WoleProstoHeader

11 kwi 2011

Paese'owe szaleństwo!

Witam się po krótkiej przerwie, wiem, że jakoś tak długo mnie było. Miałam chwilowy brak weny, połączony z niesamowitym lenistwem, potrzebowałam trochę takich chwil polegających jedynie na gapieniu się w sufit :)
Ale już mnie szczęśliwie mija to wiosenne przesilenie czy inne paskudztwo, które się przypałętało więc powracam z nowym postem :)

Kilka dni temu zamówiłam u mojej wizażowej koleżanki (oraz blogerki KLIK!:) ) róże i puder firmy Paese. Jako, że w sprzedaży katalogowej obecnie na te dwa produkty (róże z serii "Różany ogród" oraz "Wiosenne mgły pudrowe") jest promocja -50% nie trzeba było mnie długo namawiać, zabrałam się do przeglądania katalogu i wybrałam interesujące mnie kolory.
Dzisiaj dotarła do mnie paczka więc od razu po pierwszych zachwytach chwyciłam za aparat i owe cudne zdobycze udokumentowałam.
Joasiu-bardzo dziękuję za możliwość zakupu, paczuche i trochę radości w te szare dni ;):*

Tak prezentują się zakupy:


Wybrałam dwa odcienie róży-35 "Pąs cesarzowej" oraz 36 "Różane omdlenie". Mgiełkę wzięłam jedną ponieważ mam zamiar używać jej jako rozświetlacza więc wybrałam jedynie najjaśniejszy dostępny odcień 11 "Mglisty poranek".
Przyznam szczerze, że nazwy tych produktów mnie oczarowały i pewnie w ciemno byłabym w stanie skusić się na róż tylko dlatego, że nazywa się "Różane omdlenie".

Same kosmetyki po dokładniejszym przyjrzeniu się im, wzbudziły we mnie jeszcze większy zachwyt niż ich urocze nazwy.

Przede wszystkim są wg mnie ogromne. Nie wiem czy to kwestia opakowania (które nawiasem mówiąc wygląda na dosyć solidne) ale trzymając je w dłoni miałam wrażenie, że to giganty-wszystkie mają po 9 g. Na wszystkich możemy również dostrzec naklejkę "Doskonałość roku, Twój styl". Czy będzie to owa, poszukiwana przeze mnie jeśli chodzi o róże i rozświetlacze doskonałość? Poużywamy, zobaczymy, jednak po pierwszych testach jestem baaardzo pozytywnie nastawiona.

Mgła pudrowa to kosmetyk wokół którego kręciłam się już jakiś czas więc tym bardziej się cieszę, że mam ją w końcu w swojej kosmetyczce i to za taką sympatyczną cenę :)
Zobaczcie najpierw jak się prezentuje, pod zdjęciami krótki opis oparty na pierwszych wrażeniach:



(zdjęcie z lampą)(zdjęcie w świetle dziennym)


Ten zakup uważam za strzał w dziesiątkę! Mgiełka daje świetny efekt na twarzy-drobinki są takie maciupeńkie, że mam wrażenie, że wręcz w ogóle ich nie ma, za to uzyskujemy efekt takiej jakby "mokrej skóry" czy tafli. Nie wiem jak dokładnie można to opisać...twarz nabiera takiego zdrowego blasku. Nie wyobrażam sobie co prawda aby stosować ten puder na całą twarz, ale na kości policzkowe, czubek nosa, środek czoła jak najbardziej. Znalazłam informacje, że jest to puder do stosowania na sucho i mokro. Nie wiedziałam początkowo jak się do tego zabrać, bo o ile nakładanie pudru w kamieniu na sucho uważam za coś całkiem normalnego, to z kolei ta możliwość nakładania go na mokro trochę mnie zbiła z tropu. Ale postanowiłam się pobawić i oto do czego doszłam-najlepszy efekt można uzyskać jeśli na lekko zwilżone wodą palce strzepniemy z pędzla (którym wcześniej nabieramy mgiełkę-macania pudru mokrymi palcami nie polecam) odrobinę produktu, a potem delikatnie wklepiemy go w skórę. Efekt jest wtedy mocniejszy, trochę bardziej błyszczący i w przypadku gdy nakładamy mgłę bezpośrednio na podkład ładniej wszystko się ze sobą stapia.

