WoleProstoHeader

3 wrz 2011

Panna Joanna testuje - Iwostin, SVR i Bioderma

Dzisiaj pojawiam się z trochę innym postem niż te dotychczasowe, z tego względu, że opisywać będę próbki przesłane mi już kawał czasu temu przez dermolab.pl, a więc nie będzie to pełna recenzja, a raczej coś w rodzaju pierwszego wrażenia. W związku z tym, na końcu nie będzie tak jak zwykle oceny w konkretnej skali, a podsumowanie typu "czy kupiłabym ten produkt".

Paczka od dermolabu prezentowała się następująco:

Jak widać na załączonym obrazku otrzymałam próbki głównie firmy Iwostin, oprócz tego miniaturowe opakowania żelu do mycia twarzy z SVR oraz krem tonujący Photoderm z Biodermy.

Od razu zaznaczę, że o próbkach żelu redukującego zmiany potrądzikowe się rozpisywać nie będę, z dwóch powodów - nie posiadam zmian potrądzikowych i wydaje mi się, że akurat zmiany potrądzikowe są problemem, który eliminuje się przez dłuższy okres czasu, czego nie umożliwia jedna próbka.



Wywód zacznę od produktu, po którym spodziewałam się wiele dobrego, ale niestety to na nim zawiodłam się  najbardziej. O produktach firmy Bioderma słyszałam wiele bardzo pozytywnych opinii, więc kiedy w paczce znalazłam miniaturkę kremu tonującego Photoderm AR SPF 50 / UVA 33 za pewnik brałam, że produkt na pewno przypadnie mi do gustu. Nic bardziej mylnego. Ale po kolei.

Opis produktu z KWC:
"Krem tonujący do skóry z problemami naczynkowymi.
Zapewnia optymalną ochronę przed promieniowaniem UVA-UVB, dzięki połączeniu nowego systemu filtrów z komplexem Bioprotection, który pobudza naturalny system obronny skóry oraz chroni przed zmianami w obrębie DNA; Formuła kremu została wzbogacona kompleksem Rosactiv, który chroni i uszczelnia naczynka krwionośne oraz zapobiega powstawaniu trwałego zaczerwienienia skóry.
Chroni skórę wrażliwą i delikatną, często zaczerwienioną i z widocznymi naczynkami przed szkodliwym działaniem słońca. Posiada działanie łagodzące i zmniejszające przekrwienie. Naturalny kolor pozwala zatuszować zaczerwienienie skóry oraz innego rodzaju zmiany skórne. Zalecany w przypadkach umiarkowanego i silnego nasłonecznienia. Lekka, delikatna konsystencja, łatwo się rozprowadza i nie zatyka porów, nie zawiera środków zapachowych. Bardzo dobrze tolerowany, fototrwały, wodoodporny."


Moja opinia:
Próbka wystarczyłaby mi na kilkanaście użyć, jednak po jakiś trzech się poddałam.

Mam cerę wrażliwą, suchą, naczynkową więc teoretycznie powinien być to produkt w sam raz dla mnie.
Bałam się trochę koloru, ponieważ początkowo wydawał mi się zbyt ciemny, ale to okazało się najmniejszym problemem, gdyż krem bardzo dobrze stapiał się ze skórą i ładnie wyrównywał kolor skóry. Po doświadczeniu z filtrami, które miały spore tendencje do bielenie - była to miła odmiana. 
Zaczerwienienia koło płatków nosa rzeczywiście były mniej widoczne, więc jego działanie "zmniejszające przekrwienie" zaliczam również na plus.
Plusem jest również fakt, że krem ma wysoki filtr. I na tym plusy właściwie się kończą.

Moja skóra jest sucha i często nie muszę nawet stosować żadnego wykańczającego pudru, żeby była matowa. Po użyciu tego kremu tonującego świeciłam się tak jakbym sobie ten krem wymieszałam z olejem/masłem bądź czymś równie tłustym. Omiecenie twarzy pudrem sypkim pomagało na jakiś czas, ale potem skóra znowu zaczęła się niemiłosiernie świecić.
Kolejny minus - ten krem to zapychacz, przynajmniej w moim przypadku. Po trzech dniach używania na twarzy porobiły mi się twarde, podskórne gule.Wtedy też właśnie stwierdziłam, że zalety tego produkty absolutnie nie równoważą jego wad i krem poszedł w odstawkę.
Ostatnia wada - dla mnie najbardziej drażniąca - ten produkt strasznie nieprzyjemnie pachnie. Choć właściwie określenie "nieprzyjemnie pachnie" średnio obrazuje smrodek przypominający zapach płynu do mycia okien.  A fe.

