WoleProstoHeader

5 sty 2011

Dzień jak co dzień, czyli co upolowała Panna Joanna i dlaczego nie lubi czekania na limitowanki z Essence!

Witajcie :)

Po mojej ostatniej wizycie w drogerii Natura, do której udałam się aby zdobyć jakiekolwiek informacje na temat możliwości pojawienia się w czasie najbliższym świeżej limitowanki Essence, dowiedziałam się, że panie-owszem słyszały, że istnieje taka firma, i tak wiedzą, iż mają szafę takowej firmy w drogerii, w której pracują, ale o żadnej limitowance niestety nic nie wiadomo, bo one nawet dostaw nie mają regularnie, że zawsze jest zaskoczenie bo nigdy nie wiadomo co w tej dostawie przyjdzie, i że nie nie szefowa/kerowniczka też nic wie, że dla niej to też przeważnie niespodziewajka, ale gdyby one miały oszacować tak na podstawie doświadczenia swojego zdobytego w tejże pracy, to by stawiały, że limitowanka pojawić się może przy okazji najbliższej okazji specjalnej (to nie moja skomplikowana składnia-ja tylko cytuję:)) czyli przykładowo na WIOSNĘ. Nie wiem czy to tylko ja odnoszę wrażenie, że zima właściwie to się dopiero zaczęła, choćby dzisiaj zmarzłam przestraszliwie i z tego co polski nasz klimat przeze mnie ukochany potrafi zgotować, to szacować można, że zima jeszcze ze 3 miesiące potrwa. Uff...musiałam sobie ponarzekać :D No bo rozumiem , że można nie wiedzieć kiedy dojdzie limitka bo tego w Polsce niestety nie wiadomo nigdy, ale żeby nie wiedzieć kiedy będzie dostawa i co w niej będzie...? No przeca muszą chyba składać jakieś zamówienia czy coś, bo nie wierzę, że dostają karton pełen czegoś co i tak im zalega w sklepie, a nie dowożą im rzeczy, które się chociażby pokończyły. No ale dość narzekania bo wyjdę na jędzę :) Jakoś się musiałam pocieszyć po tej nieudanej próbie zaczerpnięcia informacji u źródła, więc jako, że było  mi po drodze odwiedziłam Inglota bo w sumie dawno go nie odwiedzałam. A, że akurat skończył mi się sypki puder z MS to pomyślałam, że może zamiast kupować kolejne niewielkie opakowanie rzeczonego pudru, warto zainwestować w coś większego. Tak więc zakupiłam puder sypki z Inglota. kosztował 35 złotych, jego pojemność to czyli 30 gram (tak mi się wydaje przynajmniej), więc jak taką ilość cena wydaje mi się absolutnie niewygórowana. Jak już tam byłam to dokupiłam jeszcze cień Vertigo, za który zapłaciłam 8 złotych. Btw. pani mi powiedziała, że Vertigo kosztuje 8 zł ale tylko przy zakupie jakiegokolwiek innego kosmetyku, kupując sam cień trzeba za niego zapłacić 15 złotych. faktycznie tak jest? Szczerze powiedziawszy pierwszy raz o tym słyszałam. Kolejną nabytą przez mnie rzeczą jest róż firmy Miss Sporty. Koszt to 10 złotych, a kolor piękny.
Poniżej zdjęcia i krótkie recenzje :)

Całość

1. Zacznę od pudru. Póki co nie zauważam żadnych wad. Miałam już kiedyś ten puder jednak w ciemniejszej wersji i z drobinkami i również byłam z niego zadowolona. Nadal zresztą go mam, jednak ja jestem bledsza a on jest ciemny więc czasem używam do konturowania twarzy. Sam puder jest:
-przede wszystkim duży i bardzo wydajny
-kolor bardzo dobrze dopasowuje się do cery ( mam odcień 14, pani mi wmawiała, że będzie za jasny ale się uparłam i oczywiście miałam rację)
-bardzo naturalnie wygląda na twarzy, nie tworzy maski, nie podkreśla suchych skórek
-matuje dobrze, ciężko mi ocenić jak się będzie zachowywać na cerze tłuste, ponieważ sama mam suchą więc nie mnie oceniać maskowanie świecenia
-do opakowania dołączona jest gąbeczka, która może nie jest tragiczna, ale zdecydowanie polecam nakładać ten puder pędzlem
(na zdjęciach puder wyszedł ciemniejszy niż jest w rzeczywistości-jest to jeden z dwóch najjaśniejszych odcieni dostępnych u mnie)

2.  Róż Miss Sporty też już wcześniej posiadałam, jednak moje namolne jego  używanie doprowadziło do jego końca i zapragnęłam nowego. Mam kolor 006 Flirtatious. Róż jest tani jak barszcz. Kosztuje 10 złotych bez 1 grosza. Ale absolutnie nie wpływa to na jego jakość. Ja go po prostu uwielbiam. Takiego koloru jak ten nie znalazłam jeszcze nigdzie za w miarę rozsądną cenę. Jeżeli już nawet coś znajdowałam to albo pigmentacja zostawiała wiele do życzenia, albo róż robił jakieś fuj fuj plamy na policzkach. Ten jest absolutnie inny :)
-największy plus to kolor-dla mnie to taka brzoskwinka bardziej w stronę różu z malutkimi drobinkami w kolorze złota 
-na policzkach owe drobinki delikatnie migoczą, nie święcą się jak bombki w towarzystwie choinkowych lampek
-cera wygląda bardzo zdrowo, róż daje efekt takiego zdrowego rumieńca
-myślę, że dobrze komponuje się z jasną skórą-ja może jakoś ekstremalnie biała nie jestem, ale coraz jaśniejsza i ani trochę nie uważam tego różu za ciemny