Kolor na całe szczęście okazał się na tyle jasny, że da radę posłużyć mi jako rozświetlacz. Ciemniejsze kolory, których używać można jako bronzera, moim zdaniem nie będą dawały takiego fajnego efektu.

Konsystencja jak najbardziej w porządku, puder jest dosyć miałki dzięki czemu łatwo nabrać go na pędzel (ale też z kolei trochę mocno pyli) jednocześnie jest jakby...wilgotny?? Nie jest to typowy suchy puder w każdym razie. Odrobina wystarczy aby omieść nim twarz w odpowiednich miejscach więc mam nadzieję, że będzie wydajny (choć już kręciła się koło niego moja mama, więc zastanawiam się czy by nie zamówić profilaktycznie jeszcze ze...dwóch?:P).

Trwałości nie mogę na chwilę obecną ocenić ale przy robieniu swatchy zauważyłam, że nie tak łatwo było go usunąć z reki.

W skali 1-10 na dobry początek otrzymuje ode mnie 9 (jednak mógłby być odrobinę jaśniejszy i mniej ciepły). Jak dalsze testy wykażą jakieś jego zakamuflowane minusy wtedy odpowiednio będę odejmować gwiazdki.


Z dwóch róży (różów?), które zamówiłam, większy zachwyt wzbudził mnie ten o numerku 36 i mojej ulubionej nazwie "Różane omdlenie".

Jest to wg mnie róż idealny. Zaczynając od koloru, poprzez konsystencję kończąc na efekcie.
Zresztą zobaczcie same:


(zdjęcie z lampą)(zdjęcie w świetle dziennym)


Ciężko było uchwycić jego kolor-najlepiej obrazuje go to pierwsze "zbiorowe" zdjęcie. Róż jest odrobinę bardziej różowy i odrobinę mniej łososiowy niż na zdjęciach.

To taki słodki, cukierkowy róż. Jest to mat, róż nie ma żadnych drobinek, perły ani nic z tych rzeczy. Na policzkach wygląda bardzo naturalnie, świeżo, daje efekt takiego zdrowego rumieńca. Jest trochę twardszy od mgły pudrowej ale również łatwo nabrać go na pędzel, aplikacja na twarzy jest bezproblemowa. Jeśli chodzi o trwałość to tu już jestem zaskoczona ponieważ gdy nałożyłam go trochę na rękę, zrobiłam zdjęcia i dla sprawdzenia przejechałam po nim palcem...ku mojemu ogromnemu zdziwieniu róż tkwił na swoim miejscu NIENARUSZONY. Podobnie zresztą było z "Pąsem cesarzowej". W końcu chyba znalazłam swój róż idealny. Ale tu ostrzeżenie-dla osób o ciemnej karnacji może być za jasny!

Daję mu 10 gwiazdek i zaczynam budować mu ołtarzyk :)

Kolega "Różanego omdlenia" czyli "Pąs cesarzowej" również bardzo przypadł mi do gustu. Ze względu na kolor przypuszczalnie będę go używała w sposób zbliżony do bronzera, ale z tego co już zdążyłam sprawdzić-solo na policzkach wygląda również bardzo dobrze.


(zdjęcie z lampą)(zdjęcie w świetle dziennym)


Tu z uchwyceniem koloru był istny cyrk na kółach-róż wychodził albo za ciemny, albo za pomarańczowy...najlepiej jego rzeczywisty wygląd oddają zdjęcia:drugie i ostatnie. To taki brudny róż wpadający lekko w taki herbaciany odcień. Jest to również odcień matowy. Jest ciemniejszy niż "Różane omdlenie" więc osoby o ciemniejszych cerach mogłyby być z niego zadowolone. Ja mimo iż jestem bladziochem to na mnie wygląda bardzo naturalnie. Jeśli chodzi o jego zalety to w zasadzie mogłabym przepisać wszystko to co napisałam wyżej o różu nr 36.

