WoleProstoHeader

17 mar 2011

Panna Joanna testuje-Maybelline, One by One :)

Tak jak ostatnio wspomniałam, dostałam od firmy Maybelline do przetestowania i wystawienia recenzji (w pełni subiektywnej oczywiście :)) nową maskarę tejże firmy-One by One. Paczka do mnie dotarła, zdążyłam porobić zdjęcia zarówno samego tuszu, jak i efektów jakie daje na rzęsach.
Przyznam szczerze, że zanim dostałam ten produkt w swoje ręce trochę się go obawiałam. Przeczytałam wiele opinii na jego temat i zdania były skrajnie różne. Dodatkowo przerażał mnie fakt, że szczoteczka jest z serii tych twardawych, których ja jako sierota patentowana unikam jak ognia ze względu na wrodzoną wadę polegającą na tym, że jeżeli jest szansa, że czymś dzióbnę się w oko to na pewno się tym dzióbnę. Ale do rzeczy!:)
Jest to jedno z przyjemniejszych pozytywnych rozczarowań jakie mi się ostatnimi czasy trafiły Rozmiar szczoteczki co prawda sprawił, że początkowo bardzo nieufnie zbliżałam ją w okolice moich oczęt, ale zdążyłam się już oswoić z tą wielkością. Zresztą zobaczcie sami:



Szczoteczka jak widać nie dość, że duża, to na dodatek naszpikowana ogromną ilością kolców. I właśnie te kolce wg producenta mają sprawiać, że nasze rzęsy będą powalać objętością, a innowacyjna szczoteczka, podniesie każdą rzęsę z osobna.
A jakie są moje wrażenia? Otóż bardzo przyjemne! Przeczytałam chyba z kilkadziesiąt opinii mówiących o tym, że tusz ten skleja rzęsy jak szalony i to tyle jeśli chodzi o jego działanie. Tymczasem moich rzęs nie tylko nie posklejał, ale wręcz pięknie je uniósł i rozczesał. Tyle, że-na ta szczoteczkę trzeba znaleźć swój własny sposób użytkowania. Ja przeważnie maluję rzęsy takim typowym zygzakiem czyli po prostu od dołu do górny jednocześnie przesuwając się "prawo-lewo, lewo-prawo" itd. Tutaj się to nie sprawdzi. Natomiast sprawdziło się przejechanie szczoteczką od dołu do góry przy jednoczesnym kręceniu nią wokół jej osi. Rzęsy robiły się coraaaz dłuższe a te kolce, których początkowo tak się bałam idealnie rozczesywały. I tu po raz kolejny chciałabym się posłużyć zdjęciami do prezentacji:



Mnie osobiście efekt bardzo się podoba :)

Co do samego tuszu-trzeba uważać na grudki, które mogą pojawić się gdy przesadzimy z ilością. Samo opakowanie ma sprytne zamknięcie, które sprawia, że na szczoteczkę nie nabiera się zbyt dużo tuszu, ale jeśli nałożymy kilka warstw (ja na zdjęciu mam 3) to szczoteczka może już sobie nie poradzić z rozdzielaniem rzęs. Jeśli chodzi o osypywanie-po kilku godzinach noszenia (w moim przypadku po ok.10) zaczyna się kruszyć i możemy pod okiem dostrzec drobinki tuszu. Jednak mam porównanie do innego tuszu Maybelline (Colossal Volume) i jeśli porównać oba te tusze to One by One wypada w tej kwestii lepiej. Zmywanie go jest bezproblemowe, ale to z kolei może też świadczyć o tym, że w warunkach wilgotno-mokrych może nie wytrzymać-tego niestety nie miałam okazji sprawdzić.

Poniżej małe porównanie posiadanych przeze mnie Maybellinowych tuszy:

(Colossal , One by One, Falsies)

Podsumowując-jeśli miałabym wystawić mu ocenę w skali 10 stopniowej to dostałby 7,5. 2,5 punkta odejmuję za trochę problematyczne posługiwanie się tak dużą szczoteczką, lekkie kruszenie oraz za mały mankament polegający na tym, że chcąc nałożyć kolejną warstwę tuszu należy zrobić to dosyć szybko-tusz szybko zasycha i po pomalowaniu wyschniętych rzęs kolejną warstwą pojawiają się grudki i tzw. owadzie nóżki.
Ale za to z plusów wymieniam:
-wydłużenie
-uniesienie
-rozczesanie (przy umiarkowanej ilości tuszu)
-opakowanie, które bardzo dobrze "zasysa" zbędną ilość kosmetyku
-cena adekwatna do jakości

Mam nadzieję, że recenzja okaże się dla Was przydatna :)

Pozdrawiam deszczowo, 
Panna Joanna  

21 komentarzy:

  1. No używam tego żółtego i powiem,że są dobre ;)

    Pozdrawiam!
    +zapraszam do mnie nn

    OdpowiedzUsuń
  2. Też mi się marzy otrzymanie czegoś do testowania ;).

