WoleProstoHeader

30 lis 2010

Zimowy makijaż-step by step :)

Mam chwilę wolnego czasu, stąd to zagęszczenie postów na moim blogu :)

Pozostając w tematyce zimy, świąt, chciałabym Wam pokazać makijaż, który bardzo mi się z tą tematyką kojarzy.
Dla osób odważniejszych, lubiących mocniejsze makijaże może być to inspiracja makijażu np. na wigilię; osoby, które preferują łagodniejsze wersje może skuszą się na coś podobnego z okazji Sylwestra.
Skąd w ogóle takie skojarzenie? Ciemne niebo, roziskrzone gwiazdkami, pierwsza gwiazdka i tak dalej i tak dalej. Ogólnie rzecz biorąc granat, czerwień, zieleń, złoto i srebro to kolory, które połączone jakkolwiek ze sobą zawsze nasuwają mi na myśl przystrojoną choinkę czy wspomniane wyżej niebo :)
Podobny makijaż wykonała swojego czasu jedna z Wizażanek na  wizażowym forum Moje Makijaże i nie ukrywam, że to jej wykonanie bardzo mnie zainspirowało :)
Przygotowałam owy makijaż w formie "krok po kroku", być może komuś się spodoba i będzie chciał zerknąć na to jak powstawał :)

Na początek kosmetyki, których użyłam:
No to lecimy:
!. Na powiekę nakładamy bazę pod cienie-dzięki temu kolory będą bardziej nasycone i cienie będą się dłużej trzymać.

2. Na całą górną powiekę ( kończąc ponad załamaniem powiek) nakładamy ciemnoniebieski matowy cień.
3. Używając dużego, puchatego pędzelka rozcieramy granicę niebieskiego cienia, na granicę możemy nanieść cielisty matowy cień-to ułatwi nam rozcieranie.
4.Na ruchomą część górnej powieki dokładamy granatowego cienia-ja zrobiłam to wilgotnym pędzelkiem, dzięki temu uzyskałam ciemniejszy odcień.

5. Całą dolną powiekę ( z pominięciem wewnętrznego kącika) pokrywamy tym samym cieniem. W zewnętrznym kąciku łączymy cienie z górnej i dolnej powieki wyciągając cienie poza zewnętrzny kącik.


6. Środek powieki akcentujemy złotym, połyskującym pyłkiem.

7. Złotym eyelinerem (w odcieniu cieplejszym niż pyłek) robimy kreskę nad górną linią rzęs.

8. Tuszujemy rzęsy.
9. Na końcówki górnych rzęsy (ważne aby rzęsy nie były całkowicie wyschnięte-pyłek się wtedy łatwiej przylepi) nakładamy złoty pyłek.
Efekt końcowy:





I to by było na tyle :)

A teraz pozwolę sobie na troche prywaty-otóż liczba obserwatorów mojego bloga przekroczyła 50, więc czas na małe podsumowanie.
Przede wszystkim jestem bardzo pozytywnie zaskoczona tak dużym zainteresowaniem moimi wywodami. Zakładając bloga nie przypuszczałam, że ktokolwiek będzie go czytał czy obserwował, a jednak spotkała mnie bardzo miła niespodzianka :) Zauważyłam też, że dosyć sporym zainteresowaniem cieszyły się posty makijażowe, usłyszałam (no właściwie "przeczytałam") bardzo dużo miłych słów od Was na ich temat. Nie ukrywam, że malowanie to moja pasja, dlatego bardzo się cieszę, że to co mi sprawia tyle frajdy wywołuje także pozytywne emocje u innych :)
Stwierdziłam, że czas już najwyższy aby podziękować osobie, która namawiała mnie do założenia bloga i bardzo mi kibicowała. Owa osoba już dobrze będzie wiedzieć, że to o niej te słowa :)

BUZIAK!

zimowo lakierowo :)

Dzisiaj kilka słów o dwóch lakierach, w których się zakochałam <3
Kupiłam je wczoraj, widząc, że śniegu napadało po kolana, atmosfera zrobiła się iście świąteczna (tak, ja wiem, że to jeszcze prawie cały miesiąc, ale już czuć woń). Zapragnęło mi się lakierów, których kolory będą mi się kojarzyć z zimą i świętami. Bezapelacyjnie pierwszym został lakier, po który od razu wyciągnęłam rękę jak tylko zobaczyłam go na półce. Jest to lakier firmy Wibo (swoja drogą lakiery Wibo chyba staną się moimi najulubieńszymi), z serii Express growth (bardzo dobrze, że express-niech sobie pazurki szybkciutko rosną :)). Lakier ma numerek 182 i jest piekną czerwienią, mocno drobinkową (żadna perła czy zwykły błysk-on jest naładowany drobinkami), drobinki błyszczą na złoto-czerwono. Od razu skojarzył mi się z choinką, gdyż u mnie w domu choinka przeważnie ubrana była na czerwono-złoto (albo niebiesko-srebrno). Czuję, że się polubimy :) Na razie nie malowałam nim paznokci bo ostatnio obcięłam je praktycznie na zero, a takie zdecydowane kolory podobają mi się na przynajmniej trochę odrośniętych pazurkach :)