Daję 9 punktów na 10 możliwych-jeden odejmuję ponieważ mimo wszystko-"Różane omdlenie" podbiło moje serce więc "Pąs cesarzowej" siłą rzeczy ląduje na miejscu drugim.
Poniżej zdjęcie porównawcze obu róży:



Podsumowując-są to jedne z najbardziej udanych zakupów ostatnimi czasy, jestem przebardzo zadowolona bo trafiłam ze wszystkimi kolorami, jeszcze raz dziękuję Ferrou :)

Jeśli macie dostęp do kosmetyków Paese bądź macie namiary na jakąś konsultantkę tej firmy to polecam przyjrzeć się tym kosmetykom-za niską cenę otrzymujemy naprawdę fajny, przyjemny produkt, który ze względu na rozmiary powinien nam długo posłużyć.


EDIT: dostałam dużo pytań i maili odnośnie katalogu firmy Paese, oferty itp. itd. Wrzuciłam na rapidshare'a katalog w formie pdf-możecie go sobie pobrać i pooglądać :) KLIK!
EDIT2: jako, że wiele z Was pyta mnie o to gdzie znaleźć konsultantki, kto robi zamówienia i czy można się do takiej osoby zgłosić-odpowiadam: ja osobiście polecam moją blogowo-wizażową koleżankę FERROU, u której ja robiłam zamówienie-wszystko przebiegło szybko, sprawnie i przyjemnie :) Podaję Wam maila do Ferr, oraz aby ten kontakt nie zginął wśród innych postów, które pojawią po tym, na pasku bocznym umieszczam informację o tym jak można skontaktować się z Ferrou :) e-mail- ferrou_22@yahoo.pl


Pozdrawiam omdlała różowo,
Panna Joanna

42 komentarze:

  1. Ja też pokochałam kosmetyki Paese;)
    W szczególności podkłady Long Cover i Matte&Cover.
    Baza wygładzająca jest świetna, skóra jest delikatna i gładziutka jak aksamit.
    Matująca jest w drodze do mnie więc jeszcze nie miałam okazji wypróbować. Czekam też na puder sypki do wykańczania makijażu, ponoć jest równie dobry jak cała reszta kosmetyków.
    Róży jeszcze nie próbowałam ale po Twojej recenzji jutro złoże zamówienie;)
    Apropo, jak zostaniesz ambasadorka marki Paese to możesz zamawiać kosmetyki 35% taniej. Nie musisz ich sprzedawać, wystarczy kupować dla samej siebie. Ja się zapisałam bo składam u nich zamówienia coraz częściej:) Kilka znajomych kupuje tez ode mnie kosmetyki po cenie katalogowej więc można sobie dorobić przy okazji:) Ps. "Rózane omdlenie" wygląda pięknie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj zabrzmiało to z mojej strony jak reklama;P
    Ale te kosmetyki są naprawdę świetne!

    OdpowiedzUsuń
  3. Super nabytki:)

    Od jakiegoś czasu chodzę koło ich róży, teraz na pewno się zdecyduję na jakiś jak tylko nadarzy się okazja:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cookie-a no ba :)

    aneta-galecka-o tych zniżkach wszystkich wiem bo koleżanka u której zamawiałam kosmetyki jest właśnie ambasadorką Paese :) a z tej firmy miałam podkłady kilka rodzajów, niestety w obecnej chwili nie mieszczę się w gamie kolorystycznej-wszystkie odcienie są dla mnie za ciemne..
    pozdrawiam również :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ewwwa-polecam :) ja się też kręciłam i kręciłam-jakbym wiedziała, że będą takie fajne to bym się już dawno zdecydowała :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Paese ma sprzedaż katalogową? Co się pod tą nazwą kryje? :>

    Zakupy świetne, róż 36 jest piękny, też go ostatnio wymacałam. Tylko obawiałam się, że jest odrobinę za jasny i może byc bardzo słabo widoczny na poliku? Jak to oceniasz?
    A ta mgiełka pudrowa jest super, chyba się skuszę na nią, lubię takie satynowe wykończenie na kościach policzkowych!

