WoleProstoHeader

27 lut 2011

Niedzielne nadrabianie :)

Dzisiaj w końcu miałam czas na cokolwiek, z góry Was przepraszam za dosyć długą (jak na mnie :)) nieobecność ale sprawy na uczelni niestety zabierały mi tyle czasu, że spać kładłam się przeważnie jak większość ludzi była już całkiem dobrze wyspana. Co się więc działo podczas mojej nieobecności?

1) Przede wszystkim na Waszych blogach powstało mnóstwo nowych notek, które dzisiaj sobie ogarnęłam.
2) Pisałam w czwartkowy wieczór uroczy egzamin z równie uroczego przedmiotu jakim jest mechanika płynów i przez większość czasu zamiast liczyć straty hydrauliczne na kolankach, kontemplowałam nad niesamowitym poczuciem humoru naszej Pani Doktor, która tak zabawny ułożyła ten egzamin, że kilka osób ze śmiechu to się mało nie podusiło. Tak więc-warunkowicze wszystkich uczelni świata-łączmy się!
3) Żeby była równowaga w przyrodzie-musiałam sobie jakoś osłodzić swój marny żywot więc do mojej kosmetyczki wpadło kilka kosmetyków. Na przykład dzisiaj wpadło...zupełnie samo i zupełnie przypadkiem ;) Nawet porobiłam zdjęcia paru rzeczom i jak dacie radę doczytać tego posta do końca to gdzieś tam dalej powinny się jakieś recenzje pojawić :)
4) Zostałam już kilkukrotnie otagowana więc zaraz zabieram się do odpowiedzi na owego taga i tagowania dalej!:)

5) Jedna z czytelniczek poprosiła mnie o zrobienie stepa do makijażu urodzinowego, który pokazywałam TUTAJ. Jako, że jutro mam zajęcia dopiero na 14, stepik pojawi się w najbliższych dniach :)

Zacznę może od małego kosmetycznego przeglądu i jednocześnie krótkich recenzji produktów, które ostatnio trafiły do mojej kosmetyczki.
W końcu zakupiłam podkład na który czaiłam się już od dłuższego czasu, a którego kupno jakoś tak zawsze odkładałam na nieokreśloną przyszłość. Mowa o Pharmaceris'ie. Wg producenta jest to "delikatny fluid intensywnie kryjący o przedłużonej trwałości SPF20". Jakie są moje odczucia? Przede wszystkim podkład rzeczywiście daje solidne krycie, używając go nie muszę się dodatkowo babrać korektorem (od razu zaznaczam, że korektor u mnie jest w użyciu jedynie w okolicach nosa gdzie muszę zakryć zaczerwienienia oraz pod oczami gdzie żyją sobie i mają się dobrze dosyć pokaźne sińce). I z tego aspektu jestem naprawdę zadowolona zwłaszcza, że niejeden korektor sobie z moimi ciemnymi obwódkami pod oczętami nie radził. Ale w związku z tym mocnym kryciem istnieje również ryzyko narobienia sobie tzw, tapety. Ja ten podkład nakładałam zwilżoną gąbeczką (patent zaczerpnięty od Brunetki KLIK!) i dzięki temu fluid idealnie wyrównuje koloryt skóry, kryje co trzeba, stapia się ze skórą, ale nie robi maski. Używam go od jakiegoś tygodnia i nie wpłynął w żaden niekorzystny sposób na moja cerę, nie zapchał itp. Jeżeli chodzi o jakiekolwiek działanie matujące to powiem wprost-matu się absolutnie nie należy po tym produkcie spodziewać. Dla cer typowo tłustych może się nie nadawać. Ja akurat z tym problemu nie mam, przysypię go sypkim pudrem (Inglotem bądź My Secret) i makijaż jest matowy i trwa w takim stanie przez kilka godzin. Potem w ciągu dnia w miarę potrzeb albo go poprawiam albo nie. Trwałość oceniam bardzo pozytywnie-tak jak pisałam jest kilka godzin (ok.5-6) potem w zależności od warunków różnych wszelakich wymaga poprawek bądź nie. Z odcieniem trafiłam w dziesiątkę-wybrałam najjaśniejszy wariant i okazuje się, że znalazłam idealny kolor dla mojej skóry. Także dla bladych cer jak najbardziej polecam, choć może nie tych ekstremalnie białych. Nie dostrzegam w nim żadnych różowych tonów, już prędzej żółte, choć tu mogę się mylić bo często mam problem z wyłapaniem czy odcień jest beżowy czy już żółtawy. Podkład jest zamkniętym w poręcznej buteleczce z pompą, która pozwala na wydobycie takiej ilości produktu na jakiej nam zależy. Pojemność to 30 ml, do tego jest bardzo wydajny więc zakładam, że starczy na dosyć długo, więc cenę (ok. 35 zł) uznaję za całkowicie niewygórowaną. Nie jestem pewna jak z jego dostępnością-podkład jest dostępny w aptekach i ja akurat miałam szczęście, ponieważ weszłam do tzw. pierwszej z brzegu i od razu go znalazłam.
Poniżej zdjęcia, w tym jedno porównujące z podkładem Very Me z Oriflame w odcieniu Porcelain (jet to najjaśniejsze z posiadanych przez mnie mazideł do twarzy):