3. Na koniec cień. Akurat Vertigo jeszcze nigdy nie miałam więc jest to dla mnie nowość. Wybrałam nr 81. Jest to ciemnoszary cień z drobinkami, które na powiece nie rzucają się w oczy tak jak w opakowaniu.
-opakowanie jest bardzo poręczne i pomysłowe, w pudełeczku z cieniem mamy ukryty aplikator
-aplikator jest stosunkowo średni, krzywdy nie robi ale jednak zdecydowanie przyzwyczajona jestem do nakładania cieni pędzlami więc aplikator sobie po prostu jest ;p
-kolor jest obłędny-będzie świetnie nadawał się do wszelkich smoków mniejszych i większych, dziś go wypróbowałam i do makijażu w wersji dziennej również się nadaje
-mimo, że w samym opakowaniu cień trochę pyli to przy malowaniu nie osypuje się
-jest bardzo mocno napigmentowany
-troszkę ciężko się nim cieniuje głównie ze względu na pigmentację i dość ciemny kolor
-nie roluje się, jest trwały, na bazie przetrwał cały dzień


Pozdrawiam
Panna Joanna :)

13 komentarzy:

  1. Tak jest z tymi Vertigo, a jeszcze niedawno przy zakupie czegokolwiek były za piątaka;)
    Ładny różyk:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny ten róż!! Muszę się im przyjrzeć :)
    A Vertigo mam ten sami i bardzo go lubię :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Niedługo będę szła do Inglota rozejrzeć się właśnie za pudrami. Najważniejsze dla mnie by nie odznaczał suchych skórek. Skoro piszesz,ze tego nie robi to na pewno się nim zainteresuję.

    OdpowiedzUsuń
  4. aberracja-no ja nie zauważyłam żeby podkreślał suche skórki :) jest taki jakby "mięciutki" o ile puder sypki może być miękki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też mam ten puder i nawet ten sam odcień ;P
    wydajny to on jest niesamowicie :) ale właśnie ostatnio go nie używam, bo wolę ten z My Secret (btw. właśnie jutro mam zamiar stworzyć o nim posta ;p)
    kolor różu ładny... a ja mam tymczasowy odwyk od kupowania nowych różów.

    OdpowiedzUsuń
  6. ja mam nie-bardzo-tlusta skórę i puder z inglota musiałam oddać, bo po godzinie od jego nałożenia miałam dosłownie masło na twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. duży ten puder jest i zapewne na dluuugie lata starczy ;)
    ładny cień vertigo :)
    ale jest perłowy czy z drobinkami?

    OdpowiedzUsuń
  8. puder miałam i nie lubię, oj nie. za to dzisiaj, będąc w naturze, moim oczom ukazała się limitka... into the wild. deja vu miałam normalnie!!! ja nie wiem, o co tu kaman... jeszcze dwa tygodnie temu była back to paradise!

    OdpowiedzUsuń
  9. Puder znam i swojego czasu niezle go wspominalam-tylko pojemnosc mnie zabila-nie moglam go wykonczyc;) Teraz juz bym do niego nie wrocila ale to wszystko zalezy od tego jaka mamy cere i co Nam sie dobrze nosi.
    Cienie Vertigo srednio wspominam bo szybko robily sie twarde jak kamien:/ jednak aplikatory maja swietne.
    Roz mi sie podoba,ladnie sie prezentuje.

    U mnie w Naturze to wogole dziwne kobiety pracuja-NIGDY NIC nie wiedza...juz nawet nie pytam sie o Essence czy cokolwiek innego bo i tak uslysze te sama odpowiedz:/

    OdpowiedzUsuń
  10. UWIELBIAM ten róz! Pare dni temu skończyłam odcień Rose, był moim podstawowym kosmetykiem, używałam go codziennie. Teraz mam do zużycia dwa inne ale na pewno kupie go ponownie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. A.-a widzisz a u mnie dokładnie na odwrót-z MS używałam cały czaa, a teraz na Inglota się przerzuciłam :) a co do różu-tych nigdy dosyć :D

    anu-no jak widać, każda cera reaguje inaczej ;) dlatego zawsze jak recenzuję kosmetyk do twarzy to podkreślam, że mam suchą skórę :) zresztą z tego też powodu mi mat jest średnio potrzebny, potrzebuję jedynie pudru jako wykończenie makijażu :)

    poliii-cień jak na moje oko jest z drobinkami a nie perłowy, ale przyznam, że akurat na tych inglotowych oznaczeniach (matrix, ds itd itp) to się średnio znam :)

    MizzVintage-z tymi limitkami to jest taki przegwizd, że hej!u nas cały czas ten Return to Paradise zalega i ani słychu ani widu nowej limitki, a mi się tak ta wróżkowa marzy <3

    Hexxana-póki co-odpukać :D-nosi się dobrze :) cały czas mam jeszcze chętke na minerałki ale jakoś się zebrać w sobie nie moge :)a co do Natur-to jakbym ja pracowała w takim sklepie to bym się starała przynajmniej dowiedzieć co się wokół dzieję, a one takie niezorientowane są jakby każda tam od wczoraj pracowała...:O

    kosmetykolholiczka-odcień Rose mówisz?:D muszę się przypatrzeć :D a może byś jakieś swatczyki wkleiła?:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam ten róż z Miss Sporty i właśnie przygotowuję post o nim :)

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...