WoleProstoHeader

21 lip 2011

Alterra-czyli jak Panna Joanna Apaczem została...

Rzadko zdarza się, że jakiś kosmetyk wywołuje u mnie chęć mordu, pozwania producenta, atak paniki i tym podobne różnorodności. Zazwyczaj jak coś mi nie pasuje to po prostu dlatego, że nie robi tego czego oczekiwałam po danym produkcie i tyle. Jednak przedwczoraj niespodziewanie (niestety) znalazłam produkt, który bez wątpienia trafiłby na moją listę "Najgorszy kosmetyk wszech czasów" gdybym takową listę prowadziła. Co się stało? Już wyjaśniam.

Bardzo lubię wszelakie mokre chusteczki-te do demakijażu, dla niemowląt (do zwykłego odświeżenia się w moim przypadku)  czy zwykłe, w które można wytrzeć np. brudne ręce. Nie mam jakiś swoich ulubieńców w tej kwestii, wszystkie dotychczas używane przeze mnie chusteczki sprawowały się co najmniej poprawnie i lepiej.

Ostatnio na dwóch czy trzech nawet blogach rzuciły mi się w oczy recenzje chusteczek nawilżanych z Alterry. Nie doszukałam się złego słowa na ich temat, opinie były bardzo pozytywne, chusteczki ponoć są bardzo mokre, bardzo dobrze zmywają makijaż, mają dobry wpływ na cerę itp. itd. Jako, ze Alterrę bardzo lubię, używam szamponów i odżywek do włosów z tej firmy i służą mi one naprawdę genialnie, w chwili gdy kupowałam artykuły kosmetyczne i nie tylko na wyjazd, niewiele myśląc wrzuciłam do koszyka właśnie te chusteczki. Mało tego-przekonana byłam, że będę nimi zachwycona, w końcu są aloesowe, a ja aloes uwielbiam.


I pewnie polubiłabym je gdyby...nie poparzyły mi twarzy. Tak, dokładnie tak jak piszę-poparzyły mi twarz. Ale po kolei.

Dwa dni temu chciałam po powrocie do domu zmyć makijaż, sięgnęłam więc po chusteczki z Alterry aby dokonać czynności demakijażowych. Makijaż zmyłam, udało mi się to zrobić w tempie ekspresowym, ponieważ chusteczki rzeczywiście były bardzo mokre,  świetnie poradziły sobie z podkładem, tuszem i kreską zrobiona na płynie z KOBO (zawsze mam problem żeby domyć te kreski, dla niewtajemniczonych-płyn KOBO to mniej więcej to samo co Duraline z Inglota, kreska zrobiona z mieszanki tego płynu i cienia jest praktycznie nie do zdarcia), nie musiałam trzeć ani twarzy ani oczu. No cud, miód, malina. Zadowolona z jakże przegenialnego zakupu, wskoczyłam pod prysznic. I równie szybko spod niego wyskoczyłam ponieważ czułam, że moja twarz..PŁONIE. Rzuciłam się do lustra i dosłownie widziałam jak moja skóra robi się purpurowa, skóra się ściąga i zaczyna nabierać niezdrowego błysku (jak taki..przypalony kurczak?:P). Wsadziłam twarz pod chłodną wodę ale niestety nie pomogło mi to w żadnym stopniu. Skóra niesamowicie piekła, gołym okiem mogłam zauważyć na czole prostą linię w miejscu gdzie kończył się zasięg chusteczki. Po chwili na skórze zaczęły pojawiać się czerwone placki. Nie do końca wiedziałam co mam zrobić, byłam dość mocno zszokowana faktem, że chusteczki są w stanie poparzyć twarz. Znajome z wizażu (jesteście niezawodne :)) poleciły mi postępować jak przy "zwykłym" poparzeniu-maślanka, D-panthenol, zimne okłady.  Po jakimś czasie sytuacja wyglądała na w miarę opanowaną, mogłam dotknąć skóry,  przestało z niej bić gorąco. Kolor zaczął ze mnie schodzić dopiero na drugi dzień wieczorem, dziś już wyglądam względnie normalnie, aczkolwiek nadal czuję, że skóra jest w jakimś tam stopniu uszkodzona-nie mogę się wytrzeć ręcznikiem, chcąc gdzieś wyjść potrzebuję grubej warstwy podkładu kryjącego aby udało mi się częściowo zniwelować zaczerwienioną skórę. Mam nadzieję, że mimo wszystko zostanie mi oszczędzony końcowy etap takich sytuacji jakim jest schodzenie skóry...już raz przeżyłam taką katorgę jak kiedyś zasnęłam na słońcu i skóra zeszła mi z calutkiej twarzy, nie wyłączając powiek. Póki co mimo chmur i deszczu intensywnie się filtruję jak wychodzę z domu, żeby nie dobić tej skóry. Liczę, ze do mojego wyjazdu problem całkowicie zniknie, ponieważ średnio mi się uśmiecha okładanie się maślanką podczas wyjazdu.