Skład:
INCI: water (aqua), dicaprylyl carbonate, octocrylene, methylene bis-benzotriazolyl tetramethylbutylphenol, butyl methoxydibenzoylmethane, alcohol denat., cyclomethicone, dimethiconol behenate, glycerin, potassium cetyl phosphate, glyceryl stearate, peg-100 stearate, hydrogenated vegetable oil, glycyrrhetinic acid, ginkgo biloba extract, glycine soya (soybean) germ extract, tocopheryl acetate, ectoin, mannitol, xylitol, rhamnose, fructooligosaccharides, laminariaochroleuca extract, propylene glycol, decyl glucoside, ammonium acryloyldimethyltaurate/vp copolymer, xanthan gum, iron oxides (ci 77492), titanium dioxide (ci 77891), disodium edta, trilinolein, bht, iron oxides (ci77491), iron oxides (ci 77499), citric acid, trilinolenin, triolein, tripalmitin, caprylic/capric trigyceride, tristearin, phenoxyethanol, methylparaben, propylparaben. ethylparaben

Podsumowując - tego kosmetyku na pewno nigdy nie kupię.

Kolejny kosmetyk, który testowałam to żel myjący dla cery trądzikowej z SVR

Opis z KWC:
"Delikatnie i dokładnie oczyszcza skórę, nie przesusza i nie podrażnia skóry - bez mydła, eliminuje łój, martwe komórki naskórka, makijaż.
Stosowanie: 2x dziennie."

Moja opinia:
Co do tego produktu mam mieszane uczucia. Zacznę może od tego, że żel świetnie usuwa z twarzy wszelkie zanieczyszczenia, makijaż itd. Skóra po jego użyciu jest wyraźnie odświeżona i odczuwalnie czysta. Żel ma przyjemną konsystencję, jest przyjemny w użyciu, nie pienie się (ja akurat nie lubię kosmetyków do twarzy, które się mocno pienią, wiec dla mnie to plus).
Spodziewałam się po nim sporego wysuszania (i się nie pomyliłam), ale o dziwo moja skóra po myciu nie była jakoś specjalnie ściągnięta.

Natomiast żel rzeczywiście dosyć mocno przesuszył moją cerę i po kilku użyciach powędrował do mojej cioci, która ma cerę tłustą i jej zdecydowanie bardziej odpowiada. Jak dla mnie żel był po prosty zbyt "mocny" jeśli tak można określić żel do mycia twarzy, ale myślę, że osoby z cerą tłustą będą z niego zadowolone.

Skład:
INCI: Aqua, Disodium Laureth Sulfosuccinate, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Glycerin, Sodium Cocoamphoacetate, PEG-150 Polyglycerin-2 Tristearate, Sodium Laureth Sulfate, Coceth-3, Pentylene Glycol, Cocamidopropyl Betainamide MEA Chloride, Glucono Delta Lactone, Zinc PCA, Tephrosia Purpurea, Salicylic Acid, Squalane, Cocamidopropyl Dimethylamine, Laureth-2, Sodium Chloride, Citric Acid, Sodium Citrate, Sodium Sulfate, Glyceryl Caprylate, Dipropylene Glycol, Caprylyl Glycol, Butylene Glycol, Ethanolamine, Chlorphenesin, Phenoxyethanol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Parfum (Fragrance)

Podsumowując - żel nieodpowiedni dla mojej skóry, więc nie kupię, natomiast polecam osobom z cerą tłustą.

Teraz czas na opinie odnośnie produktów firmy Iwostin. Do przetestowania otrzymałam po trzy próbki następujących produktów:
- seria Hydratia, Fizjologiczny krem z ceramidami SPF 15
- seria Purritn, Emulsja matująca
- seria Purittin, Trójsferyczny peelingujący żel do mycia

Zacznę od produktu, który najbardziej przypadł mi do gustu.