Drugi nabytek to również lakier Wibo, tym razem Extreme nails, numer 61. Zakupiłam, gdyż kolor zwyczajnie mi się spodobał, przeczułam, że dobrze się wpisze w kolorystykę moich zimowych ubranek, dodatków itp. Kolor bardzo uniwersalny, jaśniutki, szarawo-beżowy z wrzosowymi nutami. Nie dostrzegam w nim żadnych drobinek. Po ciężkich walkach z samą sobą, którym lakierem się wypaćkać w pierwszej kolejności  zdecydowałam się na ten ze względu wyżej już przeze mnie wymienionego.



23 lis 2010

Rozmaite różności ;)



Uwaga uwaga dzisiaj chyba będzie najdłuższy post świata, dlatego  nieprzygotowanych zachęcam do zrobienia sobie kawy/herbaty/drinka (:P). Z okazji tego, że panowie robotnicy z ramienia prawdopodobnie administracji osiedlowej postanowili powymieniać dzisiaj rynny i skutecznie pozbawili mnie prądu na godzin kilka, udało  mi się porobić zdjęcia, a w zasadzie dużo zdjęć wszystkiemu temu co chciałam sfotografować a no co nie miałam czasu. Tak więc będzie o kosmetykach, o kilku nowościach, które zagościły w mojej kosmetyczce w ostatnim czasie, recenzji kilka na temat ww., a także zbiór mazideł przeznaczonych do ust.

Kogo nie zmęczył sam wstęp zapraszam dalej :)

Na pierwszy ogień może nowości.
1. Shimmer Powder firmy Essence z limitowanej edycji Return to Paradise.
Z tego zakupu jestem baaardzo zadowolona bo rozświetlacz dorwałam jak już byłam przekonana, że nigdzie go nie dostane. Jednak po ciężkich polowaniach udało mi się go dorwać. Sam rozświetlacz jest raczej różem aniżeli rozświetlaczem, wyraźnie widać w nim różowe tony. Drobinki posiada, bardzo drobne zmielone i dające subtelny efekt na skórze. U mnie się sprawdza, ale zaznaczam, że mam raczej ciemniejszą karnację więc i tak daje taki jasny, świetlisty efekt. Trwały jest raczej średnio, ale radość z używania jest, no i nie da się oprzeć temu ślicznemu opakowaniu, które jest prawdziwą ozdobą kosmetyczki :)

2. Baza pod cienie KOBO
Bazę pod cienie chciałam kupić już dawno, zastanawiałam się nad Inglotem bądź Artdeco, ale natknęłam sie na tą więc stwierdziłam, że cóż mi szkodzi spróbować zwłaszcza, że i tak chciałam wypróbować coś z tej firmy. Tak więc dwa w jednym udało  mi się uskutecznić :) O samej bazie już pisałam przy okazji poprzedniego posta ale co ważniejsze powtórzę:
-baza dobrze podbija kolor cieni
-przedłuża ich żywotność na powiece
-ma fajną konsystencję, nie za tłustą, dobrze się wchłania, nakładane na nią cienie łatwo rozetrzeć, bo nie "przyklejają" się do niej czego się trochę obawiałam
Wstawiam poniżej zdjęcia na których możecie zobaczyć jak wyglądają cienie Inglotowskie nałożone na bazę i bez niej. Różnicę widać gołym okiem, zwłaszcza przy najjaśniejszym kolorze.