Jak już trochę ochłonęłam zaczęłam przekopywać internet w poszukiwaniu informacji o składnikach, podobnych przypadkach. O dziwo znalazłam jedną interesującą recenzję, z tym, że nie były to chusteczki a maseczka firmy Alterra. TUTAJ możecie przeczytać o co chodzi. Skutek zastosowania kosmetyku mniej więcej taki jak w moim przypadku, z tym, że moja skóra wyglądała tak jak u autorki recenzji, dopiero jak ą trochę uspokoiłam. Przeczytałam tam, że w jej przypadku zawinić mogło zastosowanie dwóch intensywnie działających kosmetyków jeden po drugim. Ja na twarzy miałam jedynie podkład Pharmacerisa, który zawsze bezproblemowo schodził z mojej twarzy przy użyciu chusteczek i sądząc po tym, że jest on polecany do cer problematycznych, jest to kosmetyk apteczny, nie przypuszczam, żeby znajdował się w nim składnik, który tak intensywnie wszedłby w interakcję ze zwykłymi, mokrymi chusteczkami. Prześwietliłam więc składniki tych chusteczek-tu również nie znalazłam nic co powszechnie uznawane jest za szkodliwe i wywołujące niepożądane skutki. Mało tego-Alterra produkuje kosmetyki organiczne, bez parabenów, konserwantów i szkodliwych substancji. Jak widać nie wszystko złoto co się świeci, najwidoczniej moja skóra nie toleruje jakiegoś składnika..mimo całej jego naturalności i ekologiczności itp.
Będąc dzisiaj u dermatologa zapytałam lekarkę czy ma jakiś pomysł na to, co mogło wywołać u mnie taką reakcję. Niestety nie wzięłam ze sobą chusteczek i nie mogłam pokazać jej dokładnego składu, aczkolwiek pani doktor zasugerowała, że może to być wina olejków zapachowych, eterycznych.

Ja się osobiście do firmy mocno zraziłam, chusteczki wylądowały w koszu, mimo, że produkty do włosów mi służyły, czuję, ze będę omijać je szerokim łukiem. Smród niestety pozostał, a ja jestem niezwykle pamiętliwa. Mam tylko nadzieję, że skóra ze mnie nie zejdzie i nie pojawią się jakieś dodatkowe komplikacje (tfu tfu).
Was lojalnie ostrzegam-zdaję sobie sprawę, że zasada "co pasuje mnie, niekoniecznie musi pasować komuś innemu" działać też w drugą stronę, czego dowodem są pozytywne recenzje tych chusteczek, jednak naprawdę radzę podchodzić do nich bardzo ostrożnie. Tak na wszelki wypadek.

Wklejam jeszcze opis produktu i skład, może Wy dopatrzycie się tam czegoś-jeśli tak, dajcie znać :) Od razu napiszę, żeby nie było wątpliwości-wiem, ze wiele osób nie toleruje aloesu, ale ja akurat bardzo go lubię i nie mam na niego uczulenia, używam wielu produktów z aloesem i ze wszystkich jak dotąd byłam zadowolona (pomijając te chusteczki oczywiście).

