WoleProstoHeader

8 maj 2011

JOKO po raz pierwszy-swatche!

Z napisaniem ostatecznej recenzji poszczególnych kosmetyków JOKO nie zamierzam się spieszyć-chciałabym przetestować je dokładnie i sprawdzić w różnych warunkach i okolicznościach. Jednak aby nie było nudno do tego czasu będę zamieszczać swatche tych kosmetyków, makijaże nimi wykonane itp.
Dzisiaj chciałabym pokazać Wam swatche pudrów i różu. Przy okazji opiszę swoje pierwsze wrażenie dotyczące tych kosmetyków. Mam też w zanadrzu jeden makijaż, więc jak się wyrobię to dzisiaj również pojawi się post makijażowy.

1. Pudry:
Do przetestowania otrzymałam dwa pudry:"Prasowany puder mineralny" oraz "Spiekany puder mineralny".

Zacznę może od prasowańca. Co pisze o nim producent?
"Mineralny Puder Prasowany jest ultradelikatnym pudrem, który tworzy delikatną warstwę na twarzy, aby makijaż wyglądał świeżo przez cały dzień."
Od pierwszego użycia jestem nim oczarowana, spodziewałam się raczej efektu mąki bo właśnie taki najczęściej dają na mojej suchej skórze prasowane pudry. Puder nie daje też mocnego, płaskiego matu-powiedziałabym raczej, że jego wykończenie jest bardziej satynowe. Kolor mimo, że odrobinę za ciemny dobrze wtapia się w skórę. Trzyma się przyzwoicie, nie ma co liczyć na cuda, że w niezmienionym stanie przetrwa na skórze cały dzień, ale do 4-5 godzin wytrzymuje bez problemu. Dla mnie jest to idealny puder do torebki-jeśli potrzebuję poprawek w ciągu dnia, ten nadaje się do nich bardzo dobrze. Co ważne dla mnie-nie zauważyłam do tej pory żeby mnie jakoś wysuszył, a przy mojej cerze jest to zdecydowany plus. Mam nadzieję, że przy długotrwałym stosowaniu nadal nie wytnie mi żadnego numeru. Obawiam się też nieco składu-mimo, że jest to kosmetyk na bazie miki czyli ze składu wyeliminowany jest szkodliwy talk, z drugiej strony zaraz po mice w składzie znajduje się paraffinum liquidum, czyli parafina, z którą moja skóra lubi się średnio zwłaszcza jeśli chodzi o kosmetyki pielęgnacyjne. Wysypu póki co nie zauważyłam, ale z ostatecznym "wyrokiem" wstrzymuję się do ostatecznej recenzji. Koniec gadania-swatche:

 
(zdjęcie w świetle dziennym)
 
 (zdjęcie z lampą)
Kolejny puder to Mineralny Puder Spiekany. Słowo od producenta:
"Mineralny Puder Spiekany jest ultradelikatnym pudrem, który tworzy delikatną warstwę na twarzy, aby makijaż wyglądał świeżo przez cały dzień." Czyli dokładnie to samo co o pudrze prasowanym.
Jego również zdążyłam już polubić. Jednak początkowo nie wiedziałam jak go używać-jako rozświetlacza czy może jak klasyczny puder-na całą twarz? W tym drugim przypadku się nie sprawdza ani trochę, za to użyty jedynie na kości policzkowe, czoło czy czubek nosa daje efekt zdrowej, wypoczętej, świetlistej cery. Mam najjaśniejszy odcień więc w zasadzie jedynie tak mogę go używać, jeśli ktoś skusiłby się na najciemniejszy wariant myślę, że spokojnie można by go używać jak bronzera. W opakowaniu widać drobinki, na twarzy jednak nie rzucają się one w oczy-efekt jest bardziej ...opalizujący, taflowy (??) niż typowo drobinkowy. Ze składem sprawa wygląda podobnie-jest zarówno mika jak i parafina. Bólu związanego z buntem cery nie ma na chwilę obecną, aczkolwiek ze względu na skłonność do zapychania przez parafinę lepiej uważnie obserwować sytuację (swoją drogą być może ze mną jest tak, że jedynie kremy, które zawierają parafinę mają zły wpływ na moją cerę, a pudry i inne produkty, które kładę już na podkład itd. nie "wchodzą"  aż tak tak głęboko w skórę..?? nie wiem szczerze mówiąc czy jest możliwy taki mechanizm ale też nie znam się na tym jakoś specjalnie dobrze:)). Trwałość trochę gorsza niż u pudru prasowanego ale całkiem zadowalająca. Zdjęcia:

 
 
 (zdjęcie w świetle dziennym)
(zdjęcie z lampą)
Zdjęcie porównawcze pudru prasowanego i spiekanego:
 (zdjęcie w świetle dziennym)
 (zdjęcie z lampą)
2. Róż
Ostatni produkt o którym chciałabym Wam dzisiaj trochę napisać to róż. Zakochałam się w jego kolorze jak tylko zobaczyłam go na stronie JOKO. Jest to dziwne o tyle, że lubuję się w różach różowych, zimnych, a ten tu jest ciepluteńką brzoskwinką/łososiem. Okazało się, że w rzeczywistości kolor jest jeszcze ładniejszy niż się spodziewałam, że będzie. Moja fascynacja tym różem objawia się do dzisiaj poprzez kompletne ignorowanie pozostałych róży z mojej kosmetyczki. Czym zachęca nas producent?
"Wypiekany róż do policzków o delikatnej i jedwabistej konsystencji, dający naturalny efekt. Bogaty w olej z orzechów macadamia, który posiada właściwości nawilżające i ochronne. Produkt nie zawiera talku, odpowiedni dla wszystkich rodzajów cery, także do cer problemowych."
Efekt na policzkach jest świetny, mimo, że nie cierpię bronzerów, które mają w sobie choćby nutę pomarańczowego, ten róż mimo ewidentnego pomarańczowego koloru, jakimś cudem podbił moje serce. Efekt można stopniować, wystarczy odrobina dla delikatnego podkreślenia policzków, jeśli nałożymy go więcej efekt będzie mocny ale nie przesadzony. Trwałość typowa-jeśli nie będziemy za bardzo macać twarzy, podpierać się na rękach podczas siedzenia i wykonywać innych czynności powodujących ścieranie się makijażu z policzków, to wytrzyma cały dzień. Jednak trzeba się liczyć z tym, że raczej wymienione przed chwilą sytuacje mają miejsce w codziennym życiu więc róż może się zetrzeć po kilku godzinach. Znów w składzie mamy parafinę, ale jak w przypadku obu pudrów-werdykt czy jakoś mi to szkodzi pojawi się za jakiś czas. 
 
(zdjęcie w świetle dziennym)
(zdjęcie z lampą)
Zdjęcie z lampą wyszło dosyć jaskrawo, w rzeczywistości kolor nie jest aż tak pomarańczowy.

Zapraszam Was do obejrzenia swatchy, tymczasem ja udaję się kleić notkę makijażową :)

Pozdrawiam, 
Panna Joanna

5 komentarzy:

  1. mam ostatnio jazdę na brzoskwiniowe róże, inne leżą i czekają na swoją kolej, a brzoskwiowego używam najczęściej:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Taki brzoskwiniowy .. róż bym sobie sprawiła ..

    Z ta parafiną to wszystko zależne jest od tego jakie są inne składniki .. są w produkcie. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. widzę, że lakier też już przetestowany? :D śliczny masz kolorek Asiu

    OdpowiedzUsuń
  4. zainteresował mnie ten pierwszy puderek, bo piszesz że daje satynowe wykończenie- własnie coś takiego mi się podoba

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...