    OdpowiedzUsuń
  7. jutro ide na poczte po mojeeee :D:D juz sie doczekac nie moge bo mam te same roze i jeszcze jeden inny ;)
    pieeekne sa:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Asiu, cieszę się że przesyłki w całości dotarły :) Trochę obawiałam się, bo jednak wiem jak poczta się z nimi obchodzi i mimo że wydaje mi się, że dość dobrze je zabezpieczyłam, to jednak jakaś tam bojaźń była :)

    I nie masz za co dziękować :)Miło mi jest sprawiać innym osobom przyjemność :)I dla mnie to była radocha posiadać w domu w jednym momencie 16 róży i 4 mgiełki ;)

    Świetnie opisałaś kosmetyki, post jest pełen konkretów, bardzo fajnie się go czyta. Ja to przede wszystkim skoncentrowałam się na zdjęciach :D

    oprócz 36 (też w tym kolorku się zakochałam, daje fajny świeży efekt, wygląda się dziewczęco ;)) wzięłam 37, ale widzę że 35 też ma dość ciekawy kolorek, Będzie trzeba się zastanowić nad kolejnymi zakupami ;)

    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne zakupy! Muszę się rozejrzeć czy w moim otoczeniu jest ktoś, kto ma z Paese cokolwiek wspólnego ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. lajfstyle-sprzedaż katalogowa-tzn. mniej więcej tak jak w Avonie-jest katalog, sa konsultantki, zamówienie składasz właśnie u nich, one z kolei do Paese, potem do konsultantek przychodzi towar, który śle się dalej do kupującego :)
    a co do koloru-cięzko stwierdzić-ja jestem blada i na mnie jest on widoczny dosyć mocno wiec jak nie jesteś brązowa to powinien dać radę :) najlepiej maźnij się testerem w drogerii czy sklepie i przejdź do światła dziennego, gdzieś na zewnątrz bo w sklepach te jarzeniówy strasznie kolory przekłamują :)

    CandyKiller-pochwali się potem bo ciekawa jestem tej Moreli :D

    Ferrou-:* dziękuję :)ja nad kolejnymi zakupami myślę, bo mojej mamie bardzo do gustu przypadły te kosmetyki więc jak jej nie podrzucę czegoś to mi moje zużyje ;P

    OdpowiedzUsuń
  11. Ala-zajrzyj na wizażowe forum "Wizażystka"-widziałam tam wątek "zrzeszający" ambasadorki :) i dziewczyny się też na jakieś zbiorowe zamówienia szykowały :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetne zakupy. Mam podobny róż do Pąsu Cesarzowej :) Fajny kolor.
    Hm trochę się zraziłam do kosmetyków z Paese gdy cienie mi się skruszyły w opakowaniu i ogólnie strasznie się kruszą na powiece. Miałam też błyszczyk, lakier i podkład. Niestety jedynie z błyszczyka jestem jako tako zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja niestety z różu zadowolona nie jestem ale wybór i firma zapowiadają się fajnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. no nie powiem, wizualnie, te 3 produkty trafiają do mnie :D Różane omdlenie - nazwa rzeczywiście urocza :)
    teraz mam dylemat, bo niby fajne, ładne i chciałoby się kupić, a z drugiej strony... nacięłam się na Paese i niesmak pozostał. A dodatkowo, oczywiście muszę mijać często ich stoisko... od razu pojawia się pytanie: jak żyć!? ;P hehe
    trzeba przemyśleć sprawę :) czekam na zdjęcia z różami i mgłą na buźce :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja z paese mam podkład i jestem zadowolona :)
    Musze zaopatrzyć się może w jakieś cienie..
    A co do Twojego postu, to naprawdę fajne mają te nazwy, takie inne ;D

    OdpowiedzUsuń
  16. rozane omdlenie - jak dla mnie odrobine za rozowe . choc pewnie daje ladny subtelny kolor .
    pas cesarzowej - kolor taki jaki lubie .