 

Pozdrawiam,
wciąż czerwona Panna Joanna

43 komentarze:

  1. Współczuję :/ słyszałam o maseczce, ale żeby i chusteczki? A kysz, Alterro :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Oł to bardzo nieprzyjemne doświadczenie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestey aloes potrafi mocno podraznic....a stawiam ze jego stezenie musi byc jednak wysokie...Osobiscie jestem zakochana w tej serii Alterry i bardzo dobrze mi sluzy ale jak sie okazuje nie wszystko dla kazdego....

    Sciskam mocno:*

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojej nieciekawie :( Omijam od dziś tą firmę szerokim łukiem...
    kuruj się tam czerwona Panno Joanno :*

    OdpowiedzUsuń
  5. http://projektdenkomoni.blogspot.com/2011/03/alterra-maseczka-nawilzajaca-aloes-do.html

    mi maseczka do twarzy z tej serii krzywdę zrobiła więc i chusteczki napewno też. A szkoda bo zapowiadała się fajna seria ale do twarzy nic nie kupię jedynie może coś do włosów

    OdpowiedzUsuń
  6. Biedna... Dobrze, że nas ostrzegłaś przed tymi chusteczkami :) Do wesela się zagoi ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Może to linalool lub geraniol Cię tak załatwiły Tak patrząc na skład właściwie tylko to mogło wywołać taką reakcję, co więcej najwyraźniej te składniki są w chusteczkach w bardzo dużym stężeniu, skoro tak Cię poparzyło. Bo skoro lubisz kosmetyki z aloesem to zakładam, że nie jesteś na niego uczulona? :D
    Blednij nam szybko :*

    OdpowiedzUsuń
  8. podobno maseczka z aloesem ma podobne działadnie parzace :(

    OdpowiedzUsuń
  9. masakra:( współczuję, a sama ostatnio o nich czytałam pochlebne recenzje i chciałam kupić, teraz już wiem - będę omijać szerokim łukiem! kuruj się szybko!

    OdpowiedzUsuń
  10. hmm.. ciekawe
    Używam żelu pod prysznic i żelu do mycia twarzy i nic zlego mi nie robią ..,ale w myśl zasady ,którą sie posłużyłas nie każdej z nas posłuzy to samo .
    dobrze , ze skutek był odwracalny i skóra wraca do swojego normalnego rytmu ..

    Ja na odmianę wczoraj tak sobie doporawilam kremem depilacyjnym gdy usuwałam małe włoski ( wąsik) na twarzy ..też myslalam , ze na straż pozarną zadzwonię tak paliło .Na szczęście do rana wszystko wróciło do normy .

    OdpowiedzUsuń
  11. kurcze ale masakra :(
    zraziłaś mnie do tej firmy, wolę nie ryzykować.

    w ogóle ostatnimi czasy zanim nałożę coś na całą twarz staram się jakoś to wcześniej przetestować na małym kawałku skóry bo kosmetyki lubią płatać figle :(

    OdpowiedzUsuń
  12. W maseczce, która zrobiła krzywdę drugiej blogerce też jest aloes a on przecież "słynie" z tego, że może podrażniać, uwrażliwiać, uczulać. Na mnie dobrze aloes nie działa w żadnej postaci.

    Hmm a idąc innym tropem - mam również chusteczki z tych "ekologicznych" z Bourjois (jasnozielone opakowanie) i też wywoływały u mnie pieczenie. Może warto sprawdzić podobieństwa w składzie?

    A chusteczek nie trzeba skazywać od razu na kosz na śmieci - są świetne do czyszczenia butów:P

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak dla mnie to szok - mam takie chusteczki i mi dobrze służą :(

    OdpowiedzUsuń
  14. Naszczęscie nie mam nic z tej firmy

    OdpowiedzUsuń
  15. uuu dzięki za ostrzeżenie, trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja jestem zadowolona z tych chusteczek. U mnie nie wywołały żadnej reakcji alergicznej. Do tego ich cena jest bardzo przystępna. Szkoda, że u Ciebie się nie sprawdziły.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nawet mnie nie strasz! Kupiłam je niedawno i trzymam w zapasie ...