    A tak w temacie: boję się testowania nowych tuszy :).

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ładnie wygląda na Twoich rzesach!
    A ja uwielbiam Colossal i czaje się na Falsies;)
    Co do One by One wszystko byłoby cudnie gdyby nie ta gumowa szczoteczka:/ Jakoś nie jestem do nich przekonana;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dokładnie wczoraj kupiłam sobie ten tusz,modląc się nad promocyjna wystawką w rossmanie siostrzenica ( lat ok 4 ) powiedziała ze mam wybrać ten kolor... mówie sobie, dlaczego nie, jeszcze go nie miałam... sztywne szczoteczki mi nie przeszkadzają, niektóre są nawet lepsze od tych tradycyjnych... miękkie tez są OK :) ogólnie nie wybrzydzam, pod warunkiem że czern to czern, a sam tusz jakos się mega nie grudkuje... po pierwszym użyciu One by One jestem do niego pozytywnie nastawiona za ładne przedłużenie rzęs, rozczesanie... co do trwałości... no cóż, nic nie mogę powiedziec jeszcze :) ale myślę że sie polubimy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. myślałam, żeby ją zakupić właśnie ze względu na tą szczoteczkę :)))

    OdpowiedzUsuń
  6. be-beautiful-obecnie w moim Maybellinowym rankingu One by One jest na pozycji pierwszej a Colossal na drugim :)

    Lilla My-a ja właśnie uwielbiam testować nowe tusze :p głównie dlatego, że nie cierpię malować rzęs takimi już lekko przyschniętymi więc w zasadzie tusze kupuję bardzo często i obecnie mam ich...o matko...nie przyznam się :P

    ewwwa-powiem Ci, że co do gumowych szczoteczek mam tak jak Ty-ja ich wręcz nie znoszę :] natomiast ta tutaj jest całkiem niezła-powiedzmy, że wybaczam jej tą gumowatość (choć jak na gumę to ona dosyć twarda) ze względu na efekty :) co do Flasies to to dla mnie akurat porażka...ani trochę nie polubiłam tego tuszu ;/

    shinodka-hmmm...One by One jest wg mnie dosyć mocno czarny więc myślę, że będziesz zadowolona :) w każdym razie-miłego użytkowania :)

    zakupoholiczkaaa-jeśli tego typu szczoteczki Ci odpowiadają to polecam jak najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie wygląda na rzęsach :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Sama nie wiem. Ja mam Maybelline Volum' Express - aktualnie go używam i jestem z niego baaardzo zadowolona. Tylko że już się kończy, a ja mam ochotę wypróbować coś innego... Może kupię ten? Jeszcze zobaczymy ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. dezemka-dziękuję :)

    thenatooorat-ja z tym Colossalem miałam dziwne przeżycia...najpierw go uwielbiałam a po jakiś 2 opakowaniach mi kompletnie przeszło... i jakoś ciężko mi się do niego na nowo przekonać ;p a ten żółty i różowy w zasadzie niewiele łączy-no może poza dużą szczoteczką....w użytkowaniu są jak dla mnie skrajnie różne :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oglądałam dzisiaj w Rossmanie ten tusz, był w promocji za bodajże 22 zł ale że jako mam silna wolę to wyszłam ze sklepu z pustymi rękami :)

    Ja ogólnie lubię tusze tej firmy i z większości byłam bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  11. opakowanie ma na pewno najładniejsze :)

    http://zdrowienatura.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. szkoda że nie ma w nim pozyytywnej opinii na "Podkręcanie rzęs";)

    OdpowiedzUsuń
  13. Od lat używam tego żółtego tuszu i uwielbiam go! jest dla moich długich i kręconych rzęs idealny!