3. Podkład Revlon ColorStay do cery suchej i normalnej
O podkładzie tym marzyłam od chwili kiedy zaczęłam się jakoś intensywniej interesować kosmetykami, malowaniem itd. jednak do tej pory jego cena mnie skutecznie odstraszała. Może 70 złotych to nie jest jeszcze najwyższa półka ale mam skórę bardzo suchą, niewiele jest podkładów, które dobrze znosi, więc starałam trzymać się sprawdzonych przeze mnie kosmetyków. Jednak w Rossmanie moja mama wypatrzyła go za 28 złotych. Zdziwiona zapytałam panią z obsługi czy to aby na pewno tego podkładu się cena tyczy, ale pani potwierdziła i dodała, że chcą w ogóle wycofać Revlona z Rossmana (nie wiem czy akurat tego konkretnego czy ogólnie z sieci) a te dwie buteleczki pod którymi była obniżona cena to dwa kolory, które pozostały pojedyncze. Ucieszona i uchachana dzisiaj dokonałam testu owego podkładu i jestem pod ogromnym wrażeniem. Trzymał się caluteńki dzień, pięknie wtopił się w skórę, na początku bałam się, że może być trochę za ciemny, ale idealnie dopasował się do kolorytu cery. Jestem pewna, że gdy to opakowanie mi się skończy kupię kolejne, nawet jeśli będę musiała zapłacić niepromocyjną cenę.
4. Puder prasowany, Synergen
Naczytałam się o nim dużo dobrych opinii, a że akurat potrzebowałam czegoś do torebki na szybkie poprawki w ciągu dnia postanowiłam zakupić. Uczucia mam mieszane...Matuje dobrze, do poprawek się nadaje idealnie. Trochę podkreśla suche skórki. To co mi w nim przeszkadza to zapach-jest po prostu okropny! Niby szybko się ulatnia, ale jakoś działa na mnie wyjątkowo drażniąco. Ciężko o nim napisać cokolwiek więcej. Poużywam, zobaczę. 

5. Tusz Avon
 Tusz dostałam w prezencie. Wcześniej w mojej kolekcji były jedynie tusze w kolorze czarnym. Ten jest brązowy. Idealnie nadaje się do dziennego, lekkiego makijażu. Pogrubia, wydłuża, wywija. Przyjemny, wielofunkcyjny kosmetyk. Polubiłam go na tyle, że stosuje niemal codziennie, nawet do mocnych czy kolorowych makijaży. Wygląda dużo naturalniej niż czarny tusz, coraz bardziej podoba mi się ten efekt ;)

6. Liner firmy essence z limitowanej edycji Return to Paradise
Kolejny obok shimmerka produkt z tej limitki. Linery lubię wszystkie-czarne, kolorowe, błyszczące, matowe, w pisaku i z pędzelkiem...Ostatnio ogólnie pokochałam kreski więc ten liner musiał znaleźć się w mojej kosmetyczce. Jest bardzo wygodny w użyciu, łatwo narysować nim kreskę, ma mocny, brązowy kolor, bez drobinek. Jest niesłychanie wręcz trwały-nie dość, że wytrzymuje cały dzień na powiece to potem nawet trudno go z tej powieki zmyć. Uznaję to za dużego plusa, bo mam skłonność do łzawienia od wiatru, słońca, zwierząt, kurzu, no rozmaitości ogólnie, i często w kącikach kreski mi spływały...a ten się skubany trzyma :)



To teraz część druga mojej opowieści. 
Ust malować nie znosze o czym już kiedyś tu pisałam. No nie lubię i już! mam dosyć długie włosy, nie cierpię jak kleją mi się do ust pomalowanych błyszczykami czy innymi miksturami. Mój chłopak również nie jest najszczęsliwszy kiedy się cztmś wysmaruję, przeważnie nie chcę wtedy dać mi buzi i czeka aż paskudztwo zejdzie ;) Ale mimo wszystko jakieś podstawowe minimum należy w swej ksmetyczce posiadać, tak więc oto i ono :)

Szminki, szminki...Od lewej: Miss Sporty, Max Factor, Avon, Avon
Używam rzadko, choć zdarza się w wyjątkowych sytuacjach. Gdybym miała wskazać ulubieńca to byłaby to szmina nr 1. Daje bardzo naturalny efekt, usta są nawilżone ale nie klejące, kolor ma bardzo naturalny. No dobrą, przyznaję-nawet ją lubię :D
Dwójeczka to jakaś miniaturka Max Factora w kolorze różowym. I to mocno różowym. Różowych szminek nie mogę...mam wrażenie, że usta za bardzo mi się rzucają w oczy, że zęby nie są białe tylko żółte albo niebieskie, zależy od światła...Ale parę razy pomaziałam się nią, głównie w celach zdjęciowych.Jako uzupełnienie makijażu. A potem zmyłam. Konsystencja nawet milutka, widać, że trwałe toto. Minusów nie zauważam poza tym, że to szminka i na dodatek różowa :)
Trójka to Avon. O tej szmince mogłabym napisać dokładnie to samo co o jedynce, z tą różnicą, że jest roche twardsza, a więc mniej przyjemna w nakładaniu, i kolor chłodniejszy. Też nawet lubię, czasem nawet używam.
Czwórka to czerwień avonowska. trafiła do mnie od koleżanki, która szminkę kupiła i nie używała. Dostałam ją i też nie używam. Na wesele zdarzyło mi się nią pomalować (nie moje, cudze wesele). Raz też zrobiłam stylizacje na pin-upkę i wtedy się przydała. Kolor ładny, tylko odwagi do niego trzeba. Może się jeszcze przełamię.