    OdpowiedzUsuń
  18. Ze zdjęcia blogerki w linku wygląda to jak typowy wyprysk kontaktowy na tle uczuleniowym. Cierpię na to, ale na szczęście nie na twarzy, a jedynie na rękach. Joasiu, bardzo Ci współczuję takiego doświadczenia. Ostatnio chciałam kupić krem do twarzy Alterry, ale może jednak zrezygnuję...

    OdpowiedzUsuń
  19. Szkoda bo firma Alterra jest znana z dobrych kosmetyków. Przykro że coś takiego ci się przydarzyło:(
    pozdrawiam
    zapraszam http://nutellaestrela.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. dziękuję za wszystkie słowa wsparcia :):*

    Siulka-nie, nie jestem uczulona na aloes, co więcej mam sporo kosmetyków z aloesem i wszystkie bez wyjątku uwielbiam :)

    widzę, że podobne przypadki też były...co tylko utwierdza mnie w słuszności trzymania sie od tej firmy z daleka..tak profilaktycznie :)

    tym z Was, którym te chusteczki służą życzę oczywiście dalszego miłego użytkowania, broń boże nikogo nie straszę, cała ta reakcja wygląda na typowo alergiczną więc po prostu miałam pecha :)

    OdpowiedzUsuń
  21. O matko... Współczuję :( i dziękuję za posta, z pewnością będę omijać te chusteczki szerokim łukiem. Na wszelki wypadek.

    OdpowiedzUsuń
  22. Osz matko ale nieszczęście:( Znam takie uczucie bo mnie w podobny sposób załatwił podkład Aerateint Pure Vichy z tym, że ja 3dni się mędzyłam z czrwonymi i piekacymi policzkami.
    Dobrze, że napisałaś o tych chusteczkach to teraz będę Alterrę omijać szerokim łukiem. Dzisiaj miałam kupić ich tonik i widac dobrze, że się nie zdecydowałam.

    OdpowiedzUsuń
  23. Znam ten ból, wielokrotnie moja skóra tak wyglądała nawet po użyciu sprawdzonych produktów. Zastanawiałam się ostatnio nad tymi aloesowymi produktami, ale chyba jednak z nich zrezygnuję, bo nie widzi mi się po raz kolejny znosić czerwoną i piekącą skórę :( U mnie w takich sytuacjach pomagał zawsze Bepanthen Plus tak, więc jakby komuś przydarzyło się to nieszczęście to polecam posmarować się tą maścią.

    OdpowiedzUsuń
  24. mam ich chusteczki do demakijażu i nie wywołały u mnie takiego uczulenia, choć z makijażem oczu średnio sobie radzą

    OdpowiedzUsuń
  25. Viollet-do usług :) wolałam się tym podzielić..tak na wszelki wypadek :)

    SexiChic-no właśnie pamiętam jak o tym pisałaś kiedyś chyba przy okazji serum łagodzącego z Bielendy :) mnie to serum znowu ratuje :) u mnie też już trzeci dzień gdzie nadal są widoczne efekty działania tych chusteczek, liczę, ze do końca tygodnia paskudztwo zejdzie...

    Malinowy Kuferek-o dobrze wiedzieć o tej maści :) mnie się pierwszy raz takie coś zdarzyło i mam nadzieję, że ostatni :)

    OdpowiedzUsuń
  26. simply_a_woman-u mnie z makijażem poszło im nieźle, ale skóry nie musiały usuwać :P

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja potwierdzam to co napisałam na wizażu - nic z tej firmy nie kupię!

