WoleProstoHeader

5 kwi 2011

Lipt-Tintowe podsumowanie

Początkowo chciałam najpierw wrzucić jeszcze osobno zeswatchowane pozostałe dwa kolory, których Wam jeszcze nie pokazałam. Jednak po dłuższym używaniu stwierdziłam, że od razu zrobię posta ze zbiorowymi swatchami oraz końcowym podsumowaniem, ponieważ tak naprawdę kolor, który spodobał mi się i przypasował mym ustom najbardziej oraz którego używam regularnie, szczegółowo opisałam i pokazałam Wam TUTAJ.

Kolor "Grenadine" czeka na większe wyjścia, ponieważ nie za dobrze czuję się w czerwieni na co dzień, niemniej jednak kolor sam w sobie jest piękny i barzo fajnie wygląda na ustach,
Do koloru "Rosewood blush" niestety się nie przekonam-przeczytałam kilka opinii na blogach pozostałych dziewczyn, które twierdziły, że z bladą cerą kolor ten wygląda dobrze, jednak na mnie zdecydowanie i ewidentnie daje efekt średnio ciekawy oscylujący nawet  w pobliżu podobieństwa do Marylina Mansona.

Przechodząc do konkretów-zdjęcia! I tu od razu muszę przeprosić gdyż ależ męczyłam się na przemian z brakiem światła bądź jego nadmiarem toteż część zdjęć jest z lampą a część w pełnym słońcu-oczywiście będę zaznaczać, które są które abyście miały w pełni pojęcie o tym jak kolor prezentuje się w danym oświetleniu.

Dla lepszego porównania-nagie usta:

(zdjęcie w świetle słonecznym)

Mój ulubieniec kolor "Nude Sweetness":

(zdjęcie z lampą)

(zdjęcie w świetle słonecznym)

Kolor również przeze mnie lubiany, ale jednak zbyt wyrazisty na codzień:-"Grenadine":

(zdjęcie z lampa)

(zdjęcie w świetle słonecznym)

Oraz kolor, który się ze mną zdecydowanie nie polubił, czyli "Rosewood blush":

(zdjęcie z lampa; uwaga-kolor wyszedł MOCNO rozjaśniony)
(zdjęcie w świetle słonecznym)

I teraz małe wyjaśnienia:
1) Za co można polubić Lipt-Tinty?
Przede wszystkim za mocne, nasycone, wyraźne kolory. Na zdjęciach oczywiście aż tak intensywne nie są-głównie ze względu na światło, ale zaręczam, ze na żywo wydają się o wiele mocniejsze.
Kolor utrzymuje się długo-zauważyłam zależność, że im kolor ciemniejszy, tym dłużej trzyma się na ustach.
Mimo, ww czynników nie ma większych problemów ze zmyciem z ust tego specyfiku, oczywiście przy użyciu mleczka czy chusteczek do demakijażu. Trochę się obawiałam, że pigment będzie za bardzo "wżerał" w wargi-na szczęście nic takiego nie zauważyłam. 
Aplikacja flamastrem jest bardzo prosta-dzięki kształtowi pisaka nie potrzebujemy już konturówki, końcówka jest dobrze nasączona.
Mazak nie wysusza ust-tego bałam się najbardziej, jednak nic podobnego się nie stało.
Balsam bardzo fajnie nawilża i nadaje ładny połysk.
2) Jak wypadają w zestawieniu poszczególne kolory?
Nude sweetness-idealny do dziennego, naturalnego makijażu, podkreśla kontur ust i jedynie lekko je przyciemnia; ze względu na jasny kolor niestety najmniej trwały.
Grenadine-piękna czerwien, idealna dla osób lubiących mocniej podkreślać usta; moim zdaniem idealnie będzie się nadawać do makijażu typu pin-up.
Rosewood blush-mocny róż, wręcz wpadający w fiolet; do mojej karnacji/typu urody nie pasuje; wiem, że ma zwolenników jednak spójrzcie same jaki na mnie daje upiorny efekt:



3) Jakie są wady tego produktu?
Największym niewypałem jest wg mnie forma balsamu-po prostu wystaje on z jednej końcówki produktu; jest dosyć miękki więc łatwo go złamać. O wiele lepiej sprawdziła by się tu wysuwana końcówka, balsam byłby schowany i wykręcałoby się jedynie mały fragment.
Kolejny minus związany również z samym balsamem-zauważyłam, że "zbiera" nieco kolor podczas malowania. Usta nie są z tego względu mocno bledsze ale jakaś tam różnicę można zauważyć.
Minusem jest również trochę uboga gama kolorystyczna, ale widziałam, że producent po jakimś czasie ma wprowadzić więcej kolorów.
Nie potrafię oszacować na jak długo wystarczy taki pisak..Odkąd go mam nie wysechł ani trochę, ale przypuszczam, że na wieki nie będzie.

Jeśli miałabym mu wystawić ocenę w skali 10-stopniowej dostałby 7. 3 gwiazdki odejmuję za formę balsamu i  trwałość jasnego koloru.

Tyle ode mnie na temat nowego produktu Astora-Lip-tintów :)
W tym miejscu oczywiście chciałabym serdecznie podziękować firmie Astor za możliwość przetestowania tego kosmetyku. Używało mi się go (i nadal używa) bardzo przyjemnie :)

Pozdrawiam,
Panna Joanna

11 komentarzy:

  1. Moim zdaniem świetnie wyglądasz w Rosewood*.*;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow, Rosewood faktycznie upiorny u Ciebie. U mnie jednak wygląda najlepiej. TO chyba kwestia konkretnego typu urody.

    Bardzo ciekawe spostrzeżenia :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja właśnie z Rosewood Blush polubiłam się najbardziej :))) Ale masz rację, wszystko zależy od typu urody.

    OdpowiedzUsuń
  4. Widze że masz podobnych ulubienców;) JA też najbardziej polubiłam Nude Sweetnes a na drugim miejscu Grenadine;) Ogólnie jest zadowolona z tych pisaków:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnie zdjęcie budzi zgroze ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. anonyme-hmmm....mimo wszystko-czułam się Manson, względnie jakiś inny upiorek :P

    Idalia-też tak sądzę :) aż idę do Ciebie pooglądać tego Eosewooda :P

    ensepeunse-myślę, że wielu osobom jednak by NIE pasował ;)

    cammie-no właśnie widziałam, że u Ciebie na ustach wyglądał jakoś ładniej ;)

    ewwwa-ja też :) fajny gadżet, choć ludzie nadal na mnie dziwnie patrzą jak wyciągam "flamaster" i zaczynam malować nim usta :P

    Aktualnaa-prawda?:))

    OdpowiedzUsuń
  7. Widzę, że mamy podobną opinię na temat najciemniejszego koloru :D. U mnie też upiornie wygląda ;P. Pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy, że wyglądam jak wampirzyca :P.

    OdpowiedzUsuń
  8. Panno, swoją recenzję wrzucę najpóźniej do końca tygodnia :-) więc serdecznie zapraszam wkrótce po rosewooda :-)

    A z tym wyciąganiem pisania i malowaniem się to faktycznie śmieszna sprawa. Moi znajomi myśleli, że maluję się zwykłym pisakiem :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne kolory usteczek:) zapraszam na rozdanie:)

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...