    OdpowiedzUsuń
  14. KiziaMizia-promocja spora bo normalnie to jeśli się nie mylę jest o 10 zł droższy :) gratuluje silnej woli-też bym taką chciała ;p

    ensepeunse-przynajmniej jak szukam go w kosmetyczce to od razu widze gdzie jest :)

    ssylvkaa-napisałam, że fajnie unosi :) moje rzęsy są niestety bardzo niepoddatne na podkręcanie, ale w tym wypadku i tak jest dobrze :)

    dziunek1987-moje siostra ma długie i podkręcone naturalnie rzęsy i jej żółty Colossal bardzo dobrze służy :) moje może nie są jakoś specjalnie krótkie ale na pewno są proste i tu niestety nie do końca się sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja też będę niedługo testować tę mascarę - polecenie służbowe;). Trochę mnie wystraszyłaś swoją recenzją. Niby wszystko w porządku, ale patrząc na zdjęcia, mam jednak wrażenie, że trochę Ci jednak je posklejała. Wyglądają na obciążone? A jak Ci się sprawuje po jakimś czasie od otworzenia?
    Acha, i dodaję do obserwowanych oraz zapraszam do siebie:)

    OdpowiedzUsuń
  16. hawa-szczerze?moim zdaniem posklejane one nie są :) jak dla mnie taki efekt jest optymalny, może też z tego względu, że bardzo nie lubię gdy rzęsy wyglądają jakby były porozdzielane igłą :P Jak się sprawuje po jakimś czasie od otworzenia?hmm...mam go stosunkowo niedługo więc nie zauważam żeby działo się z nim cokolwiek i przypuszczalnie tego nie zauważę, ponieważ tusze niestety zmieniam jak rękawiczki :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Też mam tuszomanię i szybko mi się nudzą maskary, ale ostatnimi czasy odkryłam jeden tusz, któremu jestem wierna od października, mianowicie Maestro Armaniego. Co prawda nie przeszkadza mi to w testowaniu innych, ale to już inna bajka ;) A na One by One też czekam i ciekawam, jak się u mnie sprawdzi. Colossal i Falsies mnie zawiodły, ale mam cichą nadzieję, że z tym będzie inaczej, bo podoba mi się jego najeżona silikonowa szczoteczka.

    Zapraszam też do mnie http://duperelles.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. mag-dokładnie znam to uczucie-u mnie jest jeszcze tak, że przez pierwszy miesiąc tusz wydaje mi się cudowny, a potem nudzi mi się więc wmawiam sobie , że nagle nabył jakieś wcześniej niezauważone wady :P na Armaniego przypuszczalnie mnie nie stać, a zwłaszcza jeśli wezmę pod uwagę, że tusz dla mnie jest zdatny do użycia jak jest mokry więc 3 miesiące najczęściej i do kosza :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Hehe, mam podobnie. Z tym, że dla mnie tusz jest super dopiero gdzieś tak po 2 tyg. od zakupu, ale potem już się zgadza - po jakimś miesiącu użytkowania z bliżej niewyjaśnionych powodów odczuwam potrzebę zakupu nowego... No a po 3 miesiącach albo i wcześniej nawet, tusze zwykle zaczynają mnie podrażniać :/ Wrażliwiec ze mnie taki.
    A Armaniego mam z Truskawki i po zniżkach kosztował mnie ok. 80zł. Kupowałam go z ręką na sercu, bo dla mnie to też niemały wydatek, ale nie dość, że się sprawdził, to spokojnie pół roku (!!!) się nim malowałam. Teraz mam kolejny, ale w sumie jak się uprzeć tamten ten jeszcze dałby radę. No i nie ukrywam, że taki wydatek trochę stopuje to moje tuszowe szaleństwo.

    OdpowiedzUsuń
  20. Super się ten tusz prezentuje,na pewno go wypróbuję :) Miała Collosala i byłam nim zachwycona.Teraz mam Falsies i nie przepadam za nim.Daję mu trochę czasu,bo ja wolę tusze,jak trochę podeschną.Łatwiej się ich wtedy używa :)

    A tak swoją drogą,to fajnie wyglądają wszystkie 3 razem: bardzo ładne mają kolorki :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Tusze z Maybelline w ogóle do mnie nie przemawiają. Zawsze spodziewam się mega efektu a zostaje mi tylko wielkie rozczarowanie. Strasznie mi sklejają rzęsy. Ostatnio kupiłam tusz MaxFactor Eye Brightening , którym jestem zachwycona. Polecam do wypróbowania ;)

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...