Dzisiaj będąc na zakupach wstąpiłam do H&M i zamiast buszować między wieszakami z ubraniami zaczęłam intensywnie rozglądać się w części z kosmetykami. Cel miałam jeden-szukałam pędzelków, o których jakiś czas temu pisała na swoim blogu Brunetka. Bardzo mnie to wtedy zaintrygowało i pomyślałam, że jak tylko się na nie natknę to zakupię coby wypróbować. No i znalazłam-na pierwszy ogień zakupiłam dwie sztuki-jednostronny do cieni i dwustronny do podkładu+pudru bądź różu. Po powrocie do domu oczywiście w trybie natychmiastowym musiałam je przetestować i przyznam, że jestem absolutnie oczarowana. Podkład rozprowadza się tym pędzelkiem bajecznie, drugiej strony użyłam do różu, głownie ze względu na to, że do pudru wydaje mi się nieco za mały, za to do różu jest idealny-nie jest całkowicie mięciutki, włosie jest dosyć sztywne dzięki czemu świetnie się nim nabiera róż oraz go rozsmarowuje. Pędzel do cieni jest dosyć spory więc na pewno poradzi sobie z rozcieraniem cieni czy nakładaniem ich na większą partie powieki. Biorąc pod uwagę cenę (do cieni ok 5 zł, do podkładu+różu ok 15 zł) stwierdzam, że to bardzo udany zakup i planuję kolejne-zwłaszcza takiego małego uroczego kabuki.





Przy okazji wyżej wspomnianych zakupów zdarzyło mi się przechodzić koło wyspy Inglota i w pewnym momencie jeden z róży, które leżały sobie wśród testerów, krzyknął do mnie: "Musisz mnie mieć! Spójrz jaki jestem piękny-nie mam drobinek, jestem idealnie matowy i mam taki wspaniały kolor!". No przekabacił mnie po prostu...I mówił prawdę na swój temat-kolor jakiego szukałam już jakiś czas, matowy-nie ma ani drobinek ani perłowego połysku. Żeby nie nadszarpnąć zbytnio budżetu postanowiłam zakupić tego podstępnego kusiciela w wersji freedom system. Nie narzekał na fakt, że zamknęli go w średniej urody opakowaniu-liczyło się tylko to, że jesteśmy razem :D
Numer różu to 81 :)

Zdjęcia absolutnie nie oddają jego uroku-postaram się wrzucić jego zdjęcia również w świetle dziennym wtedy może lepiej będzie widać jego rzeczywisty kolor (zdjęcia na placach i ręce są bardziej zbliżone do rzeczywistej barwy; zdjęcie samego różu wyszło zbyt różowe...):





Piękny jest :D

Na prawie sam koniec (taga zostawiłam sobie jako tę wisienkę na trocie :D) Chciałam się pochwalić jakie ładniutkie błyskotki dostałam na urodziny-uwielbiam bransoletki (w przeciwieństwie do wisiorów-mam może 3 i tak rzadko noszę) więc trafiając w moje gusta mama oraz przyjaciółka sprezentowały mi takie oto błyskotki-z lewej prezent od mamy, bransoletka stylizowana na popularną w ostatnich czasach Pandorę (to akurat żadna Pandora nie jest-koleżanka mojej mamy w ramach hobby tworzy takie takie cudeńka) i strasznie mi się ona podoba, z prawej bransoletka od przyjaciółki, która również została już w ramach sympatii do owej bransoletki, przymocowana trwale do mojego chudego nadgarstka tuż obok swojego sąsiada z lewej :)







