WoleProstoHeader

18 lis 2011

Panna Joanna testuje - pędzle Donegal

Jak pewnie wiecie pędzlową maniaczką nie jestem, moja kolekcja składa się z podstawowych, niezbędnych pędzli, przy użyciu których jestem w stanie wykonać swój makijaż. Ostatnio do grona moich pędzelków dołączyło kilka sztuk pędzli z naturalnego włosia z firmy Donegal. Używam ich już jakiś czas, prałam je już po kilka razy więc dzisiaj chciałabym je Wam przybliżyć.

Od razu zdradzę, że jest tu jeden kompletny bubel, jeden nie taki znowu duży bubel, dwa całkiem przyjemne pędzle, z którymi się dość mocno polubiłam oraz jeden pędzel, którego używam niezgodnie z przeznaczeniem, ale w wynalezionej dla niego przeze mnie roli, sprawdza się znakomicie. Który jest który?

Zacznę może od największego nieporozumienia w tej piątce. Jest nim....
...pędzel przeznaczony do nakładania pudru. Nie byłby zły, bo jego włosie jest naprawdę miękkie i bardzo przyjemne, kształt i wielkość też niczego sobie, ALE sypie się tak przeokropnie, że nie jestem w stanie go używać. Początkowo byłam przekonana, że ten pędzel będzie jednym z lepszych z powyższego zestawu. Jest spory, ale nie na tyle duży by jakoś utrudniać używanie, ma naprawdę miłe w dotyku, mięciutkie włosie, dość gęsto zbite. Kształt wydał mi się ciekawy i nietypowy - pędzel jest zakończy lekko w szpic (na zdjęciach niestety aż tak bardzo tego nie widać). Pomacałam pędzel, podumałam, z uśmiechem na ustach zabrałam się za "przypudrowanie noska" i czar prysł. Po kilku machnięciach pędzlem, na mojej twarzy zostało kilka z tych miękkich i jakże przyjemnych włosów. Po wypraniu pędzla było jeszcze gorzej (a dodam, że myłam go tak jak zawsze inne pędzle, którym po kąpieli nic się działo). Mimo, że bardzo bym chciała - nie jestem w sranie używać tego pędzla, przeszkadza mi straszliwie wypadające włosie, które potem migruje po całej twarzy. Słowem - bubel.



Po takim, a nie innym doświadczeniu z pędzlem do nakładana pudru, byłam przekonana, że pędzel do różu również będzie stanowił istną tragedię, ponieważ zarówno pod względem włosia jak i kształtu był łudząco podobny do swojego poprzednika. Główna różnica polegała na tym, że pędzel do różu był po prostu jakby rozmiar mniejszy. Nabrałam na pędzel odrobinę różu, przejechałam po policzku w oczekiwaniu na wypadające włoski i....nic. Pomyślałam, że może pędzel do pudru jest po prost jakiś wadliwy, skoro jego mniejszy odpowiednik nie ma takiego problemu. Przez kilka kolejnych aplikacji (również po umyciu pędzla) problem nadal się nie pojawiał, więc używanie go było czystą przyjemnością - zarówno ze względu na kształt, jak i rodzaj włosia świetnie radził sobie z nakładaniem różu. Po jakimś czasie, niestety, zaczęły sypać się z niego włoski, co prawda w stopniu nieporównywalnie mniejszym niż w przypadku pędzla do pudru, ale jednak. Na całe szczęście wciąż są to pojedyncze sztuki, typu 2-3 włoski podczas prania, czasem podczas aplikacji też z niego coś wylezie. Mimo wszystko wybaczam mu, bo bardzo go polubiłam, świetnie służy mi do podkreślania policzków :)

Natomiast najbardziej zadowolona jestem z pędzli do nakładania cieni. Mimo, że nie podejrzewałam, że zapałam do nich aż taką sympatią, szybko się do nich przekonałam.

Większy pędzel z tego duetu jest naprawdę całkiem spory - nadaje się do nakładania cieni na całą powiekę. Ma sztywne, zbite włosie. To co mi się w nim najbardziej podoba to fakt, że jest dość płaski (a nie rozczapirzony). Cienie łatwo się nim nabiera (nie trzeba "ryć" po cieniu), równie łatwo aplikuje się je na powieki. Początkowo chciałam go używać do nakładania korektora, jednak po chwili namysłu stwierdziłam, że brakuje mi w kolekcji takiego trochę większego pędzla, którym przy jednym machnięciu nałożę cień na całą ruchomą powiekę. Dodatkowo, przez to, że jest płaski, można nim wykonywać manewry wymagające nieco więcej dokładności.
Prałam ten pędzel już kilka/kilkanaście razy i do tej pory nie wypadł z niego ani jeden włosek. Po myciu nie napusza się, nie traci kształtu ani tej swojej "sztywności". Obecnie jest jednym z moich ulubionych pędzli do nakładania cieni (biorąc pod uwagę pędzle, które nie są typowymi mięciutkimi puchaczami).

