WoleProstoHeader

25 paź 2011

Panna Joanna testuje - Xémose czyli znalazłam ukojenie dla mojej suchej skóry :)

Ostatnio mam szczęście do kosmetyków pielęgnacyjnych. Nie tak dawno znalazłam swój kremowy hit, przypadkiem odkryłam mój ulubiony nawilżacz do ust w dużo lepszej wersji niż ta znana mi dotychczas, a dzisiaj chcę Wam trochę opowiedzieć o kremie - balsamie, który na liście moich pielęgnacyjnych hitów również znajduje się bardzo wysoko. O czym mowa?


Xémose krem do skóry bardzo suchej - bo o nim mowa, w pełni zdobył moje uznanie. Zużyłam już grubo ponad połowę i z pewnością będę go używać nadal. Do dna :)



Preparat przeznaczony do codziennej pielęgnacji skóry suchej i atopowej. Połączenie wody termalnej Uriage i opatentowanej formuły kompleksu Cerasterol-2F® zapewnia intensywne nawilżenie, regenerację skóry i łagodzenie podrażnień. Lekka konsystencja sprawia, że krem szybko się wchłania, nie pozostawiając tłustej warstwy"

Krem początkowo stosowałam na noc na twarz, szyję i dekolt. Teraz na twarz używam dużo treściwszych kremów, głównie dlatego, że sezon grzewczy średnio służy mojej skórze. Jednak w dalszym ciągu krem ten stanowi podstawę mojej codziennej pielęgnacji.

Zacznę od konsystencji, która bardzo przypadła mi do gustu. Krem jest lekki, jakby śmietankowy (?), bardzo przyjemnie się go nakłada. Dobrze ślizga się po skórze, dość szybko się wchłania. Po wchłonięciu rzeczywiście nie zostawia tłustej warstwy, czuć, że skóra jest nawilżona, "posmarowana", ale nie jest nieprzyjemnie lepka. Nic z tych rzeczy, Czasem stosuję go rano pod makijaż, kiedy nie mam czasu aby odczekać aż inny krem się wchłonie.

Działanie zaliczam na wielki plus. Moja skóra jest bardzo problematyczna, jeśli chodzi o odpowiednie nawilżenie. Mało który balsam jest w stanie zapewnić mi komfort długotrwałego nawilżenia. Ten krem akurat w tej kwestii radzi sobie znakomicie. Wieczorem smaruję nim szyję, dekolt, ramiona i rano nadal odczuwam, że moja skóra jest nawilżona. Krem wpłynął również na ogólną poprawę kondycji mojej skóry - jest bardziej napięta, elastyczna, miękka. Oczywiście do ciała używam jeszcze innych specyfików, wypracowanie sobie takiego kompletu, który w pełni zadowala moją skórę, było dość czasochłonne, jednak obecnie jestem niemal w 100% zadowolona ze swojej pielęgnacji ciała, widzę wyraźne rezultaty. Opisywany przeze mnie krem z pewnością dopomógł mi w osiągnięciu owych rezultatów.

Rzecz nieco mniej istotna - opakowanie. Krem zamknięty jest w butli o pojemności 400 ml i zakończony jest wygodną pompką. Design opakowania jest  prosty, podobnie jak większości kosmetyków firmy Uriage. Mnie się podoba, nie jest przekombinowane. Jeśli chodzi o wydajność tego produktu - używam go bardzo często, a do dna nadal daleko. Krem dzięki swojej konsystencji jest wyjątkowo wydajny, potrzeba go niewiele, aby posmarować dużą powierzchnię skóry.

Jedynym minusem, którego się dopatrzyłam jest niestety cena. Za kosmetyk zapłacić musimy około 70 złotych. Niby w porównaniu z jego pojemnością, wydajnością, nie jest to może cena jakaś bardzo kosmiczna, jednak mój studencki portfel mógłby ją dość mocno odczuć.