    OdpowiedzUsuń
  17. Luna-jeśli chodzi o pozostałe kosmetyki to miałam okazję wypróbować podkłady i tu było nawet dobrze z tym, że zapach miały bardzo średni, teraz dodatkowo kolory do mnie nie pasują-są za pomarańczowe, cienie miałam jedne i nie byłam z nich zadowolona-strasznie się sypały zwłaszcza te drobinkowe :) lakiery mają jak dla mnie zbyt uboga gamę kolorystyczną więc na nie w ogóle nie zwracałam nigdy uwagi...ale mgły i róże (ale podobno jedynie maty są fajne, Brunetka na swoim blogu pisała, że te perłowe to porażka :P) moim zdaniem-warte uwagi ;)

    Greatdee-no bardzo :D rób zamówienie u Ferr póki kwiecień jeszcze jest :D

    dezemka-mnie się podoba idea sprzedaży wysyłkowej, wiadomo, ze w obecnej chwili jest to dopiero początkowy etap ale jak sie rozkręcą to kiedyś może wyjść z tego coś fajnego :) a jaki róż masz?

    A.-wiesz co ja na początku też się wahałam, przyznam, że skusiła mnie niska cena-miałam pewność, że nawet jak coś mi średnio przypasuje to nie będę potem żałowała :) ale nie żałuję :D też dawno na nic z Paese się nie skusiłam mimo, że ich "wyspę" widzę conajmniej raz w tygodniu :P liczę na to, że się będą rozwijać i prowadzać nowości czy jak już resztą się dzieje-limitowane edycje :) zdjęcia na buzi będą, może nawet dzisiaj bo widzę słońce :D buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  18. Aktualnaa-podkładu z Paese używa czasem moja mama i jej pasuje :) ja swojego czasu też byłam zadowolona jednak przeszkadzał mi zapach :P a cienie miałam i średnie mam wspomnienia ale wiem, że są osoby, które sobie z nimi radzą :)

    Smieti-wybór kolorów jest znacznie szerszy :) ale mnie akurat te dwa najbardziej przypadły do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Fajne kolory, fajne.... Może też się skuszę. Ja lubię kolory cieni Paese, ale jakoś chyba mam pecha bo mi się wszystkie kruszą i pękają (zaznaczam,że dobrze je traktuję ;-))

    OdpowiedzUsuń
  20. Paź królowej :) -http://dezemka.blogspot.com/2011/04/paese-roz.html

    No ceny rzeczywiście kuszą, a kosmetyki są naprawdę duże jak piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
  21. pannajoanna: masz rację zapach podkładów jest trochę nieprzyjemny... ale za to jakość jest świetna:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Pąs? A nie Paź? :D
    Zainteresowałaś mnie tymi produktami Paese, nie omieszkam sprawdzić :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Asia chyba Ciebie i Ferr uduszę za kuszenie mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Rebellious lady :
    Pąs cesarzowej, a Paź królowej :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Super, ukradlabym wszystkie. Szczegolnie ten omdleniowy :D

    OdpowiedzUsuń
  26. ps. Zapraszam do mnie ;))))))))))))



    (sorki, no musialam ;*)

    OdpowiedzUsuń
  27. be-beautiful-kolorki wybierałam sugerując się recenzją Brunette's Heart-chwaliła matowe a odradzała te perłowe :) pozdrawiam również :)