No a teraz tag! Czuję się zaszczycona ponieważ zostałam otagowana przez aż trzy osoby!
Skąd przywędrował do mnie tag? 
1) Od kleopatre, której bloga (KLIK!) czytam i bardzo Wam wszystkim gorąco polecam!
2) Od n_talci (KLIK!), którą również podczytuje :)
3) Od Lilla My (KLIK!), na której bloga dopiero teraz trafiłam, ale na pewno tam wrócę :)
Bardzo Wam dziewczyny dziękuję i bardzo się cieszę, że komuś podoba się to co tutaj robię i o czym pisze :)


Jakie są zasady taga?
1. Podziękuj i napisz adres bloga który wręczył Ci nagrodę.
2. Napisz siedem faktów o sobie.
3. Podaj siedem blogów na które najczęściej i najchętniej wchodzisz .
4. Powiadom te blogi o wygranej.


Pierwszy podpunkt już spełniłam, więc przechodzę do kolejnego :)

1. Jestem uzależniona od kosmetyków. Jest to fakt, o którym wie chyba każdy kto czyta tego bloga ;)
2. Jako, ze jestem uzależniona od kosmetyków, jestem również uzależniona od malowania-jest to coś co uwielbiam, taki mój poranny rytuał kiedy wyciągam swój pokaźnych rozmiarów kuferek i wyciągam z niego swoje mazidła :)
3. Mam dużego, jasnego psa. Uwielbiam swojego dużego, jasnego psa. Nawet pomimo tego, że jej długie, jasne futro codziennie muszę pracowicie strzepywać ze swoich ciuchów.
4. Mam również chłopaka. Jego również uwielbiam. Mamy zwyczaj robienia sobie własnoręcznie urodzinowych prezentów. Kiedyś Wam pokażę co do tej pory wymyślił :)
5. Studiuję na Politechnice Śląskiej. Wybrałam sobie ambitny kierunek i teraz pokutuję.
6. Mam młodszą siostrę, która podbiera mi kosmetyki. A nawet mimo tego nie widać w nich zbytniego ubytku.
7. Mam również rodziców. Do dzisiaj nie wiem jak naprawdę się poznali. Średnio raz do roku wymyślają nową wersję. Dodam, że z roku na rok są one coraz bardziej kosmiczne.

Faktem jest również, że  nie nigdy nie wiem jakie fakty o sobie mogłabym podać :)

Punkt, trzeci, czyli kogo typuje Panna Joanna!
1. The Urban State of Mind (KLIK!)-za recenzje cudnych kosmetyków, niezwykły gust i piękne oczy :)
2. Days in colours (KLIK!)- za telepatię (nie raz i nie dwa w tym samym czasie wpadłyśmy na to samo :))
3. Thank God I'm a Woman (KLIK!)-dwujęzyczny blog o kosmetykach, ciekawe i zwięzłe recenzje :)
4. Tysiąc jeden pomysłów i pasji (KLIK!)-moja imienniczka pisze o tym, co wszystkie Joanny lubią najbardziej :)
5. Moja paleta barw (KLIK!)-blog stosunkowo świeży, ale dobrze się zapowiadający :)
6. Jak pięknie być kobietą (KLIK!)-Agnieszkę znam i uwielbiam :) polecam wszystkim :)
7. Welcome to my beauty prison (KLIK!)-jak wyżej :)

(kolejność losowa)

Jest jeszcze wiele innych blogów, które regularnie czytam i które chciałabym polecić, dlatego właśnie wpadłam na pomysł, żeby stworzyć oddzielnego posta na temat tego co czytam, dlaczego czytam i dlaczego polecam.
Żeby dopełnić dzieła muszę jeszcze spełnić punkt 4, więc teraz się z Wami żegnam i życzę miłej lektury :)

Pozdrawiam,
Panna Joanna

18 komentarzy:

  1. swietna bransoletka ta z listkami jest genialna!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy ten piękny róż z Inglota (*-*) ma jakąś nazwę albo numerek? bo się zakochałam...

    i-heart-beauty.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. MARTA-też mi się podoba :D

    Ania085C-ale ze mnie gapa, o numerku zapomniałam napisać :O numer to 81, już edytuję posta :D

    OdpowiedzUsuń
  4. @pannajoanna Dziękować za numerek. Już ląduje na mojej liście "must have" z Inglota.. (dlaczego ta lista jest taka długa!)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Obszerna notka - bardzo miło się ją czytało.