Skład: Woda Termalna Uriage, Cerasterol-2F (ceramidy z kwasami omega-3, omega-6 + fitosterole), 10% masło Shea, skwalany roślinne, bez zapachu, bez parabenów, bez konserwantów

(opis produktu oraz skład pochodzą ze strony http://www.labo-uriage.pl/


Muszę przyznać, że kosmetyki firmy Uriage ywraźnie mi służą - obecnie testuję dwa kremy do twarzy i póki co rezultaty są bardzo przyjemne :)


A Wy znacie ten kosmetyk? Macie już swoje pielęgnacyjny hity czy nadal poszukujecie?
Pozdrawiam już prawie weekendowo,
Panna Joanna

17 komentarzy:

  1. Bardzo lubie kosmetyki Uriage chociaz w ostatnim czasie na cale szczescie (odpukac tfu tfu) nie musialam siegac po tego typu pielegnacje.
    Teraz mnie kusi ich balsam do ust i licze, ze nie zawiedzie;)

    Ceny tego typu dermokosmetykow zawsze byly malo ciekawe....niestety:(

    OdpowiedzUsuń
  2. To chyba byłby dobry produkt dla mojej mamy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Krem/balsam fajny bardzo przydatny. Teraz na zimę jak znalaz, ale patrząc na cenę to dość droga przyjemność. : D

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię :) Uriage i SVR to ostatnio moi faworyci jeśli chodzi o pielęgnację :)

    OdpowiedzUsuń
  5. mam azs, znam, używałam. ale problemy ze skórą szybko przeprowadzają Cię przez kolejne etapy "o nie, mam dermoproblem, to straszne", "ale są na to dermokosmetyki, super. wydałam na balsam, krem do twarzy i superspecjalną emulsję 200zł", "skóra mnie boli, pęka, robią mi się rany a ja muszę zapłacić za prąd. nie mam x-dziesiąt złotych na balsam, muszę znaleźć coś lepszego", "o, ziaja też produkuje kosmetyki dedykowane skórom problematycznym", "ooooo, działa!! i kosztuje tylko kilkanaście złotych". Tak było ze mną i z tysiącami innych osób również, jak sądzę. Generalnie, jak mam fazę ujawnienia azetesu to i tak żaden nawet najlepszy i najdroższy kosmetyk nie są mi w stanie pomóc na tyle, żeby było super. wtedy to można tylko łagodzić ból i ubierać się w pluszowo-puchowe tkaniny. masakra.
    podsumowując moje wywody: dobrze, że taki produkt jest na rynku. szkoda, że jest taki drogi i przez to nieosiągalny. na szczęście są inne, tańsze i świetne produkty, a kupując je nie płacimy za markę, rozmaite marże i w ogóle cały ten interes.

    OdpowiedzUsuń
  6. nie znam tego kosmetyku, nawilżam twarz olejami. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurczę szkoda, że jest tak drogi, bo sądząc z twojej recenzji i dla mnie byłby fajny...

    OdpowiedzUsuń
  8. Prawie weekendowo? Optymistka :D
    kosmetyku nie znam, na szczęście nie mam problemów z suchością skóry :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hexxana - powiem Ci, że np. ich kremy do twarzy ceny mają niewygórowane w stosunku do jakości :) a dermokosmetyki lubię, bo jakie jedne z niewielu nawilżają mi skórę na tyle, że wyraźnie odczuwam poprawę kondycji cery :)

    Caathy - moja mama mi go regularnie podbiera więc wiesz... :)

    laleczka.. - produkt jakby nie było - uniwersalny :) zamiast kupować balsam do ciała + krem do twarzy tu mam dwa produkty w jednym :))

    ensepeunse - ja też :P zwłaszcza jak pompkę da się odkręcić i zużyć kosmetyk do samego końca :)

    Ala - to tak jak u mnie :) do tych dwóch dodałabym jeszcze FlosLek - też się u mnie sprawdza :)

    strī-linga - hmm...ja nie mam azs, a jedynie suchą skóre i lubię mieć kosmetyk, który mi ją odpowiednio nawilży, a niewiele jest takich, które sobie z tym zadaniem radzą. Więc opisywany przez Ciebie przypadek jest jednak mocno różny od mojego, a moja opinia na temat tego kosmetyku jest subiektywna więc opisuję wrażenia ze swojej perspektywy, nie jestem w stanie stwierdzić, jak tego typu kosmetyki zachowują się na skórze z innymi problemami niż moje. Markę Uriage (podobnie jak np. SVR) cenię za to, że radzi sobie z moimi problemami, podczas gdy inne produkty często zawodziły. Używałam wielu kremów - zarówno tych droższych jak i tańszych i wśród tych drugich też trafiałam na kosmetyki dobre, więc nie kieruję się zasadą, "jak coś jest droższe to jest automatycznie lepsze". Kosmetyków Ziai używałam i niestety, ale większość z nich w moim przypadku okazywała się bublem.