Opis z KWC:
"Preparat hamuję utratę mocznika ze skóry. Ogranicza przeznaskórkową utratę wody. Uzupełnia w skórze substancje fizjologiczne. Zawiera fotostabilne filtry UVB: 15/ UVB: 7.
Substancje aktywne:
- Hydrasalinol - unikalna substancja, umożliwiającą dostarczanie mocznikado głębszych warstw skóry i zapobiegającą jego przeznaskórkowej utracie (TEUL).
- Kompleks NMF (Natural Moisturising Factor) - w jego skład wchodzi mocznik, lizyna, sól sodowa kwasu piroglutaminowego (PCA Na) i kwas mlekowy. Wiąże wodę w skórze oraz skutecznie zabezpiecza przed jej nadmierną utratą przez naskórek.
- Ceramidy roślinne - pozyskiwane z ziaren ryżu. Odbudowują struktury lipidowe. Zawierają kwas linolenowy (NNKT), charakterystyczny dla naturalnie obecnych w ludzkiej skórze ceramidów typu I. Wzmacniają przyleganie komórek, dzięki czemu skutecznie zapobiegają przeznaskórkowej utracie wody (TEWL).
- Olej z awokado - chroni i wzmacnia cement międzykomórkowy warstwy rogowej naskórka.
- Hialuronian sodu - wiąże wodę w skórze oraz ogranicza jej przeznaskórkową utratę.
- Mocznik - wiąże wodę w głębszych warstwach naskórka oraz reguluje proces jego rogowacenia.
- Fotostabilne filtry UVB: SPF 15 / UVA: 7 skutecznie chronią przed szkodliwym promieniowaniem ultrafioletowym.
- Woda termalna z Iwonicza-Zdroju - koi i łagodzi podrażnienia"

Moja opinia:
Krem jest naprawdę świetny. Bardzo go polubiłam i zużyłam wszystkie próbki do samego końca. Przede wszystkim - naprawdę dobrze nawilża. Stosowałam go rano, pod makijaż i sprawdzał się znakomicie. Krem ma lekką konsystencję, dobrze się wchłania, nie pozostawia tłustego filmu. Mimo tego - odczuwalnie nawilża. Skóra jest miękka, odżywiona. Nie zaobserwowałam żadnego zapychania ani podrażnienia. Do tego bardzo przyjemnie pachnie.

Minusów nie znalazłam.

Skład:
INCI: Aqua, Iwonicz Aqua, Urea, Gliceryn, Propylheptyl Caprylate, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Cyclomethicone, Butylmethoxydibenzoymethane, Discaprylyl Carbonate, Cetearyl Alcohol, Octocrylene, Pentaerythrityl Distearate, Glyceryl Stearate, Sodium Stearoyl Glutamate, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Myristyl Myristate, Butylene Glycol, Glycosphingolipids, Sodium Hyaluronate, Hydrolized Wheat Protein, Sorbitol, Lysina, Diglycerin, Lactic Acid, Sodium PCA, Caprylic/Capric Triglyceride, Salicornia Herbacea Extract, Polymethylsilsesquioxane, Dimethicone, Isohexadecane, Cetearl Methicone, PEG - 40 Stearate, Steareth - 2, Steareth - 21, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Sodium Polyacrylate, Pullulan, Allantoin, Xantax Gum, Disodium EDTH, PEG - 8, Tocopherol, Ascorbic Acid, Ascorbyl Palmitate, Citric Acid, Parfum


Podsumowując - kupię go na pewno jak tylko wykorzystam te kremy na dzień, które jeszcze mam. Ten krem jest na mojej liście "must - have".

Kolejny kosmetyk, który zaraz Wam przedstawię również uważam za całkiem udany, choć kremu opisanego wyżej nie zdeklasował w mini - rankingu.


Opis z KWC:
"Trójsferyczny peelingujący żel do mycia Iwostin Purritin posiada trzy rodzaje granulek peelingujących, dzięki czemu efektywnie odblokowuje ujścia gruczołów łojowych, usuwa zanieczyszczenia oraz delikatnie, lecz skutecznie złuszcza warstwę rogową naskórka. Pozwala pozbyć się martwych komórek naskórka, nie dopuszczając do ich zalegania na skórze i zatykania tzw. porów skóry.
Działa złuszczająco: odblokowuje ujścia gruczołów łojowych, złuszcza warstwę rogową naskórka, nie dopuszczając do zalegania martwych komórek na skórze i zatykania tzw. porów skóry, stopniowo koryguje i przyspiesza odnowę powierzchni naskórka. Działa antybakteryjnie i przeciwzapalnie: zapobiega rozwojowi bakterii i powstawaniu wykwitów trądzikowych, reguluje wydzielanie łoju (sebum), zmniejsza skłonność do tworzenia się stanów zapalnych. Łagodzi podrażnienia. Skutecznie oczyszcza skórę. Substancje aktywne: Physiogenyl, olejek z drzewa herbacianego, wyciąg z aloesu, alantoina, granulki peelingujące z wosku jojoba, granulki z wosku syntetycznego małe, granulki z wosku syntetycznego duże, woda termalna z Iwonicza-Zdroju."

