bo oprócz nawilżenia, natłuszczenia, ma również działać zmiękczająco na zrogowaciała skórę stóp. Za to ma u mnie dużego plusa, bo rzeczywiście działa. 

Jak wypadają oba produkty w moich oczach?
Pierwsze co rzuciło mi się w oczy, to to, że kremy są bardzo gęste, bardzo treściwe, mimo to dość szybko się wchłaniają i przyjemnie rozsmarowują na skórze. Po tak "zbitej" konsystencji spodziewałam się raczej tłustej warstwy, która będzie się wchłaniać całe wieki. Przyjemne zaskoczenie.

Opakowania są do siebie bardzo podobne, często wręcz mi się mylą, muszę najpierw przeczytać, który jest do czego zanim zacznę się smarować. Każda tubka zawiera 75 ml produktu co jest ilością ogromną, jeśli weźmiemy od uwagę świetną wydajność obu kremów. Wystarczy naprawdę niewielka ilość, aby dokładnie wysmarować ręce/stopy :) Kremy dość ciężko wycisnąć z tubki, na początku sprawiało mi to sporo trudności, jednak po jakimś czasie kremy zaczęły wychodzić nieco łatwiej.

Rzecz najważniejsza czyli działanie. Tu mogę wymienić jedynie same plusy - krem do rąk jest jednym z moich ulubionych, głównie ze względu na treściwą konsystencję, która nie przeszkadza w szybkim wchłanianiu się kremu. Po użyciu skóra dłoni jest wyraźnie bardziej miękka, nawilżona, znika dyskomfort towarzyszący przesuszonym dłoniom. Efekt utrzymuje się dość długo. Pisząc "dość" mam na myśli, że stosowanie go dwa razy dziennie (w moim przypadku rano i wieczorem) jest zupełnie wystarczające. W torbie oczywiście noszę tubkę kremu do rąk, na wypadek gdybym poczuła potrzebę posmarowania dłoni (choćby ze względu na to, że zaczyna się robić coraz zimniej, a to jak wiadomo, średnio wpływa na kondycję skóry dłoni). Jednak jeśli chodzi o "domową" pielęgnację, ten krem w zupełności mi wystarcza.

O ile krem do rąk jest po prostu jednym z wielu fajnych kremów do rąk (w zasadzie każdy krem do rąk, jeśli używamy go wystarczająco często, spełnia swoje zadanie), tak krem do stóp zmiótł konkurencję mocno w tył. Dlaczego? Moim problemem zawsze była szorstka, zrogowaciała skóra na stopach, zwłaszcza na piętach. Smarowanie kremami nie dawało żadnych rezultatów, tarka pomagała na chwilę. Odkąd używam tego kremu, problem stał się o wiele mniejszy. Zrogowacenia zmniejszyły się do tego stopnia, że mogłam odstawić tarkę w kąt i wciąż cieszyć się gładkimi stopami. Kremu używa również moja mama, która ma dokładnie ten sam problem co ja, tylko, że w jeszcze większym nasileniu i ona również widzi dużą poprawę.

Oba kremy kosztują 19 złotych - w przypadku kremu do rąk cena jest może nieco wysoka, natomiast krem do stóp jest zdecydowanie warty swojej ceny. 
Niestety, ale oba kremy mają jeszcze jedną wadę - termin ich przydatności to jedynie pół roku. Dla mnie - zdecydowanie zbyt krótko, głównie dlatego, że raczej ciężko będzie zużyć cały krem w tak krótkim czasie. Może w przypadku kremu do stóp się uda, natomiast krem do rąk, mimo codziennego używania od prawie trzech miesięcy, wciąż ma bardzo niewielki ubytek.

Podsumowując - polecam? Oba kosmetyki są bardzo dobre. Kremu do rąk będę używać tak długo, jak pozwoli na to termin jego przydatności, ale nie wiem czy kupiłabym go ponownie. Natomiast krem do stóp z pewnością ponownie zagości w mojej kosmetyczce i to jest mój zdecydowany faworyt jeśli chodzi o oba te kremy.

Pozdrawiam,
Panna Joanna

19 komentarzy:

  1. Czekam na "seryjne posty"- rewelacyjny pomysł :D

    OdpowiedzUsuń
  2. tez uwazam, że te kremy są świetne, a ten do stóp to równiez obecnie mój ulubieniec:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie dzisiaj przygotowałam notkę o tym samym. Dobre synchro mamy ostatnio ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. czekam na dwie postowe serie - świetne tematy! :)
    i oczywiście życzę jak najwięcej siły i cierpliwości do ogarnięcia multum obowiązków! :)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. ciekawe serie się zapowiadają:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super! Ja także miałam bardzo ciężki ten "kawałek" tygodnia :( Jakoś tak im więcej się uczyłam tym gorzej wychodziło, testy nie wyszły tak jak chciałam, ale liczę na poprawę.

    OdpowiedzUsuń
  7. O mnie by się przydał dobry krem do stóp :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo fajny pomysł na serie :)

    Mam podobną listę, zrobiłam niedawno i mam zamiar się jej trzymać :P

    OdpowiedzUsuń
  9. ciekawie się zapowiada, zostanę tu na dłużej :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Recenzowałam te kremy na moim blogu, z tego do rąk jestem bardzo zadowolona, z tego do stóp mniej...

    OdpowiedzUsuń
  11. nie uzywałam ich jeszcze, ale zachęciłaś mnie, i chyba prztestuję :)

    OdpowiedzUsuń
  12. podoba mi się pomysł na serie :)

    powodzenia z projektem

    OdpowiedzUsuń
  13. U mnie tych kubeczkow bylo sporo ale zeby sie dokopac do fajniejszych wzorow musialam caly karton z kubkami odsunac bo byly pod spodem:)

    Ja mam nadzieje ze zrobisz ta serie o makijazowych grzechach glowych, uwielbiam takie notki:))

    OdpowiedzUsuń
  14. Czekam na te posty "seryjne" ! :)
    To świetny pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  15. I ja także czekam na posty seryjne :) Jestem ciekawa!

    OdpowiedzUsuń
  16. czekam w takim razie z niecierpliwością na te obiecane wpisy :))

    OdpowiedzUsuń
  17. też uważam że to dobre kosmetyki. :) moim faworytem jest ich żel aloesowy. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja mam podobną tabelę w Excellu :D.

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...