    One_LoVe - ja ostatnio myję twarz olejami :) póki co metoda się sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
  10. zoila - zawsze można kupić na pół z przyjaciółką (po 200 ml to i tak dużo :)) i sprawdzić czy też się sprawdzi :)

    Viollet - realistka :D jutro mam jedne zajęcia przez 1,5 godziny, a potem do następnej środy wolne :D żyć nie umierać :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Pannojoanno, zakres cenowy to zupelnie inna kwestia bo wszystko zalezy od naszego stanu konta;) ale to co napisala Stri-linga ma sens:)Rozumiem, ze ocena jest subiektywna bo tak ma byc jednak w odniesieniu do pielegnacji cer problemowych do ktorych tego typu serie sa przeznaczone to faktycznie na rynku mozna znalezc tansze firmy, ktore skladowo sa identyczne.
    Od lat uzywam kosmetykow SVR szczegolnie dla skor ktore borykaja sie z AZS itp. i nie stronie od nich ale kiedy potrzebuje wiekszej ilosci to szukam alternatywy bo wtedy okazuja sie malo ekonomiczne.
    Warto tylko rozgraniczyc pewien podzial w przypadku skory zdrowej, ktora boryka sie z okreslonymi problemami a skory chorej, ktora ma pewne wymagania w codziennej pielegnacji.
    To jedynie mala dygresja ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Hexx - ja nie twierdzę, że Stri-linga nie ma racji, tylko nie wiem jak się odnieść do jej wypowiedzi. Jak napisałam - mamy inną skórę, ja mam problematyczną, ona chorą. Gdybym była skazana na jeden rodzaj pielęgnacji, która i tak mogłaby zawieść, z racji tego, że przy nasileniu choroby nie pomaga nic, to pewnie też miałabym inne spojrzenie na sytuację. Natomiast wypowiedź Stri- lingi wyglądała raczej na negatywną ocenę tego, że ktoś przepłaca, bo płaci za markę, a za jakość kosmetyku. I z tym punktem się w największej mierze nie zgadzam :) Ale w końcu opcja komentowania jest również po to aby o takich sprawach podyskutować :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Hmmm...no nie wiem;) wydaje mi sie, ze Stri-linga po prostu odniosla sie jedynie do tego, ze wiekszosc marek typu jak SVR, Uriage, LRP itd. ma dosc wysokie ceny w porownaniu do dzialania itd. ze mozna znalezc inne, tansze firmy.Nie dopatrzylam sie aby zarzucila, ze ktos placi za marke a nie jakosc kosmetyku;)
    Podsumowujac-wazne, ze jestes zadowolona i dobrze Ci sluzy:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawe kosmetyki, może będę miała kiedyś okazję i szansę je wypróbować:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Tak. ja odniosłam się bardziej do ekonomii niż do przepłacania. Gdyby cena kosmetyków typu Uriage była dla mnie bardziej osiągalna, pewnie używałabym ich bez przerwy. Jednak cena sprawia, że te produkty są dla mnie nieosiągalne. Po prostu skóry wymagające - wymagają ciągle. W związku z tym, cena gra rolę. Już nie liczy się tylko to czy balsam jest dobry, ale również jak przedstawia się jego cena i możliwości finansowe używającego. Ja nie oceniam negatywnie tego, że ktoś płaci za markę kosmetyku, zwłaszcza jeśli za marką idzie jakość. Bo przecież idzie w tym przypadku. Chodziło mi tylko o ekonomię, o nic więcej.
    Ale tak jak napisała Hex - ważne, że jesteś zadowolona i Ci służy :))

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...