Zdjęcia zdjęcia:





Na sam koniec błyszczyki:
Kolekcja nieco większa niż szminkowa....Szczegółów nie będzie bo mogłabym być nieobiektywna :D. 
Dwa, których używam najczęściej to:

Się naprodukowałam :) Mam nadzieję, że ktośkolwiek dotarł do końca oraz, że przedstawione tu przeze mnie foto-recenzje komuś się przydadzą :) 
Do następnego posta!


16 lis 2010

Todays look-ciemna strona mocy ;)

Dzisiaj trochę o makijażu, trochę o kosmetykach :)
Otóż weszłam w posiadanie bazy pod cienie formy KOBO. Bardzo ciekawa co też taka baza potrafi, postanowiłam po uprzednim wysmarowaniu oczęt ową bazą wykonać ciemny i intensywny makijaż, żeby sprawdzić czy rzeczywiście według zapewnień producenta będzie on jeszcze ciemniejszy i bardziej intensywny. Otóż-owszem, był. Sama baza ma postać takiego małego masełka, jak masełko się ja wsmarowuje, ma naprawdę przyjemną konsystencję, podejrzewam, że ominą ją szczęśliwie problemy pod tytułem "wyschłam na amen i już nic się nie da ze mną zrobić" ;) Rzeczywiście podbija dosyć mocno kolor cieni, dobrze się cienie na nią aplikuje (trochę się bałam, że jak już położę cień to go nie rozetrę). Czy przedłuża żywotność makijażu? Tak. Wczoraj cienie, które normalnie po 3-4 godzinach wyparowywały z powieki trzymały się dwa razy dłużej jak przyspawane :)
Jedyny minus jaki dostrzegam to to, że baza ma niezbyt przyjemny zapach. Trudno go dokładnie opisać, mi się z jakąś wodą po goleniu kojarzy.
A teraz o makijażu. Wymyśliłam sobie, że jak już zamieszczę jakiś make-up to dołożę do notki listę kosmetyków, tak aby jeżeli ktoś będzie ciekaw czego użyłam do jego wykonania, od razu sobie będzie mógł sprawdzić :)
Tak więc po kolei:
Twarz-podkład Rimmel (Recover), korektor potrójny Essence, róż tzw. ręcznej roboty (wymieszane, pokruszone itd.)
Oczy-zestaw do stylizacji brwi Orriflame, cienie: czarny Rimmel, fioletowy Essence, cielisty My Secret, tusz Orriflame, wspomniana wcześniej baza KOBO
usta-błyszczyk H&M



14 lis 2010

Dzisiaj na słodko :)

Ostatnio pokazywałam makijaż ciemny, mocny, więc teraz-dla zachowania równowagi-trochę słodyczy :)
Nie jest to może makijaż typowo dzienny, ale jeśli żółty kolor zastąpimy złotem i nie zaznaczymy policzków na tak żywy róż to za makijaż dzienny spokojnie będzie mógł uchodzić.

Przy okazji chciałam się pochwalić, że udało mi się dorwać rozświetlacz z limitowanej serii Firmy Essence-Return to Paradise. Pierwsze wrażenie-cudny. Bladolicym zapewne będzie służyć lepiej, ale mimo wszystko polecam, daje piękny naturalny efekt. Swatche wkrótce :)




10 lis 2010

Smoliste oko :)

Albo po prostu smoky eye.
Ponadczasowe i klasyczne.
Taki makijaż nadaje się na wiele okazji-wykonany mocnym ciemnym i błyszczącym cieniem w wersji wieczorowej, zastąpiony brązem czy delikatną szarością przeobrazi się w codzienny look.


Swojego smoka zmalowałam już jakiś czas temu, na zdjęciach widać jeszcze ślady letniej opalenizny :)




8 lis 2010

Kolejny...giveaway :) tym razem u Cammie :)

Wczoraj pisałam, że giveaway'e wciągają i dzisiaj to potwierdzam :)
Tym razem rozdaje Cammie właścicielka bloga -No to pięknie!
Podaję również linka do samego giveaway'a-KLIK!
Nagroda interesująca oraz przewidziana nagroda pocieszenia :)
Poniżej zamieszczam zdjęcia nagród:

Zachęcam do uczestnictwa ;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...