    Nic nie wspomniałaś o podkładzie Very Me - jesteś bardziej zadowolona czy po prostu podkład wybrałaś z powodu jasnego ocienia ?
    i czy on faktycznie ładnie pachnie ? :D

    OdpowiedzUsuń
  6. wlasnie, ja tez jestem ciekawa Twojej opinii na temat podkladu Very Me:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja używałam jego starą wersje ale ta chyba jest ulepszona .. czy coś.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zaintrygowalas mnie tymi HMowymi dzyndzlami. A ze ostatnio mam faze na dzyndzle ... ;)

    Dziekuje za wyroznienie i zazdoszcze duzego jasnego psa :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mścisława, Agu-a fakt o podkładzie jeszcze na blogu nie wspominałam...pisałam o nim na wizażowym wątku bladolicych i coś mi się pomieszało :P
    więc tak-podkład jest jaśniutki i głównie z tego względu go wybrałam, zaskoczył mnie pozytywnie, jest leciutki, ładnie wyrównuje koloryt skóry, natomiast niezbyt mocno kryje dlatego ja bym go raczej zaliczyła do kategorii kremy tonujące :) mi pasuje bo dużo do zakrycia nie mam, poza tym mam wrażenie, że skóra jest nawilżona (chyba przez tą jego lekkość) co również jest dla mnie ważne :) pachnie jak dla mnie bardzo fajnie-takim jagodowym jogurtem :)

    Urbanku-ależ proszę :):*

    OdpowiedzUsuń
  10. Ach, ten róż. Taki róż to ja bym przygarnęła do swojej kosmetyczki :P

    A pędzelki z H&M znam i cenię :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziękuje - jutro robię zamówienie tak więc kolejny podkład do kolekcji. :D
    Miałam poprzednią wersje tego podkładu i mnie ciekawiło czy ten zapach to nie 'pic na wode' :D i jesteś pierwszą osobą która mogła to potwierdzić bo jeszcze nie widziałam by ktoś się nim chwalił.

    OdpowiedzUsuń
  12. z drobnym opóźnieniem, bo jak widać już masz to za sobą, ale otagowałam Cię na moim blogu w versatile blogger tag :) pozrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Strasznie ciekawią mnie te pędzelki z H&M. A jak wygląda ich włosie - jest luźne czy takie bardziej zbite?

    OdpowiedzUsuń
  14. thenatooorat-ja czuję, że przygarnę kolejne-pigmentacja jest taka, że ach och :)

    Mścisława-proszę bardzo :) z tym, że tak jak mówię-cudów nie robi, ale przy przy bezproblemowych cerach sobie poradzi :)

    a.-dziękuję, bardzo mi miło :)

    greydotcom-kurczę, ciężko mi to opisać...jakieś mega zbite nie jest, ale też luzu tam zbytniego nie widzę :P postaram się w świetle dziennym porobić zdjęcia to może na nich będzie to widoczne :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Taguję Cię :)


    The Versatile Blogger
    Zasady:
    1. Podziękuj i napisz adres bloga który wręczył Ci nagrodę.
    2. Napisz siedem faktów o sobie.
    3. Podaj siedem blogów na które najczęściej i najchętniej wchodzisz .
    4. Powiadom te blogi o wygranej.

    OdpowiedzUsuń
  16. Aaaaa!
    Piękne bransoletki ;)

    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  17. Fajne branzoletki.
    Pozdrawiam!
    Zapraszam do mnie...

    OdpowiedzUsuń
  18. ojjj świetny ten roz :) a za pedzelkami H&M juz od dawna chodze i zawsze zapominam

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...