Moja opinia:
Zacznę oczywiście od plusów. Żel ma przyjemna konsystencją z granulkami, które bardzo dobrze myją, lekko ścierają, ale nie drapią. Skóra jest dokładnie oczyszczona. Bardzo przypadł mi do gustu zapach - żel pachnie dosyć intensywnie olejkiem herbacianym, a ja sam olejek bardzo lubię i od dłuższego czasu mam w swojej kosmetyczce buteleczkę takowego.
Używałam tego żelu w momencie jakiegoś wysypu (całkiem możliwe, że po kremie tonującym Biodermy) i dosyć sprawnie sobie poradził w tej sytuacji.

Jeśli chodzi o minusy - przede wszystkim po umyciu często miałam uczucie ściągniętej cery. Zaraz po jego użyciu odczuwałam potrzebę posmarowania się czymś mocno nawilżającym. Mam też wrażenie, że dla mojej cery był zbyt...agresywny? To kolejny kosmetyk, który lepiej będzie służyć cerom tłustym czy mieszanym.


Skład:
INCI: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Lauryl Glucoside, Acrylates Copolymer, Iwonicz Aqua, Cocamidopropyl Betainamide MEA Chloride, Synthetic Wax, glycerin, PEG-7 Glyceryl Cocoata, Aloe Vera Gel, Sodium PCA, Magnesium PCA, Zinc PCA, Manganese PCA, Allantoin, Triclosan, Tea Tree Oil, Jojoba Esters, Pullulan, PEG-12 Dimethicone, PEG-150 Pantaerythrityl Tetrastearate, PEG-6 Caprylic/Capric Glycerides, Parfum, triethanolamine, Disodium EDTA, DMDM Hyndatoin, Methylisothiazolinone, Methylchloroisothiazolinone

Podsumowując - kupiłabym go na "wszelki wypadek", gdyby moja cera mnie zaskoczyła jakimś wysypem, jednak czuję, że żel zbyt wysusza moją, i tak już suchą, cerę.

Ostatni kosmetyk na liście i niestety - ostatni w moim rankingu iwostinowych kosmetyków:
Opis z KWC:
"Matuje i nawilża skórę tłustą, np. ze skłonnością do zmian trądzikowych przy łojotokowym zapaleniu skóry (ŁZS). Dzięki zawartości czynników matujących stanowi znakomitą bazę pod makijaż. Zaleca się stosowanie emulsji także do skóry mieszanej.
Emulsja skutecznie matuje tłuste partie skóry. Działa przeciwtrądzikowo. Reguluje wydzielanie sebum. Zapewnia matowy i świeży wygląd skóry tłustej, mieszanej i skłonnej do zmian trądzikowych. Skutecznie usuwa martwy naskórek. Dodatkowo pielęgnuje skórę i łagodzi podrażnienia. Hypoalergiczna. Ma pH 4,73.
Substancje aktywne:
- Zincidone - normalizuje wydzialanie sebum i działa przeciwbakteryjnie.
- Triclosan - działa przeciwzapalnie i antybakteryjnie. Zmniejsza podrażnienia i reakcje alergiczne. Ogranicza powstawanie wolnych rodników.
- Alfa-hydroksykwasy (kwasy AHA) -działają keratolitycznie, usuwając warstwy martwych i zrogowaciałych komórek.
- Beta-hydroksykwasy (kwasy BHA) - Działają złuszczająco (keratolitycznie), dzięki czemu odblokowują ujścia gruczołów łojowych i ułatwiają usuwanie martwych komórek naskórka. W ten sposób zapobiegają tworzeniu zapalnych zmian trądzikowych.
- Olej z pestek winogron - delikatnie natłuszcza, uelastycznia i nawilża skórę. Zawarte w oleju fosfolipidy i niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe (NNKT) odżywiaja skórę i wzmacniają bariery skórne.
- Wyciąg z aloesu - wykazuje działanie antybakteryjne i przeciwzapalne Aktywizuje układ odpornościowy i pomaga w utrzymaniu równowagi kwasowo-zasadowej. Łagodzi podrażnienia.
- Woda termalna z Iwonicza-Zdroju - koi i łagodzi podrażnienia."