Mniejszy pędzelek cechuje dokładnie to samo, co pędzel większy, z tym, że ten z kolei jest sporo mniejszy. Również jest bardzo płaski, dość sztywny. Nadaje się do bardziej precyzyjnego podkreślania powieki - ja używam go do rozświetlania wewnętrznego kącika, do podkreślania załamania powieki, albo na powiekę dolną ( tej roli sprawdza się znakomicie ze względu na swe gabaryty). Po czyszczeniu również nic się z nim nie dzieje, nie gubi włosia. Ja go uwielbiam głównie za to, że w końcu znalazłam pędzel, którym mogę podkreślić dolną powiekę niekoniecznie grubym obrysem :)

Ostatni z pędzli to pędzel do malowania ust. Ja usta maluję rzadko, a jeśli już to używam po prostu aplikatora z błyszczyka bądź bezpośrednio szminki. Dlatego pędzel do ust niekoniecznie był mi potrzebny do szczęścia. Jednak absolutnie nie zmarnował się w mojej kosmetyczce, powiedziałabym nawet, że wprost przeciwnie :) Otóż zupełnie przypadkiem znalazłam swoje ulubione narzędzie do malowania kresek! Pędzelek, którym do tej pory robiłam kreski powoli dokańcza swój żywot, więc tym bardziej cieszy mnie znalezienie godnego następcy. Od razu zaznaczam, że pędzelek nie jest super - hiper cienki. Ale grubość wykonanych nim kresek można spokojnie stopniować - od bardzo delikatnych, przy samej linii rzęs, do grubych, wyrazistych. Włosie również jest dość sztywne, zbite, po praniu nie wygina się we wszystkie kierunki świata. Dość ciężko doprać z niego ciemne linery, ale w końcu wszystko ładnie schodzi. Wygodnie leży w ręce, więc kreskę rysuje się pewnie, wygodnie. Ogólnie rzecz biorąc - polecam :)

Na koniec kilka informacji dotyczących wszystkich pędzli. Wszystkie wykonane są z naturalnego włosia - w przypadku pędzli do pudru i różu jest to włosie kozła, u pozostałych trzech włosie łasicy. Mają długie, czarne  rączki. Na rączkach widnieje napis Donegal. Wszystkie dobrze leżą w dłoni.
Ceny prezentują się następująco:
- pędzel do nakładania pudru - ok. 20 zł
- pędzel do nakładania różu - ok. 17 zł
- pędzel do nakładania cieni - większy ok. 20 zł, mniejszy ok. 15 zł

Ja ze swojej strony odradzam pędzle przeznaczone do nakładania pudru/różu (choć ten drugi w porównaniu do pierwszego i tak jest niezły), natomiast jeśli szukacie sztywnych pędzli do nakładania cieni to z tych powinnyście być zadowolone.


Pozdrawiam,
Panna Joanna

13 komentarzy:

  1. Ja mam pędzelek do malowania ust z Donegal - bardzo podobny do tego ostatniego, cieniutkiego, tylko ma czarne włosie, które jest podejrzewam nieco bardziej sztywne. I Używam go do rozcierania kredki i rysowania kreski cieniem na mokro lub sucho. Do eyelinera w żelu myślę, że też by się sprawdził:) muszę niebawem spróbować. Jestem z tego pedzelka bardzo zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  2. Te pędzelki do cieni wyglądają całkiem sympatycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. mniejszy do cieni wygląda fajnie :) brakuje mi pędzla do zaznaczania dolnej powieki, hm...

    OdpowiedzUsuń
  4. W swoim pędzelkowym zbiorze mam jeden z Donegala i jestem z niego bardzo zadowolona (taki z długą szarą rączką języczkowy) :) Pisałam o nim na swoim blogu. Co do tych pędzli które pokazujesz to troszkę rozczarowuje mnie cena jaką proponuje producent w zamian za jakość tych pędzli.. Każda marka ma w swoim asortymencie lepsze i gorsze produkty, ale w cenie 20 paru złotych moim zdaniem powinniśmy dostać pędzel który przynajmniej trzyma włosie w ryzach, już nie musi być super miękkie bo wiadomo że to zależy od jego rodzaju...
    Ach ci producenci :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja mam ich pedzel do korektora i jestem calkiem zadowolona

    OdpowiedzUsuń
  6. Panno Joasiu :)
    Zapraszam do wzięcia udziału w TAGu przygotowanym przeze mnie, pt: Moje kosmetyczne must have :)

    http://lajfstyle.blogspot.com/2011/11/tag-kosmetyczne-must-have-wezmiecie.html

    Będzie mi bardzo miło, jeśli się przyłączysz :)
    Buźka

    OdpowiedzUsuń
  7. Wyglądają fajnie i cenowo też są OK, ale tak też sądziłam, że szału nie będzie...

    OdpowiedzUsuń
  8. Joasiu, moja hierarchia pędzlowa Donegala jest identyczna :) Pędzel do pudru - nieporozumienie... ilość włosków, jaka wypada przy aplikacji jest tragiczna...
    Najlepsze wg mnie to płaskie, zbite do cienie i ten malutki do usta, który również używam głównie do kresek :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Kurcze... szkoda że pędzel do różu gubi włosie, bo właśnie się nad nim zastanawiałam. Po Twojej recenzji na pewno go nie kupię, nienawidzę sypiącego się włosia.

    OdpowiedzUsuń
  10. hm, za taką cenę pędzle nie powinny być badziewne. Może to tylko jakaś wybrakowana partia?

    OdpowiedzUsuń
  11. Faktycznie tanie :)
    Miło się czytało ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. świetne pędzle oprócz tego do pudru. :D
    Bardzo praktyczne są te do cieni. : )

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...