    Aphrodite-one chyba tak mają te cienie-miałam jakieś dwie sztuki i sypały się jak szalone, jakieś takie za suche były :)

    dezemka-pooglądałam Pazia :) zdziwiła mnie ta krótka trwałość, którą opisujesz-u mnie róż od 7 rano tkwi do teraz w stanie niezmienionym :) nie wiem od czego to zależy-może faktycznie maty od perły różnią się również pod względem wytrzymałości :)

    aneta-galecka-zgadzam sie :) jeśli chodzi o krycie, czy nawet nawilżenie to te podkłady są super, jednak jak wspominałam kolory nie dla mnie :)

    Rebellious lady-tak jak pisze aneta-galecka-Pąs cesarzowej i Paź królowej :D zabójcze są te nazwy :D:D

    tylkokasiu-:* Ty nas nie duś tylko zamawiaj :D:D

    Urban-a wiesz, że jak zobaczyłam to "Różane omdlenie" to od razu pomyślałam o Tobie?:D:*
    a zapraszać nie musisz-do Ciebie i tak wpadam :D ale podpis musiałam umieścić bo ostatnio jakoś miałam wysyp komentarzy, które poza zaproszeniem do siebie nie zawierały żadnej innej treści więc sama rozumiesz :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Możesz podać link do tego wątku na wizażu? Bo znaleźć nie mogę... A można gdzieś obejrzeć ten katalog? I w jakiej cenie wyszły Ci te pudry?

    OdpowiedzUsuń
  29. Kurczę, Paese zyskuje coraz większą popularność na blogach :) Mogę również prosić o info dotyczące tego katalogu?

    OdpowiedzUsuń
  30. Leal251-mail poszedł :)

    moniczka795, Chillie-znalazłam tylko ten wątek, cos mi się wydaje, że umarł ale parę osób pisało, ze 'ambasadoruje" więc można do nich napisać :) katalog jest dostępny w formie pdf podaję linka abyście mogły go sobie ściągnąć :) http://rapidshare.com/files/457115487/katalog_paese.pdf
    obecnie róże z serii Różany ogród i mgły pudrowe są w cenie: katalogowa-50% czyli róże ok 8 zł a mgły ok 11 zł :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Zachwyciłaś mnie tymi różami! Tylko czemu Pease ma sprzedaz katalogową...eh ja nie znoszę w taki sposób zamiawiać, nigdy sie zebrać nie mogę. Dzisiaj specjalnie odwiedzilam kilka drogerii takich mniejszych w poszukiwaniu Pease - i znalazłam cienie, różne inne rzeczy ale niestety nie było róży:/

    OdpowiedzUsuń
  32. kleopatre-sprzedaż normalną też mają tyle, że te promocje są tylko w katalogowej :) u mnie Paese jest dostępne w kilku miejscach więc poleciałam przed zamówieniem na szybki zwiad, żeby się upewnić czy czasem jakiejś pomarańczki nie zamawiam-a kolory na sam koniec i tak się okazały trochę inne niż mi się wydawało bo światło jarzeniowe w drogeriach czyni cuda z kolorami :P czekam na wiadomość od Ferr czy mogę ją polecać jak ktoś będzie szukał ambasadorki więc napiszę Ci jak już będę miała jakieś namiary gdybyś była zainteresowana :)

    OdpowiedzUsuń
  33. no i nie podałaś adresu wątku... zapomniałaś.

    OdpowiedzUsuń
  34. moniczka795-o fakt zapomniałam... proszę http://wizaz.pl/forum/showthread.php?p=25360754

    OdpowiedzUsuń
  35. Ale z tymi nazwami powymyślali :D

    OdpowiedzUsuń
  36. Może rzeczywiście jest różnica między matem a błyskiem i trwałością :)
    No i też każda z nas ma inną skórę :)

    OdpowiedzUsuń
  37. @panna: nie, no ja rozumiem z tym podpisem, jaja sobie robilam ;))) Sama cos takiego musze zrobic, bo to denerwujace - jesli juz ktos cos takiego robi to moglby chociaz cos sensownego npisac na temat a nie samo "zaproszenie" :/
    I milo mi gdy myslisz o mnie widzac roze :D

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...