    OdpowiedzUsuń
  28. Ojej... Asiu, po Twojej relacji na temat tych chusteczek nawet ich nie tykam - a kupiłam ostatnio jedno opakowanie i jeszcze go nie 'rozdziewiczyłam' (na szczęście), lepiej dmuchać na zimne :)
    Teraz, za sprawą masakry jaką mam na twarzy i tak długo nie będę miała nawet czego zmywać z twarzy, no może oprócz oczu, więc sprawa demakijażu jest jasna :)

    Okładaj się tam ładnie środkami łagodzącymi a będzie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  29. zgadza się, ale ciężko trzymać nerwy na wodzy, zwłaszcza, że jej odpuściłam, skończyłam temat, a ona nadal brnie w zaparte, teraz nawet pojawił się post w którym twierdzi, ze to, że o tym napisałam jest karalne... :] w głowie mi się to nie mieści.

    OdpowiedzUsuń
  30. mnie poparzyło serum do twarzy z aloesem na pierwszym miejscu jednak o wiele delikatniej niż ciebie .. było z rival de loop od tej pory kosmetyków z aloesem w składzie unikam jak ognia :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Masakra. Mam nadzieję, że faktycznie Ci to przejdzie i obejdzie się bez dalszych komplikacji.
    Jedyne, co słyszałam "podejrzanego" o aloesie to to, że różni producenci biorą do swoich kosmetyków różne części tej rośliny - no i oczywiście najzdrowsze są ekstrakty z liści, ale często w niskopółkowych produktach mamy jakieś syfki z łodyg itd., które jednak w składzie występują pod hasłem ekstrakt z aloesu. To są jednak informacje tylko zasłyszane, przyznam, że nie zgłębiałam tematu, więc nie znam szczegółów. Zresztą pewnie jest to powszechna wiedza, którą jako fanka aloesu posiadasz ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Trudno w to uwierzyc, ze takie zwykle i niepozorne chusteczki moga tak zaszkodzic.
    Normalnie jestem w szoku i bardzo mi przykro, ze twoja skora musiala przejsc taka katorge.
    Mam nadzieje, ze dzien po dniu skora bedzie wygladac coraz lepiej - pozdrawiam! :*

    OdpowiedzUsuń
  33. będę omijac te chusteczki szerokim łukiem, współczuję..

    OdpowiedzUsuń
  34. Na pewno nie kupię nic z tej marki, ponieważ słyszałam o jeszcze kilku podobnych przypadkach ;) Wolę nei ryzykować!

    OdpowiedzUsuń
  35. Mnie maseczka poparzyła... Już nic więcej nie chce z tej firmy, same negatywne recenzje.

    OdpowiedzUsuń
  36. Niech to szlag! Używałam tych chusteczek z powodzeniem przez tydzień - podrażnień brak. A dziś jak na złość czerwone koła pod oczami. Niby nic wielkiego, ale jednak niepokojące. Odstawię je na tydzień i po powrocie z wakacji spróbuję jeszcze raz. Może to magia chwili. Oby... idę smarować lico bephantenem (do tej pory służył mi do pielęgnacji tatuażu :/)

    OdpowiedzUsuń
  37. te chusteczki to porażka
    najgorsze jakich używałam
    zapach jak dla mnie okropny
    na szczęście nic mi po nich nie wyskoczyło, ale nie kupię ich nigdy więcej

    OdpowiedzUsuń
  38. po tym co opisałaś na pewno ich nie wypróbuje, bo ryzykować nie zamierzam.
    O maseczce aloesowej też słyszałam, że uczula ; /

    OdpowiedzUsuń
  39. Miałam dokładnie to samo. Na samą myśl o nich robi mi się słabo. Zraziłam się potwornie do tej firmy.

    OdpowiedzUsuń
  40. Witaj,

    powiem że jestem zaskoczona, ale tylko chwilkę bo faktycznie aloes potrafi mocno uczulać- dla jednych ma zbawienny wpływ dla innych...sama wiesz. Ja używam tych chusteczek i wszystko jest ok, nawet jestem z nich bardzo zadowolona :)


    Pozdrawiam,
    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  41. mi się super sprawdzają i nigdy nie miałam z nimi takich przygód ;-)

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...