Moja opinia:
Ciężko mi ocenić ten produkt z bardzo prostego powodu - jest to emulsja MATUJĄCA, a ja za bardzo nie mam potrzeby się matowić. Jednak  po użyciu (trzykrotnym, również nie dałam rady dłużej) coś nie coś mogę o nim napisać.

Nie wiem jak ten produkt może matowić cerę tłustą, skoro z mojej suchej skóry zrobił istną lampę. Naprawdę - po posmarowaniu się ta emulsją moja twarz się świeciła tak bardzo, że aż mnie to zdziwiło (nie podejrzewałam jej o takie możliwości w tej sferze). Próbowałam przykryć podkładem, , wymieszać z podkładem, zmatowić pudrem sypkim/prasowanym i nic. Nawet nie jestem sobie w stanie wyobrazić jaki efekt ten kosmetyk dałby na skórze tłustej.
Jedyny plus był taki, że emulsja nie wyrządziła mi większej krzywdy - nie zapchała, nie podrażniła.

Skład:
INCI: Aqua, Iwonicz Aqua, Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate, Aluminum Starch Octenyl Succinate, Isopropyl Palmitate, Glycerin, Vitis Vinifera Oil, Glyceryl Stearate, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Squalane, Polysorbate 60, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Cetearyl Alcohol, Lactic Acid, Glycolic Acid, Citric Acid,Malic Acid, Salicylic Acid, Allantoin, Zinc PCA, Triclosan, Triethanolamine, Disodium Edta, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid.

Podsumowując - nigdy w życiu.


I to by było na tyle. Myślałam, że wyjdzie mi z tego króciutki post, ale chyba mi nie wyszło :)
Zabieram się za robienie zdjęć ulubionych wakacyjnych kosmetyków pielęgnacyjnych więc w najbliższym czasie możecie się spodziewać pielęgnacyjnej kontynuacji tego posta.

Pozdrawiam,
Panna Joanna

8 komentarzy:

  1. Iwostin Hydratia ten krem to cudo :) i tak jak Ty nie widzę w nim żadnych minusów:) polecam

    OdpowiedzUsuń
  2. Kamyczek - przynajmniej na jeden HIT trafiłam :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak dla mnie, krem tonujący z Biodermy się sprawdza. Faktycznie zapach jest nieprzyjemny, ale wybaczam mu to ;) Ja akurat lubię "blask" który daje ten krem. Siostra powiedziała mi, że zdrowiej wyglądam :) Czy kupię go ponownie? Pewnie nie, bo jak każda kobieta, lubię testować różne kosmetyki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja zakupiłam ze 4 dni temu krem z Iwostinu na noc,do cery tłustej oczywiscie,zobaczymy jak się sprawdzi:-)Planuje też zel kupić,zobaczymy,Iwostin ma fajne kosmetyki:-)Podobno trójfazowy antyperspirant w kulce jest swietny.pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  5. Miało być krótko, wyszło jak zwykle? Bardzo przydatna recenzja :)
    Narobiłaś mi ochoty na ten krem Iwostinu, dobry nawilżacz zawsze się przyda.
    Dobrze, ze przeczytałam twoją opinię o kremie tonującym Biodermy, bo miałam go w planach. Teraz już wiem, ze go nie kupię.
    Co do żeli do mycia- masz cerę suchą, a ja mieszaną, ale po niektórych specyfikach też odczuwam ściąganie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam kremik z Biodermy i podpisuję się pod Twoją recenzją. Może przymknęłabym oko na jego niektóre wady, ale to świecenie skóry po jego aplikacji dyskwalifikuje go zupełnie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam emulsję matującą z Iwostinu i też się nie sprawdziła.

    OdpowiedzUsuń
  8. Używałam fizjologicznego kremu z Iwostin i również byłam zadowolona. Także leciałam na próbkach (miałam ich mnóstwo), ale ciągle zastanawiam się czy nie zainwestować w pełnowymiarowe opakowanie.

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...